Test Nissan Leaf - z spalinami mu nie po drodze

19.01.2017, 14:21 przez Dawid

Nigdy nie jeździłem autem w pełni elektrycznym, zawsze były to hybrydy, hybrydy plug-in, ale nigdy nawet nie siedziałem w samochodzie, który nie posiadał silnika spalinowego. Kiedyś miałem okazje przejechać się jedynie meleksem, ale tego pewnie nie można brać pod uwagę, więc… To był mój pierwszy raz

Zawsze się mówi, że ten pierwszy raz powinien być wyjątkowy. Oczywiście mogłem to przeżyć w najszybszej Tesli, która z niemiłosierną siłą wciskała, by mnie w fotel. Ale Nissan Leaf na, którym skupię się w tym teście to też nie najgorszy początek. Auto to może być bardzo ciekawym doświadczeniem, więc gdybym się w nim zakochał to kto wie, kto wie…

Niestety wygląd tego Nissana nie powoduje szybszego bicia serca, a gdy ktoś zupełnie nie jest przekonany do nowej stylistyki japońskiej marki, to od samego początku ma pod górkę. W testowanym Leafcie dodano do tego niezbyt zachęcający błękitny kolor, osobliwy kształt tylnej części nadwozia oraz usunięto grill przedni. Całość uzupełniają wyłupiaste reflektory. Leaf na pewno się wyróżnia z tłumu, ale czy jest ładny? Tutaj można dyskutować.

Leaf jest za to całkiem duży, a jego 4,5 m długości to tak naprawdę wymiary kompaktowego hatchbacka. W środku, więc jest sporo miejsca dla kierowcy i pasażerów. Gorzej jest z wyglądem kokpitu, jeśli ktoś spodziewał się tutaj fajerwerków albo kokpitu rodem z statków kosmicznych to będzie zawiedziony. Deska rozdzielcza jest prosta i skromna, materiały użyte do jej wykończenia nie robią najlepszego wrażenia, a czerń to chyba ulubiony kolor projektantów. Fajnymi elementami za to są gałka drążka biegów i zegary, w, których przypadku można pokusić się nawet o stwierdzenie, że są futurystyczne.

Na duży plus bogate wyposażenie. Kamera z tyłu, przodu i z widokiem z góry, dobry system audio zrobiony przez BOSE, skórzana tapicerka wraz z podgrzewanymi siedzeniami.

Więc nie pozostało mi nic innego jak zając miejsce w miękkim i wygodnym, choć trochę za wysoko zamontowanym fotelu i ruszyć w drogę. Byłem bardzo ciekawy jak będzie się jeździło, bo w końcu jest spora szansa, że motoryzacja będzie właśnie taka. Elektryczna.

Zanim jednak ruszymy musimy zwolnić ręczny, który tak naprawdę niczym w Mercedesie jest nożny oraz wybrać tryb jazdy D. Gotowe Jedziemy! Bez żadnego dźwięku auto jest zupełnie ciche, a do naszych uszu dociera jedynie szum opon i dźwięki dochodzące z zewnątrz. Jeśli jedziemy do tyłu, auto emituje odgłosy pikania, aby ostrzec o tym przechodniów.

Leaf przyśpiesza bardzo przyjemnie, może 11 s do setki na papierze nie robi wrażenia, ale w rzeczywistości sprawa wygląda zupełnie inaczej. Auto za sprawą silnika elektrycznego od razu wciska nas w fotel, a prędkość typowo miejską osiąga bardzo szybko. Nie jeden posiadacz teoretycznie mocniejszego auta musiał na światłach pogodzić się z przegraną z tym błękitnym statkiem przyszłości. A wszystko to w całkowitej ciszy, oraz bez dymku z tłumika, którego tutaj po prostu nie ma.

Układ kierowniczy jest niezbyt precyzyjny, a miękkie zawieszenie nie ułatwia jazdy na pozamiejskich zakrętach, ale za to jest wygodnie, gdy jedziemy po niezbyt równych drogach.

Przyśpieszanie Leafem jest bardzo przyjemne pod warunkiem, że nie jedziemy w trybie Eco, gdy go włączymy to wrażenia są takie jakby ktoś włożył nam cegłę pod pedał gazu, w tym trybie Leaf jest ospały, toporny i niechętnie się rozpędza. Jednak często korzystałem z tego trybu, a wytłumaczenie jest proste. Tryb Eco dzięki systemowi do odzyskiwania energii pozwala zaoszczędzić jakże cenne kilometry zasięgu, które zwłaszcza zimą szybko uciekają.

Więc trzeba go naładować powiecie. Racja, ale to wcale nie jest takie proste. Zasięg Leafa zimą to jakieś 180 km, a korzystanie z klimatyzacji, ogrzewania i mocne przyśpieszanie, ucinają te cenne kilometry. Przy bardziej dynamicznej jeździe (Leaf rozpędza się wg producenta do 144 km/h, ale w rzeczywistości jest to ok 20km/h więcej) zasięg zmniejsza się w zastraszającym tempie.

Nissan nie wyposażył naszego egzemplarza w przejściówkę umożliwiającą pobieranie energii z miejskich stacji ładowania, pozostało, więc mi ładować Leafa z domowego gniazdka, które do pełna trwa około 10 godzin, jednak zrezygnowałem z tego po trzecim już razie wywalenia mi korków. Jakąś alternatywą było skorzystanie z stacji, które są przystosowane do naszego auta. Niestety znalazłem takie dwie, jedna było niedaleko galerii Mokotów, a druga przy ulicy Puławskiej zaraz obok salonu Nissana. A że mieszkam prawie 80 km od tych miejsc, to taka podróż kosztowała mnie prawie połowę zasięgu.

Więc gdzie tu logika? Nie do końca wiem. Niestety ostatnie chwile testu upłynęły mi na nerwowym sprawdzaniu zasięgu i obliczeniach. Czy na pewno dojadę? Gdy w aucie z silnikiem spalinowym skończy nam się paliwo, po prostu bierzemy karnister idziemy na stacje i tankujemy, a co w przypadku Leafa? Power bank? Nie wystarczy.

Dlatego w takiej sytuacji Leaf dzisiaj to raczej egzotyka. Fajnie jeździ się nim na co dzień i jestem w stanie sobie wyobrazić, że jeśli ktoś nie wyjeżdżą w trasy i ma w miarę blisko do pracy, to może być ciekawą propozycją. W końcu ładowanie z gniazdka to nie wielki problem i koszt kilku złotych. Grunt to tylko instalacja w naszym domu, która będzie przystosowana do takiego poboru prądu.

A ile to cudo elektryczne kosztuje? Tanio nie jest, ceny startują od 128 000 zł. Za nasz testowy egzemplarz, który miał większe akumulatory (całe szczęście) o pojemności 30kWh i bogate wcześniej wspomniane wyposażenie przyjdzie zapłacić ponad 160 000 zł, a za taką kwotę można kupić m.in. wypasione Volvo V40.

Bez przejściówki szybkiego ładowania nie bardzo pojedziemy w dłuższą trasę, chyba, że z noclegiem, więc oszczędność na zakupie tego auta nie prędko się nam zwróci. Jednak jazda Leafem była dla mnie ciekawym doświadczeniem, przekonałem się, że pomimo braku rasowego dźwięku, świszczącej turbosprężarki czy też biegów, można się naprawdę dobrze bawić.

Więc jak rysuje się przyszłość?

Może jest błękitna...

Mikołaj Adamczuk 

fot. Dominika Szablak 

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery

Aktualności

Copyright © 2020 CR PLUS Sp. z o.o.