x

Polecamy przeczytać

Polecany artykuł

Nissan LEAF – elektryczny przełom

26.07.2013, 10:33 przez Bogusław Korzeniowski

Przyznam, że samochody elektryczne nie są modelami przekonującymi mnie jako przyszłość motoryzacji. Ich awangardowe karoserie, słabe osiągi, niepraktyczne futurystyczne wnętrze, mały zasięg i ogromne koszty zakupu sprawiają bowiem, iż stają się one jedynie zabawkami dla ekologów (oczywiście na papierze, gdyż żaden ekolog nie zakupi tak drogiego modelu).

Typowym przykładem tej bezsensownej polityki jest Mitsubishi i-MiEV. Pojazde o urodzie wyplutej landrynki, mający wielkość porównywalną z Fiatem Panda, którego zasięg to maksimum 150 km (teoria) i oferowany w cenie, za jaką kupimy Audi A4, to absurd. Chyba zrozumiano to w centrali Mitsubishi, gdyż… obniżono cenę. Mimo tego i tak najtańszy A4 1,8 kosztuje mniej niż ten model.

Inna idea

Nieco innym torem myślenia poszli szefowie Nissana. Po wprowadzeniu do sprzedaży Nissana LEAF (wersja produkcyjna wyjechała na drogi w grudniu 2010), który do chwili obecnej znalazł już 70 000 nabywców (jako ciekawostkę podamy, że 12 000 sprzedanych było w Europie, z czego 4,5 tys w Norwegii), wprowadzono obecnie zmiany wykazane sugestiami klientów, którzy przejechali w sumie 300 milionów kilometrów. W efekcie polepszono aerodynamikę pojazdu, przeniesiono układ przekazywania energii z akumulatorów do jednostki napędowej z bagażnika do przodu pojazdu (pojemność bagażnika wzrosła o 40 litrów), zwiększono zasięg ze 175 KM do ponad 200 km, wzbogacono wyposażenie i… zapewniono cenę w umiarkowanym zakresie.

Model kosztujący 126 000 zł ma bowiem: sześć poduszek powietrznych, ESP, system wspomagania ruszania pod górę,  system bezkluczykowy, cztery wygodne fotele są podgrzewane, a automatyczna klimatyzacja jest z kanałem tylnym zapewniającym dolot na tylne fotele. Biorąc pod uwagę, że model jest klasycznym kompaktem zapewniającym wygodną jazdę dla czterech osób (dł/szer/wys- rozstaw osi: 4445mm/1770mm/1550mm-2700mm) zmienia on całkowicie rozpropagowaną przez Mitsubishi wizję samochodu elektrycznego jako drogiej zabawki dla Eko-oszołomów.

Nie zmienił się tylko niski koszt eksploatacji. W przypadku LEAFa wynosi on ok. 7zł za 100 km.

W drogę…

Wsiadamy do samochodu, włączamy przycisk uruchomienia silnika i… zamiast jakiegokolwiek dźwięku widzimy tylko kolorowe kontrolki rozbłysłe na desce rozdzielczej. To jednak znaczy, że pojazd jest gotowy do jazdy. Przesuwamy więc, działającą jak wskaźnik komputera, dźwignię zmiany biegów (efektowna duża gałka na konsoli środkowej) aby wybrać odpowiedni bieg i ruszamy. Jak w przypadku każdego modelu elektrycznego, zaskakująca jest dynamika. W silniku elektrycznym maksymalny moment obrotowy jest bowiem już przy uruchomieniu. To zaś znaczy, że od razu samochód jest gotowy do energicznego startu. W efekcie mimo iż przyspieszenie 0-100 km/h wynosi 11,5 sęk, ruszenie 0-50 km/h w modelu jest takie jak w sportowym Porsche.

Jednakże pojazd nie jest sportowym bolidem, ale normalnym modelem do jazdy miejskiej. Pod tym względem zapewnia zaś dobrą widoczność z miejsca kierowcy i dobrą zwrotność na ulicach (promień skrętu 5,2 m).

czytaj dalej »

Podobne artykuły

Aktualności
Opel Ampera – reporterskie wozy Polsatu
2 komentarze

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Artykuły polecane

Premiery

Aktualności

Copyright © 2020 CR PLUS Sp. z o.o.