x

Polecamy przeczytać

Polecany artykuł

Test: Toyota Hilux - dla robotnika w garniturze

16.07.2012, 14:40 przez konrad

Chyba każdy, oglądając amerykańskie filmy, zauważył, że żyjący tam ludzie w miastach uwielbiają duże limuzyny, duże modele SUV, a mieszkańcy terenów pozamiejskich ogromne pick up’y.

Dwie pierwsze wersje, akceptują także mieszkańcy Europy. Na Starym Kontynencie widać bowiem narastającą manię wielkości, przejawiającą się zwiększaniem gabarytów nowej generacji pojazdów oraz coraz powszechniejszą ofertę wersji SUV. Jednak pick up’y są w Europie prawie całkowicie obce. Dlaczego? Staraliśmy się tego dociec jeżdżąc kilkanaście dni dwuosobową Toyotą Hilux.

Toyota Hilux - pierwsze rozczarowanie

Przyznam, że już pierwsze kilkadziesiąt kilometrów przekonały mnie, iż różnica między wersjami SUV, a pic up’em ma się jak porównanie krzesła i krzesła elektrycznego. O ile SUV stwarza wrażenie dobrze wyposażonej limuzyny, to dwuosobowy model pick up był siermiężnym dostawczakiem. Przekonywało o tym nie tylko uboższe wyposażenie, ale także komfort jazdy. Dwuosobowy model był bowiem „lekki” (masa własna 1805 kg), co powodowało, iż przy przejeździe po asfaltowej drodze pojazd skakał na każdym złączeniu asfaltu czy dziurze w jezdni. Dodatkowo sztywne zawieszenie sprawiało, iż jadący mógł usłyszeć jak dźwięczą mu plomby w uzębieniu. Zauważalny jest także dyskomfort akustyczny. Za kierowcą w wersji dwuosobowej jest bowiem „paka” mająca długość 232 cm. Tym samym przekroczenie 80 km/h generowało szum, jak w prawdziwym modelu dostawczym. Jednym słowem pick up przegrałby z każdym modelem SUV.

Ta niekorzystna sytuacja zniknęła jednak wraz z przejazdem przez drogi gruntowe, czy błotniste podjazdy w górach. W tym przypadku nie odczuwalne były już drgania przenoszone do kabiny pasażerskiej i szum we wnętrzu, gdyż jazda odbywała się dużo wolniej. Parametry jazdy, które na trasie były powodem do narzekań, w terenie okazały się zaś samymi plusami. Sztywne zawieszenie (z tyłu resory piórowe) i prześwit 29 cm, dające wrażenie jakbyśmy jechali wozem drabiniastym, w terenie dawały wrażenie stabilności i pewność, że przy przejeździe przez dziury i nachylenia boczne, samochód nie będzie się kiwał, co zaowocowałoby utratą stabilności. Atutem był także układ napędu. Zamiast sprzęgła wiskotycznego, które wskutek poślizgu kół jednej osi dołącza napęd drugiej, Hilux miał dwie skrzynie przekładniowe, a we wnętrzu dwie dźwignie zmiany biegów. Oprócz tradycyjnej, pozwalającej na wybór przełożenia, umieszczona z prawej strony mniejsza dźwignia, umożliwiała wybór napędu „oś tylna”, „napęd obu osi”, „włączony reduktor”. Przy włączonym napędzie osi tylnej, zapewnione było umiarkowane zużycie paliwa i dużo lepsze walory skrętu i zawracania na parkingach. Przy wjeździe na gorsze jakościowo drogi, wystarczyło zatrzymać się i wybrać „napęd obu osi”, aby całkowicie uniezależnić się od ewentualnych uślizgów kół i problemów z przejazdem. Jeżeli jednak i tak mielibyśmy problemy z wyjazdem z trudnego terenu, to wystarczyło włączyć reduktor, a Hilux -jak koń pociągowy- wyjechał z błota, czy terenu, na którym prawdziwy SUV musiałby czekać na pomoc.

czytaj dalej »

Podobne artykuły

Poradnik kupującego
Toyota Yaris II - typowe usterki, poradnik kupującego
brak komentarzy
Aktualności
Hilux Adventure – edycja specjalna
brak komentarzy

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Artykuły polecane

Premiery

Aktualności

Copyright © 2018 CR PLUS Sp. z o.o.