Test Fiat 500 X - powiększony słodziak

29.08.2016, 12:37 przez Dawid

Jak połączyć włoski temperament i niecodzienny styl w miejskim crossoverze? Fiat zaserwował nam odpowiedź w bardzo humorystycznej reklamie. Sprawdzałem, czy faktycznie taka sytuacja mogła mieć miejsce.

Oczywiście nie wsypywałem do baku Fiata tajemniczych niebieskich tabletek, by zobaczyć co się stanie. Jedynie co mogłem zrobić to w dużym 500 X doszukiwać się cukierkowego i bardzo stylowego mniejszego brata przed „medyczną rewolucją”, czyli zwykłej odmiany Fiata 500. A odpowiem już we wstępie, że podobieństw jest sporo – choćby plakietek i napisów z tą liczbą można doszukać się w aucie minimum w kilkunastu miejscach.

Sama bryła karoserii nawiązuje również do legendarnego Fiata. Tak jak widać na reklamie, 500 X to taka muskularna „pięćsetka” po sporej dawce sterydów i intensywnych miesiącach na siłowni. Mimo, że testowana odmiana to wersja bardziej miejska o oznaczeniu „City Look” to auto wyglądało nadal dość terenowo. Wyższe nadwozie, relingi dachowe oraz spore koła (o pięknym dziesięcioramiennym wzorze i rozmiarze 18-cali) potęgowały pozytywne wrażenie wizualne.

Skontrastowanie białego lakieru z czarnym dachem (okno dachowe) oraz lotką przy tylnej szybie sprawiało, że Fiat 500 X zaczął mi się nawet podobać. Mimo, że jestem zwolennikiem geometrycznych kształtów i ostrych cięć, to okrągławe błotniki, grill oraz światła mi nie przeszkadzały. Zrezygnowałbym jedynie z ilości chromu, ponieważ listew i obwódek według mnie jest trochę za dużo. Kształty te jednak od razu przywodzą na myśl fiatowską tradycję i auta nie sposób pomylić z inną marką.

Jako, że Włosi znani są również z designerskich sztuczek ciekawie w aucie jest także po otwarciu drzwi. Ciemna i pulchna tapicerka (ni to skóra, ni welur) o oryginalnej fakturze sprawia, że fotele są bardzo wygodne i przyjemne w dotyku. Trochę jak meble znane z naszych domów, co mi akurat bardzo odpowiadało. Poza tym wnętrze 500 X miało sporo miejsca, więc można było się na nich spokojnie rozsiąść i wyruszyć w podróż (również na tylnej kanapie). To zasługa prawie 2,6-metrowego rozstawu osi.

Kolor lakieru przemycono również do środka auta poprzez listwę deski rozdzielczej. Dzięki temu w aucie nie jest ponuro, a obłe przyciski nawiązują do Fiata 500. Znów jest stylowo i oryginalnie. Nie wierzycie? Wystarczy spojrzeć na gałkę zmiany biegów, której „główka” wyglądała jak wielki okrągły lizak. Duża była również kierownica (szczerze mówiąc aż za duża), która w zależności od wybranego trybu jazdy działała bardzo lekko lub z odczuwalnym oporem, ale o tym później. Poza tym w aucie pojawiły się bardzo modne ostatnio plastiki w fakturze szczotkowanego aluminium.

Skupiając się bardziej na ergonomii  i intuicyjności wnętrza, stwierdzam, że Fiat 500 X jest prosty w obsłudze. Wszystkie przyciski oraz sterowanie zarówno komputerem pokładowym, jak i systemem multimedialnym nie sprawiają kłopotu. Jedyne co mnie lekko śmieszyło to dźwignia kierunkowskazów, której użycie czasem włączało długie światła (oraz krótkie przyciśnięcie to 5 klików, a nie 3 jak zazwyczaj u konkurencji) oraz nie do końca dobrze przetłumaczony polski język. Zwłaszcza na 6,5-calowym ekranie, który czasem pokazywał błędnie odmienione słowa (jak nastawienia zamiast ustawień itp.).

