x

Polecamy przeczytać

Polecany artykuł

Test: Toyota Urban Cruiser - krążownik na ulicach miast

02.06.2012, 18:50 przez Bogusław Korzeniowski
Samochody miejskie muszą spełniać trzy zasady: być małe i zwinne, pozwalać na poręczność w ruchu miejskim, gwarantować dobrą widoczność na zatłoczonych uliczkach i muszą mieć „sympatyczną mordkę”.

Nic więc dziwnego, że gdy udało się stworzyć taki model nazwano go „mieszczuchem”, choć bardziej dostojnie brzmi to miejski krążownik Urban Cruiser.

Podczas pierwszego spotkania z miejskim modelem Toyoty nie wzbudził mojej sympatii. Kształt karoserii (dł. - 393 cm/ szer. - 173 cm/ wys. – 153 cm) bardziej niż europejskich odpowiedników, przypomina bowiem wyglądem japońskie kanciaste pudełka. Jednakże przy bliższym poznaniu okazuje się, że to „japońskie pudełko” ma sporo zalet.

Po pierwsze, siedzimy wyżej, więc mamy lepszą widoczność i ułatwione parkowanie. Po drugie, fotele umieszczone na wysokości, jaką oferuje Urban Cruiser zapewniają najlepszą (określoną przez ortopedów) pozycję do wsiadania/wysiadania. Po trzecie zaś, prosta pudelkowata forma nadwozia, to w rzeczywistości większe wnętrze.

Odczuwalne jest to zarówno na wysokości ramion jadących na tylnej kanapie, jak i w odległości między fotelami, gdzie mimo rozstawu osi 246 cm, siedzący z tyłu nie opierają się kolanami. Niebanalną sprawą jest też fakt, iż płaskie szyby boczne ograniczają nagrzewanie wnętrza, co w betonowych aglomeracjach miejskich jest kłopotliwe.

Na uwagę zasługuje także rozplanowanie wnętrza. Kierowca ma przed sobą ekstrawagancką, ale estetyczną, deskę rozdzielczą, na której umieszczono wszystkie niezbędne wskaźniki, na konsoli środkowej o aluminiowej ramówce umieszczono opracowane bardzo ergonomicznie panel radio, nawigacji i nastawy klimatyzacji, a przed pasażerem umieszczono pokaźnych rozmiarów schowki oraz uchwyt na butelkę napoju. Nie mniej interesujące jest opracowanie tylnych miejsc siedzących. Fotele dzielone w proporcji 1/3. 2/3 można niezależnie przesuwać do przodu i zmieniać położenie oparcia, przez co możemy zwiększyć przestrzeń bagażową (314 litrów do 388 litrów) lub poprawić siedzącym z tyłu komfort jazdy.

Największym zaskoczeniem był jednak silnik. Jednostka 1,3 mająca 100 KM zapewniała bowiem bardzo dynamiczną jazdę na trasie Warszawa – Kraków, a zużycie paliwa - mimo dość energicznej jazdy - wyniosło zaledwie 7,4 l/100 km. Przyznam, że patrząc na wielkość powierzchni czołowej, aerodynamikę samochodu, szeroki rozstaw kół (149 cm zapewnia doskonałą przyczepność na zakrętach) oraz prędkość, spalanie na trasie jest dość niskie. Prawdziwym zaskoczeniem była jednak jazda w mieście. Ponieważ samochód wyposażony był w system Stop and Go (w Toyocie oznaczony ECO), spalanie w mieście zaskoczyło wszystkich jeżdżących.

Zasada działania systemu polega na wyłączeniu silnika podczas postoju na światłach. W praktyce wygląda to następująco: dojeżdżamy do skrzyżowania, włączamy luz i po zatrzymaniu silnik gaśnie. Po ponownym naciśnięciu na pedał sprzęgła, silnik ponownie odpala. Taki system pozwalał zużywać w mieście od 6,7 l/100 km do 7,1 l/100 km. Dodatkowo wskaźnik czasu używania systemu ECO pozwala uświadomić sobie, ile czasu tracimy w korkach. Okazało się, że przejazd w Krakowie w godzinach szczytu 15 km, wiąże się z postojami około 7 minut. Warto przy tym pamiętać, że licznik pokazywał tylko wyłączenie silnika. Zaś podjazdy w korku nie są liczone. Niestety, ten miejski samochodzik kosztuje 72 000 zł.

Bogusław Korzeniowski

Podobne artykuły

Poradnik kupującego
Toyota Yaris II - typowe usterki, poradnik kupującego
brak komentarzy
Testy samochodów
Test: Toyota Yaris Hybrid – traci przy bliższym poznaniu
brak komentarzy

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Artykuły polecane

Premiery

Aktualności

Copyright © 2018 CR PLUS Sp. z o.o.