x

Polecamy przeczytać

Polecany artykuł

Test Seata Toledo – Hiszpan z krainy knedlików

25.05.2015, 17:02 przez Bogusław Korzeniowski

Test Seata Toledo – Hiszpan z krainy knedlików

Seat Toledo, którego mamy okazję prezentować, wywarł na mnie dwa całkowicie odmienne wrażenia. Z jednej strony jest to atrakcyjny budżetowy samochód, ale z drugiej strony model całkowicie bezpłciowy…

Seat Toledo I, produkowany w latach 1991 – 1998, był pierwszym modelem opracowanym w całości w ramach spółki z Volkswagenem. Konstrukcyjnie bazował na on na Volkswagenie Golfie II i był początkiem tworzenia różnorodnych, zupełnie niepodobnych, modeli na jednej płycie podłogowej.

W roku 1998 na drogi wyjechał, stworzony na bazie VW Golfa IV (w ramach współpracy biur projektowych Seata, Skody i Volkswagena), Seat Toledo II. Był to jeden z ładniejszych samochodów tamtego okresu, a także najładniejszy model jaki powstał w ramach projektu koncernu VW (powstały wówczas także Skoda Octavia i VW Bora). W roku 1999 na bazie Toledo powstał równteż hatchback o nazwie Leon, który okazał się dla firmy przełomem

W roku 2004 na drogi wyjechał Seat Toledo III, mający wspólne rozwiązania z Golfem, Jettą i Octavią II. Niestety jego sylwetka, będąca jakoby połączeniem minivana i sedana, okazała się porażką. Ze względu na niewielkie zainteresowanie model wycofano z oferty w roku 2009. Dla porządku dodam, ze za tę fatalną stylizację odpowiada (będący wg mnie jednym z najlepszych stylistów) Walter de Silva.

Kolejny rozdział w historii Toledo zaczął się na przełomie 2012/2013 i właśnie te model mamy okazję prezentować.

Dwie twarze Seata Toledo

Na samym początku testu muszę podkreślić, że wg mnie o ile generacja druga była szczytem subtelności i elegancji, a generacja trzecia szczytem motoryzacyjnego kiczu, to generacja czwarta jest… bezpłciowa.

Trudno w tym modelu doszukiwać się pięknej, falującej sylwetki przypominającej tancerki z kastanietami z gorącej Hiszpanii, czy zadziornego, dynamicznego charakteru jaki mają torreadorzy na arenie. Ten pojazd ma stylistykę poprawną jak każdy Volkswagen i nienachalną urodę jak Volkswageny poprzedniej generacji. Tym samym w koncernie Volkswagena odstąpiono od koncepcji sportowego stylu, jaki mają oferować modele Seata, na korzyść produktu budżetowego.

Twarz pierwsza – knedlik z hiszpańską omastą

Ta chęć stworzenia samochodu budżetowego zaowocowała tym, że Toledo IV jest pojazdem mniejszym niż dotychczasowe generacje typoszeregu. Bliźniakiem konstrukcyjnym dla Seata Toledo jest Skoda Rapid. Obydwa modele wykorzystują platformę A05+, będącą wydłużeniem płyty A05 (stąd w nazwie „+”), z której korzystają VW Polo, Audi A1 i Seat Ibiza. Co więcej Seat Toledo jest budowany w zakładach Mlada Boleslav w Czechach, czyli kraju który kojarzy się raczej z Dobrym Wojakiem Szwejkiem, gospodą „Pod Kielichem” i knedlikami, a nie z ognistym temperamentem korridy i tancerkami fruwającymi w rytmach bolero, czy flamenco. Nie pomogły nawet inaczej zaprojektowane światła zespolone z tyłu, czy odmienna przednia partia. To jest budżetowy model (nawet hamulce z tyłu to bębny), jak jest Skoda Rapid , tylko z elementami mającymi sugerować emocje i dynamizm rodem z Hiszpani

Jednakże to powiązanie stylistyczne z Rapidem pozwoliło także przejąć wszystkie cechy modelu. W Toledo mamy więc zarys bryły sedana z delikatnie zarysowaną bryłą bagażnika, a przy tym klapę tylną unoszoną wraz z szybą. Tak więc nie tracąc na dostojności sedana, mamy klasyczne walory hatchbcka z dostępem do przestrzeni bagażowej.

Twarz druga – niemiecka solidność

Jak pamiętamy hasłem Seata było „niemiecka solidność, hiszpański temperament” i o ile ten temperament jest obecnie nieco za bardzo czeski, to solidność pozostała niemiecka. Dotyczy to wykończenia i doboru materiałów tapicerskich (choć w tym przypadku jak zauważył jeden z kolegów w redakcji podłokietnik w drzwiach jest z twardszego materiału niż w modelach VW i w efekcie łokieć leżącej tam ręki wymusza mrowienie w dłoni), ale przede wszystkim użytych rozwiązań w układzie napędowym.

