x

Polecamy przeczytać

Polecany artykuł

Eko-awanturka, czyli hipokryzja i kłamstwa

13.11.2014, 10:23 przez Bogusław Korzeniowski

Do napisania tych przemyśleń zaintrygowała mnie awantura, która miała miejsce na drodze do Morskiego Oka. Ja podaje tvn24.pl „Miała być pokojowa demonstracja, zakończyło się przepychankami i wyzwiskami. W niedzielę rano (9-go listopada – przyp. autora) organizacje prozwierzęce zablokowały trasę prowadzącą do Morskiego Oka, po której turystów wożą konne fasiągi. Ekolodzy, którzy domagają się całkowitego usunięcia transportu konnego ze szlaku, nie wpuścili na drogę wozu wypełnionego turystami”.

Jest to zatem ewidentne łamanie prawa. Nie tylko ze względu na niezgodny z deklaracją charakter demonstracji, ale także ze względu na ograniczanie wolności osobistej poprzez blokowanie przejazdu. Tłumaczenie, ze „jest to stan wyższej konieczności i obowiązek każdego z nas” zakrawa na totalną kpinę, ale wskazuje, iż mówiąca te słowa pani ma ogromne predyspozycje aby zostać rzecznikiem prasowym pewnej partii.

Prawda jest bowiem taka: „Z opracowanej przez obrońców praw zwierząt opinii wynika, że wóz przeciążony jest o ponad 900 kg, natomiast opinia hipologa z Uniwersytetu Przyrodniczego świadczy, że konie nie pracują zbyt ciężko”.

Na marginesie podam, ze w pracach odnośnie pojazdów przyjmuje się iż osoba jadąca waży ok 80 kg, czyli na wozie do Morskiego Oka -wg specjalistów od ekologicznego prawa- jedzie za dużo o 11 osób.

Fakt, że góralskie wozy jeździły tam od dawna i wszystko było ok można wytłumaczyć tylko dwoma faktami: coraz większą chuderlawością koni i coraz większą tuszą turystów (era McDonalds). Może więc zablokować fast foody i jedzenie typu „serwetka z serem”?

Nie są to jednak pierwsze „wyczyny ekologów”.

Najbardziej znana jest oczywiście Obwodnica Augustowa, gdy celem ochrony Doliny Rospudy blokowano budowę obwodnicy, przez co uczyniono z Augustowian mieszkańców getta w którym pękają domy, a przejście przez ulicę jest „rosyjską ruletkę”.

Mniej nagłośniona „eko-prawda" pochodzi z listopada 2012. Ekolodzy (popierani przez posła białostockiego - Dariusza Piontkowskiego) domagali się podniesienia mostu na Narwi, który zbudowano na drodze nr 8 w Żółtkach. Ten wyremontowany za 10 mln zł most (remont w roku 2007), nie spełnia ponoć norm przejścia pod nim… łosi. Jak dowodzą ekolodzy, aby łosie swobodnie przechodziły most musi mieć 5 metrów wysokości. Sporna budowla ma zaś kilkadziesiąt centymetrów mniej (wysokość mostu wynosi nieco powyżej 4 metrów).

Wprawdzie lokalni mieszkańcy nie widzieli tam łosi od kilkunastu lat, a łoś ma długość 2,4 -3,1 metra i wysokość 1,5 -2,34 metra, ale to tylko twierdzenia tubylców i przyrodników. Nie wiadomo przecież, czy w tych rejonach nie żyje "dinozaur-łoś", znany tylko Ekologom.

Nie mniejsze zainteresowanie wśród osób słuchających w szkole średniej na lekcjach fizyki, wzbudza lansowane przez ekologów hasło „energia odnawialna”. Wprawdzie zasada zachowanie energii mówi o możliwościach przemiany jej w inną formę energii, a nie jej tworzenie, czy niszczenie, ale widać jest to zasada głupia i nie przystająca do „ekologicznego pomyślunku”.

A gdzie jest faktycznie pole do popisu dla ekologów?

Jakoś nikt z tych obrońców przyrody nie zauważa ze staliśmy się składowiskiem motoryzacyjnych odpadów. Przez 10 lat do Polski wjechały setki tysięcy modeli, które przed wejściem Polski do UE były niewpuszczane na nasz rynek ze względu na niespełnianie norm ekologicznych. Nikt nie zauważa też, że do Polski wjeżdżają cały czas tony starych opon samochodowych. Ale… ekolodzy kupują te samochody i opony. Wszystko jest zatem OK. Co innego medialne pokazówki.

Przecież ekolodzy nie mieszkają w Augustowie, a ich rodziny nie żyją z turystyki w Zakopanem. Upoważnia ich to zatem, aby zrobić eko-awanturkę i pokazać jak oni dbają o nasz kraj. Potem zaś, gdy kamery zostają wyłączone, wsiadają do swoich starych, nie ekologicznych samochodów i wracając do domu trują kraj z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Ot eko-hipokryzja

Bogusław Korzeniowski

Zdj. do artykułu jest wyciętą klatką filmową z materiału wiadomości tvn24

Podobne artykuły

Hyde Park
Ekologia i motoryzacja, czyli ekomatołki
1 komentarz

Dodaj komentarz

Komentarze

fde

I dobrze. Koń to nie ciężarówka. Górale to dusigrosze, byle więcej dutków. Za dużo ludzi brali na raz i się doigrali. Brawo dla ekologów.

13 listopada 2014 11:40:26 | ocena: 0 | oceń: |Odpowiedz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Artykuły polecane

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.