Poza tym system ten skrywał łączność z telefonem, nawigację, obsługę multimediów i aplikacji Uconnect, która pozwalała na wykorzystanie internetu z telefonu itp. Aplikacją działająca również off-line były komunikaty eco-drivingu przez co można było na bieżąco za pomocą koloru buźki sprawdzać jak człowiek potrafi chronić środowisko. Szczerze wychodziło mi to średnio. Oczywiście nie jest to innowacją, aczkolwiek w Fiacie 500 X wygląda to atrakcyjnie. Szkoda tylko, że ekonomiczna jazda jest tym autem jest trudna do osiągnięcia.

A dlaczego? Gdyby Fiat 500 X ze 140-konnym silnikiem benzynowym i 1,4 litra pojemności żywił się jednak niebieskimi tabletkami, musiałbym odwiedzić sporo lekarzy oraz załatwić wiele recept, ponieważ spalanie tego obłego nadwozia w mieście dochodziło do 11 litrów, a w trasie ta wartość trzymała się koło 8. To sporo, zwłaszcza jak na 48-litrowy bak paliwa, który zapewnia mały zasięg (do 600 km) i co się z tym wiąże częste wizyty na stacji benzynowej.

Niestety silnik ten też niezbyt pasował do tego samochodu. Był trochę ospały (pomimo 230 NM maksymalnego momentu obrotowego) i powoli przyspieszał nawet przy niskich prędkościach. Jego doładowanie zapewniał intercooler. Na szczęście wspomniane tryby jazdy zmieniane za pomocą pokrętła, a zwłaszcza tryb sportowy poprawiały stan rzeczy. Ten ostatni sprawiał żywszą specyfikację pracy silnika oraz usztywniał pracę układu kierowniczego. Tryby Auto i All weather (auto nie miało napędu 4WD) mocno samochód uspokajały i gdybym mógł wybierać, wolałbym ich nie mieć, nawet kosztem wyższego spalania. Jeśli chodzi o osiągi to samochód rozpędzał się do 190 km/h, a pierwszą „setkę” pokonywał w niecałe 10 sekund.

Co do samej jazdy, Fiata 500 X nazwałbym komfortowym mieszczuchem. Miękkie nastawy zawieszenia dobrze wybierały wszelkie nierówności dróg i zapewniały odpowiedni komfort podróży (nawet na tych gorszych podłożach). Do sześciobiegowej manualnej skrzyni nie mam żadnych zastrzeżeń. Na plus należy zaliczyć też wysoką pozycję za kierownicą, co zwiększa widoczność oraz poczucie bezpieczeństwa.

Wspominając o asystentach nie mogę zapomnieć właśnie o elektronicznych wspomagaczach, które chronią wszystkich pasażerów. Asystent martwego pola lub niesamodzielnej zmiany pasa ruchu to już standardy, aczkolwiek awaryjne hamowanie (dość wcześnie działające) to już wyposażenie wyższej półki. A w testowanym egzemplarzu takie właśnie było (Lounge).

Niestety przez to wywindowało lekko cenę Fiata 500 X, który startuje już od niecałych 60 tys. złotych. Nasza konfiguracja to wydatek ponad 90 tysięcy złotych. Jak za stylowy crossover ze średnim bagażnikiem (350 litrów) i sporym wyposażeniem to jednak nadal wg mnie lekko za dużo, ale szczerze mówiąc konkurencja wcale nie jest tańsza. Fiata 500 X śmiało można traktować jako auto rodzinne, za które ciężko będzie uchodzić małej 500. Dla porównania dodam, że Fiat 500 L Trekking startuje od tej samej kwoty co 500 X.

To sprawia, że wszyscy zainteresowani tym modelem będą mieli ciężki orzech do zgryzienia, ponieważ gama pięćsetki jest bardzo szeroka, a to który model wybrać zależy chyba od gustu. Wszystkie są do siebie w miarę podobne, a zastosowanie każdego z nich jest w miarę uniwersalne. Fiat 500 X w odmianie City Look jest akurat trendy, bo crossovery i suvy właśnie opanowują nasze ulice.

Konrad Stopa

Fot. Jakub Głąb

Po więcej zapraszamy na www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2018 CR PLUS Sp. z o.o.