Oszczędność to jego drugie imię

Dziennikarzy motoryzacyjnych (zresztą jak w większości zawodów) można podzielić na trzy grupy: tych którzy mają kompetencje, tych którym się wydaje, że mają kompetencje i tych którzy trafili do branży przypadkowo. Stąd też tak często czytamy zachwyty: „ile wyciąga”, „jakie wzbudza zainteresowanie”, „jaki jest wspaniały”, a także „jak słabo przyspiesza”, czy jak jest niedopasowany do wymagań piszącego.

Prawda jest jednak taka, że inne wymagania mamy od modeli Audi A8, Mercedesa S, czy BMW 7, a inne od Citroena C Ellyse, czy Skody Rapid.  Osoba myśląca, że ma kompetencje, albo „dopasowująca samochód do siebie” tego nie rozumie. Dla niego samochód jest tylko albo dobry, albo zły. Aby nie powielać tych błędów skupmy się na tym, czego oczekuje klient od samochodu budżetowego i co go przekona.

Po pierwsze to bryła karoserii. Jak wspomniano jest to, identyczne jak w modelu Rapid, połączenie cech elegancji sedana i uniwersalności hatchabacka. Otwierana ku górze klapa tylna odsłania bowiem kufer o pojemność 550 litrów (rekord nie tylko w klasie!), do którego mamy doskonały dostęp nie ograniczany przez mały otwór ładunkowy. Dodatkowo w razie nagłej potrzeby przewiezienia bagaży, możemy złożyć fotele z tyłu i uzyskamy przestrzeń 1490 litrów.

Po drugie to walory jezdne. Testowany model wyposażony był w silnik wysokoprężny 1,6 o mocy 105 KM. Jest to wprawdzie najdroższy model w ofercie Toledo, gdyż jego cena wynosi 73 000 zł (tańszy model z tym silnikiem wyceniono na 67 400 zł) przez co traci atut samochodu budżetowego, ale warto zwrócić na niego uwagę ze względu na fantastyczną ekonomiczność. Kolega z redakcji który przywiózł model do Krakowa zużył na trasie Warszawa – Kraków średnio 3,9 l/100 km (katalog podaje 3,7 l/100 km). Osobiście jadąc najpierw Kraków – Wrocław – Kraków, a następnie Kraków – Radom – Kraków zużyłem 4,0 – 4,1 l/100 km. Warto przy tym podkreślić, że była to jazda na autostradzie gdzie nie byłem zawalidrogą i średnia prędkość do Wrocławia wyniosła 103 km/h. W mieście pojazd zużywał 5,7 – 5,9  l/100 km (dane katalogowe 5,6 l/100 km).

Przyjmując iż potraktujemy samochód jako wersję super budżetową, a chcemy posiadać silnik wysokoprężny to za kwotę 55 900 zł kupimy wersję Toledo Entry 1,6 TDI 90 KM, który wzbogacimy o pakiet Comfort + za 3500 zł oferujący klimatyzację i radio. W ten sposób w cenie poniżej 60 000 zł mamy rodzinny samochód nadający się do wygodnego i taniego podróżowania. Patrząc na parametry silnika (230 Nm w 90 KM i 250 Nm w 105 KM) oraz dane katalogowe odnośnie zużycia paliwa (identyczne spalanie w obu wersjach), Toledo jako wersja budżetowa, a nie dla „rajdowca spod remizy”, wydaje się dobrym rozwiązaniem.

Dla kogo?

To z całą pewnością samochód dla osób szukających wygodnego i taniego środka transportu. Niestety nie jest on dynamicznym pojazdem dla ludzi szukających wrażeń przy energicznej jeździe (najmocniejsze silniki to diesel 105 KM i benzynowe 122 KM). Nie jest to także wersja mająca styl obrazujący hiszpański temperament. Tak więc szukających takich wersji jest Leon, który nie dość że ma efektowną linię nadwozia, to dodatkowo oferuje m.in. diesla 150 KM lub 184 KM, oraz cywilne wersje benzynowe 1,4 -150 KM i 1,8 – 180 KM. Oczywiście jest także Leon Cupra mający 265 lub 280 KM.

Toledo zaś z modelu sztandarowego w firmie SEAT stał się małym, ekonomicznym toczydełkiem

Bogusław Korzeniowski

Podobne artykuły

Testy samochodów
Test Seat Leon ST – tajemnice kombi
brak komentarzy
Testy samochodów
Test Seat Ibiza Cupra –zadziorne dziewczę
brak komentarzy

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Artykuły polecane

Premiery

Aktualności

Copyright © 2018 CR PLUS Sp. z o.o.