Test Seat Mii 1.0 75 KM - żółte pudełko

09.01.2017, 16:32 przez Dawid

Od małego chciałem mieć żółty samochód. Zawsze byłem zafascynowany autami w tym kolorze, marzyłem o żółtym Lamborghini, ale nawet wystarczyłby mi Fiat Coupe w tym kolorze. W końcu to Seat postanowił spełnić moje marzenie!

Do testów otrzymałem najmniejszy model w gamie, małego Mii, w bladożółtym kolorze.  Nie jest to może szczyt marzeń, ale mały Seat wraz z czarnymi felgami, czarnym oknem dachowym i przyciemnionymi szybami przyciąga uwagę. Może nie zawsze jest to podziw, a w większości przypadków raczej szydercze spojrzenia, ale cel ulicznego wyróżnienia mały Seat osiągnął. Powiem jednak szczerze, że marząc o aucie w żółtym kolorze, chyba miałem coś innego na myśli.

Mii to bliźniak Volkswagena UP i Skody Citigo i faktycznie niewiele się od nich różni. Trudno powiedzieć, które z tych aut jest najładniejsze, ale Seat jest najbardziej kanciasty i najmniej cukierkowy. Spokojne linie i duże przednie reflektory z małymi światłami do jazdy dziennej wykonanymi w technologii LED oraz trzydrzwiowe nadwozie są tego dowodem. Tył jest najmniej „okazały”, jest ścięty prawie do pionu, ale dzięki temu nie zabiera niepotrzebnego miejsca.

Seat ma 3,6 m długości oraz 164 cm wysokości, a krótka przednia szyba powoduje, że auto jest praktycznie kwadratowe. Nie ma co owijać w bawełnę, Hiszpański mieszczuch zapewne nie pobije współczynnika aerodynamiczności. I to widać, gdy tylko wyjedzie się poza miasto, 171 km/h prędkości maksymalnej, wyraźnie słyszalne szumy powietrza i opon oraz chwianie nadwozia, nie zachęcają do wyjazdu w trasy. Jednak nie ma się co czepiać, to auto zostało stworzone do jazdy po mieście, gdzie wraz z swoimi rozmiarami i zwrotnością zadowoli każdego parkingowego, i wiecznie spieszącego się kierowcę, który często zmienia swoje położenie w centrum miasta.

Lekko działające wspomaganie układu kierowniczego, mała kierownica, bardzo dobra widoczność przez sporą powierzchnię szyb oraz czujniki parkowania ułatwiają parkowanie. Nie można narzekać także na pojemność bagażnika, która wynosi 251 litrów. Problemem może być jedynie dość wysoki próg załadunku.

W Mii pomieści się spokojnie 2 dorosłe osoby, tylna kanapa, co prawda w razie potrzeby przewiezie dodatkowe 2 osoby, ale dostęp do niej jest nieco utrudniony. Umiejscowienie wajchy do składania foteli (jest umiejscowiona na dole siedziska) wymaga schylania się, nie jest, więc praktycznie jak w większości samochodów, gdzie wajcha montowana jest na oparciu przednich foteli. Gdy jednak w Seacie podróżują 2 osoby miejsca jest jak najbardziej wystarczająco.

Na wyposażeniu Mii znalazła się manualna klimatyzacja, system audio z subwooferem i wejściami USB i AUX oraz mały dwukolorowy ekran radia. W opcii można dokupić, doczepianą dodatkową nawigację. Skromne wyposażenie powoduje, że wnętrze Seata jest praktyczne i proste w obsłudze.

Z ciemnym wnętrzem kontrastuje biały pas, który rozświetla czarne plastiki. Boczki drzwi nie zakrywają w całości blachy, co może się wydawać zalatuje trochę tandetą, ale z drugiej strony uatrakcyjnia wnętrze, ponieważ blacha jest polakierowana w kolorze nadwozia, na żółto.

Pod maską samochodu, ważącego mniej niż tonę, znajdziemy trzycylindrową jednostkę benzynową o pojemności jednego litra, generującą 75 KM. Wystarcza to do dość dynamicznej jazdy w mieście. Prędkości do 100 km/h nie robią na Mii wrażenia, a kultura silnika jest dość znośna, w kabinie nie usłyszymy żadnych niepokojących dźwięków.

Znośną całość psuje półautomatyczna skrzynia biegów, która przypomina kursanta szkoły jazdy, nie mającego nigdy wcześniej styczności z motoryzacją. Bardzo mocno irytuje dość długa zmiana biegów. Czuć to przede wszystkim podczas mocnego przyśpieszenia, które zostaje przerwane na czas zmiany biegu, a samochód w tym czasie szarpie i wygląda jakby się zakrztusił. Dlatego lepiej wziąć zwykłego manuala, jeździłem z nim w Citigo i dawał radę.

Wolnossący motor w Mii, nie jest wspomagany przez turbosprężarkę, a to odbija się pozytywnie na spalaniu. Osiągnięcie wyniku 6-7 litrów w mieście nie stanowi problemu. W trasie można zejść nawet poniżej 5 litrów, co jest dobrym wynikiem, zwłaszcza, że bak tego auta pomieści tylko 35 litrów paliwa.

Bardzo dużym atutem Mii jest jego niewygórowana cena, co w przypadku małych aut wcale nie jest takie oczywiste. Ceny Mii zaczynają się od 33 600 zł. Testowany egzemplarz z trzycylindrowym silnikiem z paroma dodatkami takimi jak tempomat czy dobre audio został wyceniony na 65 000 zł, a to już spora przesada. Bo takiej różnicy w stosunku do bazowego modelu po prostu nie czuć. Najlepszą opcją było by kupienie podstawowego Seata Mii do miasta, i jakiegoś drugiego używanego auta poza nie.

Podsumowując Seat Mii, mimo, że jest ciekawym autem, nie spełnił mojego marzenia o posiadaniu żółtego samochodu. Półautomatyczna skrzynia mocno popsuła moją opinię na temat tego auta. Z drugiej strony nie wszystkie auta są idealne, ale Mii nawet do takiego sporo brakuje…

Jeśli szukacie czegoś podobnego, to proponuję odwrócić uwagę w stronę francuskiej lub azjatyckiej konkurencji.

Konrad Stopa

Fot. Grzegorz Wawryszczuk

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.