Test Volvo S90 D4 Inscription – spełnia marzenia kierowcy

03.01.2017, 11:26 przez Dawid

Szwedzi pod skrzydłami Chińczyków wydali 11 miliardów dolarów na zbudowanie następcy s80. Jednak wystarczy spojrzeć na to jak prezentuje się s90 by zrozumieć, że te pieniądze nie zostały wyrzucone w błoto. Otrzymaliśmy produkt, który już mocno namieszał na rynku. Jednak czy Volvo tym modelem nie utrudniło sobie zadania na przyszłość?

Volvo S90 obok Focusa RS i Fiata Tipo (tak serio) to jeden z najważniejszych samochodów, jakimi miałem przyjemność jeździć w 2016 roku. I wiecie co? Niedawno wysiadłem z nowej E-klasy o bardzo zbliżonych parametrach i wiem, że Volvo ma w sobie o wiele więcej tego czegoś, co powoduje, że z niecierpliwością czekamy na kolejną przejażdżkę tym autem.

Wygląd jest oczywiście kwestią gustu, jednak nie sposób nie napisać nic o tym jak ten samochód się prezentuje.  Zawsze jak patrzę na to auto to nie jestem w stanie oderwać od niego wzroku. I piszę to, jako człowiek, który kiedyś powiedział, że prędzej zaszczeka niż przyzna, że nowe Volvo jest ładne. Stojąc na prezentacji V90 i S90 wraz z kolegami po fachu dosłownie odjęło nam mowę. Nie uczęszczam na imprezy tego typu zbyt często, bo nie lubię, ale wyszedłem stamtąd z radością, że mogłem tam być oraz delikatną zazdrością w stosunku do ludzi, których stać na to auto.

Spójrzcie zresztą sami. Ogromne koła z chromowanymi śrubami, niesamowicie nowoczesny i dostojny przód z majestatycznie wygiętym grillem, światła ledowe w kształcie młota Thora, do tego atletyczna sylwetka z długim przodem i wielkimi tylnymi lampami, zachodzącymi na tylną klapę. Całość naprawdę prezentuje się imponująco, choć przyznam, że kombi chyba bardziej mi się podoba. Samochody Volvo od lat były eleganckie aczkolwiek zachowawcze. Teraz wyznaczają trendy, a S90 zaraz po modelu XC90 jest tego kolejnym przykładem.

We wnętrzu S90 mamy do czynienia z czystym pięknem i nowoczesnością. Materiały są najwyższej jakości, wszystko jest spójne i przejrzyste. Aluminium, skóra i drewno to główne materiały wnętrza. Fortepianowego plastiku jest tu jak na lekarstwo. Spasowanie nie pozostawią również żadnych wątpliwości co do klasy samochodu, nic tutaj nie ma prawa skrzypieć. Na upartego możemy się doszukać jedynie jednego minusa, którym jest bagażnik. Został on wykończony cienkim, i łatwo brudzącym się materiałem, a górna część przegrody bagażowej nie jest okryta niczym. Co by nie mówić takie oszczędności w aucie tej klasy wyglądają źle…

W konsoli centralnej projektanci umieścili dotykowy ekran, z poziomu, którego sterujemy funkcjami samochodu. Rozwiązanie to nie tyle dobrze wygląda, ale i bardzo sprawnie działa. Z jego obsługą poradzi sobie każdy. Ekran można obsługiwać także w rękawiczce, więc to duży plus dla wiecznych zmarzluchów. Jest też wisienka na torcie 12 calowy ekran dotykowy to także centrum dowodzenia systemem audio Bowers&Wilkins – moim skromnym zdaniem najlepiej grającego systemu audio w samochodzie na rynku. Słuchanie muzyki w S90 to czysta przyjemność, a dźwięki dochodzące do naszych uszu robią piorunujące wrażenie. Jednak nie to jest w Volvo najważniejsze. W S90 kierowca jak i pasażerowie siedzą w niesamowicie wygodnych fotelach. Miejsca jest pod dostatkiem z przodu jak i z tyłu.

Przyjemności z jazdy w żadnym wypadku nie zakłóca jednostka napędowa. Można się czepiać że Volvo zrezygnowało z motorów 5,6 i 8 cylindrowych, ale nic na to nie poradzimy. Zamiast, więc narzekać zobaczmy co potrafi 2-litrowa podwójnie turbodoładowana jednostka wysokoprężna o mocy 190 KM. Silnik jest bardzo elastyczny, cichy i zapewnia dobre osiągi. Od 0 do 100 km/h auto rozpędza się w 8,2 sekundy. Za kierownicą Volvo świat jakby zwalnia, ruch na drodze wydaje się bardziej spokojniejszy. Jednostka napędowa Volvo dba również o portfel kierowcy podczas tankowania, auto spalało średnio 7 l paliwa na 100 km.

S90 producent wyposażył w absorbujące niemal, każdą dziurę, częściowo pneumatyczne zawieszenie (tył opcjonalnie, za dopłatą). Kierowca ma do dyspozycji trzy tryby regulujące pracę elektrycznego wspomagania, zawieszenia oraz reakcje na wciśnięcie gazu i hamulca. Osobiście w trakcie tekstu przeważnie preferowałem ustawienia komfortowe. Ponieważ to auto nie jest stworzone do szaleńczej jazdy, czy ulicznych wyścigów, a do tego by dawać komfort i przyjemność z jazdy z każdego przejechanego nim kilometra drogi. Ten samochód koi nerwy lepiej niż niejedna tabletka na uspokojenie.

Na koniec jeszcze ciekawostka. Odbierając S90 dostałem hasło do aplikacji OnCall, gdy ją pobrałem dowiedziałem się, że za pomocą smartfona mogę dowodzić pięciometrową limuzyną. I to Dosłownie! Włączenie silnika z nawet bardzo dużej odległości, otwieranie czy zamykanie zamków czy ustawianie pozycji samochodu to tylko kilka z wszystkich możliwości. Za po mocą tej aplikacji można również monitorować przebytą trasę, zużycia paliwa itd. Co najważniejsze w razie wypadku pomoże kierowcy szybko i sprawnie wezwać pomoc drogową czy karetkę.

We wstępie zapytałem czy Volvo nie utrudniło sobie zadania na przyszłość. W dzisiejszych czasach trudno na to pytanie odpowiedzieć. Pewne jest jedno, że Volvo S90 to samochód genialny, ładny i dopracowany w każdym szczególe, i szczerze powiedziawszy trudno mi dziś wyobrazić sobie przed jak wielkim zadaniem muszą stanąć inżynierowie tworzący jego następcę. Na szczęście nie muszą się spieszyć.  Póki, co trudno jeszcze zobaczyć Volvo S90 na drogach, jeśli jednak się jakieś trafi to za każdym razem oglądam się za nim jak za piękną kobietą o niebiańskich kształtach. Także Volvo dziękuję za coś wyjątkowego. Tylko zróbcie coś z tym filcem w bagażniku…

Adam Gieras

fot. Adam Gieras Fotomotografia 

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.