x

Polecamy przeczytać

Polecany artykuł

Strażnik Texasu i Dziki Zachód? Nie, to imitacja - Strażnik Miejski i Polska

20.12.2014, 14:12 przez Bogusław Korzeniowski

Niepozorny człowiek, długi jasny płaszcz skrywający umięśnione ciało, kowbojski kapelusz na głowie,  gwiazda sheriff i nieodłączny wierzchowiec, wraz z którym przemierza bezkresne prerie, to atrybuty dobrego westernu. Opowieści z XIX wieku są dla amerykanów tym czym „Trzej muszkieterowie” albo „Robin Hood” w Europie.  Ta miłość do bohaterów trwa w USA nadal. Przykładem jest film „Texas Ranger” z Chuckiem Norrisem, który przypomina współczesną wersję westernu. Niepozorny człowiek (Norris ma 178 cm wzrostu),  długi jasny płaszcz skrywający umięśnione ciało, kowbojski kapelusz na głowie , gwiazda ranger i nieodłączny wierzchowiec (tym razem luksusowy pic up) to atrybuty prawdziwego bohatera Ameryki.

Ale co to ma wspólnego z Polską?

Otóż my także mamy swoich strażników. Niepozorny człowiek, czarny mundurek skrywający jakieś ciało, czapka służbowa na głowie, plakietka Strażnik i nieodłączny wierzchowiec (czasami zwykły popularny samochód, ale czasami hybryda!).

Prawie to samo co w Ameryce, ale PRAWIE robi wielką różnicę.

Trzeba bowiem zauważyć, że o ile filmowi strażnicy walczyli ze złem, nasi walczą głównie z… kierowcami. Tamci mieli broń, a nasi fotoradary i blokady na koła. (Polscy Strażnicy domagali się wprawdzie broni palnej, ale na razie jest o tym cicho. Gazeta wyborcza podała wtedy co sądzi na ten temat fachowiec: „Sławomir Cybulski, prawnik, były policjant, ekspert Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: - Każde poszerzenie uprawnień wiąże się z potencjalnym ograniczeniem praw obywatelskich. Policja ma standardy szkoleń, a kandydaci przechodzą testy psychologiczne. Tymczasem strażnicy przechodzą dwumiesięczne szkolenia, często organizowane przez prywatne firmy”). Nie tylko rodzaje broni są inne.

Inna jest tez mentalność. Już pierwsze spotkanie ze Strażnikiem Miejskim wykaże nam pewne różnice. Nie są to raczej elokwentni bohaterowie z amerykańskich filmów. Tę nienachalną inteligencję mieliśmy ostatnio dobitnie wykazaną gdy Strażacy Miejscy w Czersku, mając zrobione od tyłu zdjęcie samochodu ciągnącego lawetę samochodową który przekroczył prędkość, ukarali… stojący na lawecie zepsuty samochód. (Ten idiotyzm nie jest rodem z filmu Barei i pisaliśmy o tym w tekście  Za szybko jechał na lawecie )

Wprawdzie utrzymujący Straż Miejską włodarze miast twierdzą iż są to organy do pilnowania porządku i dzięki nim jest spokojnie, ale jako mieszkaniec Krakowa i osiedla na którym maczetami zaszlachtowano człowieka, stwierdzam że Straż Miejska mająca komisariat 1000 metrów dalej, nie interesuje się prewencyjnym patrolowaniem osiedla. Za to kierowcy są dostrzegani !!!

Chyba podobnie było w Łodzi przy Piotrkowskiej, gdy zasztyletowano dwudziestoletniego chłopaka zadając mu kilkanaście pchnięć nożem za to, że nie zgodził się aby ktoś bił jego dziewczynę. Zapewne gdyby Straż Miejska bywała tam częściej (normalne zasady znane w Policji jako prewencja) byłoby tam spokojniej.

Chociaż tego też nie można być pewnym, gdyż w Warszawie „podpalono tęczę”, gdy „Strażacy Warszawy” stali samochodem obok. Po prostu pilnowali swoich mundurków zakrywających ciało, nieosłoniętych twarzy i samochodu służbowego.

Po co zatem utrzymywać to całe towarzystwo?

Jest to idiotyzm nijak mający się z logicznym myśleniem. Ciepłe posadki dla osób o miernym poczuciu kultury i zasad moralnych, nie powinny być finansowane za pieniądze gmin. Zamiast Strażaków, ich samochodów i komend, lepsze jest zbudowanie i utrzymywanie przez gminę przedszkola (a nawet kilku, bo przedszkolanka ma mniejszą wartość dla gminy i mniejszą pensję).

Jednakże wszystko wyjaśniło się po przeczytaniu Expressu Ilustrowanego. Otóż podano tam, ze strażnicy miejscy mają w roku 2015 wystawić mandaty (czyli przynieść dochód dla miasta) w wysokości 5 mln złotych. W roku bieżącym ponoć założenia budżetowe były takie same.

Tak więc wszystko się wyjaśnia. Straż Miejska nie jest do pomocy mieszkańcom i zagwarantowania spokoju w mieście. To jedynie fiskalny bacik dla zapełnienia kasy miasta. A że dodatkowo parę osób (jak wspomniałem o nienachalnej  inteligencji)  ma pracę, to czysty zysk dla społeczeństwa. Przecież jakby nie te ciemne mundurki i służbowe czapeczki, mieliby ogromny problem, by używając tego zgrubienia na końcu szyi, znaleźć jakąkolwiek pracę. Wszyscy by więc na nich płacili. A tak płacą tylko nieliczni i to z reguły „bogacze jeżdżący samochodami”.

Parafrazują dowcip można powiedzieć: „Jaki kraj – tacy Strażnicy”

Bogusław Korzeniowski

Podobne artykuły

Aktualności
Tour de Pologne i STRAŻAKI MIEJSKIE niszczące mit o inteligenckim Krakowie
brak komentarzy
Hyde Park
Straż Miejska jest potrzebna pracownikom Straży Miejskiej
1 komentarz

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Artykuły polecane

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.