Test Renault Grand Scenic 1.6 DCI Bose

06.02.2017, 16:29 przez Dawid

W Polsce program 500+ zagościł na dobre. Dzięki niemu wiele osób może pozwolić sobie na kupno samochodu, a skoro rodzina jest coraz większa to może minivan? Sprawdzamy, zatem, czy Renault Grand Scenic, ma szanse za 15 lat stać się hitem z drugiej, bądź trzeciej ręki. Z przymrużeniem oka, oczywiście.

Zacznę od tego, że bardzo podoba mi się kierunek, którym podąża Renault. Design ich aut jest ciekawy i różnorodny, dlatego właśnie podobają mi się Citroeny i Infiniti,a mniej Ople czy Audi. Renaultowi nie można zarzucić, że jest podobny do innego auta, ma w sobie coś z nowoczesnej awangardy. Scenic oferuje doskonałą widoczność, w wielu autach irytuje zbyt gruby słupek A, w minivanie Renaulta jest on przedzielony trójkątną szybą, która robi różnicę na plus.

Bardzo podoba mi się również, kolorystyka testowanego egzemplarza. Brązowy, metaliczny lakier idealnie współgra z czarną górą. Po zajęciu miejsca z przodu, pierwsze, co rzuci nam się w oczy to to jak daleko odsunięta jest przednia szyba. Już jeżdżąc poprzednią generacją Scenica wydawało mi się, że znajduje się ona w innej strefie czasowej, ale tutaj widać to jeszcze bardziej.

Jako, że testujemy auto rodzinne, to więcej miejsca chciałem poświęcić wnętrzu. Nawiązuje ono do modelów Escape i Talisman, z drobną różnicą. Okolice centralnego tabletu wykonano z innego plastiku, na którym nie widać tak bardzo odcisków palców jak na czystym lakierze fortepianowym. Zegary różnią się od Talismana tylko tym, że są już całkowicie elektroniczne, łącznie ze wskazówką poziomu paliwa oraz temperaturą cieczy chłodzącej. Zastrzeżeń nie można mieć, do jakości wykonania wnętrza, mamy tutaj dobre spasowanie i porządne materiały.

Przednie fotele są naprawdę wygodne, ale nie mamy co liczyć na dobre trzymanie w zakrętach, są po prostu zbyt szerokie. Można to jednak wybaczyć, bo w zamian otrzymujemy regulację długości siedziska. Ciekawy jest również schowek, znajdujący się przed pasażerem, który otwiera się za pomocą dotyku. Obojętnie nie można przejść obok centralnego podłokietnika, który możemy w całości regulować, posiada on jednak pewne braki. Gdy go przysuniemy maksymalnie do przodu otrzymamy wygodny podłokietnik, ale nie skorzystamy ani z cup holderu, ani z gniazda zapalniczki. Gdy z kolei odsuniemy go do tyłu nie ma na czym oprzeć ręki, a trzeci pasażer z tyłu musi pozbyć się nóg, bo nie ma na nie już miejsca.

Wygląda to tak, jakby Renault zapomniało o pasażerach siedzących z tyłu, albo celowo chciało utrudnić im życie, co w samochodzie rodzinnym jest niedopuszczalne. Przestrzeni nad głową i na nogi jest mało. Zwłaszcza dziwi mnie bezsensowne zamontowanie stolików z tyłu oparć przednich foteli, które znacząco ograniczają dorosłym z tyłu miejsce na kolana. Na dodatek Renault ma taki ‚bajer’, że wysiadając z przodu fotel odsuwa się automatycznie do tyłu. Efekt? Pasażer z tyłu ma wtedy jeszcze mniej miejsca na nogi. Kanapa wygląda jak trzy fotele, ale dzielona jest standardowo w proporcji 40:60. Brakuje przepustu na narty. Bagażnik jest pojemny i foremny. Wersje Grand wyróżniają dodatkowe dwa siedzenia schowane w podłodze bagażnika, ale na nich usiądą tylko dzieci. Siatkę w bagażniku otrzymamy dopiero za dopłatą. Powiem szczerze, że jestem zaskoczony tym, ile zostało popełnionych błędów w planowaniu wnętrza Scenica. Moim zdaniem jest ono gorsze niż w poprzednim modelu.

Jeżdżąc Sceniciem nie doznamy jakiś szczególnych wrażeń. Można sobie wiele obiecywać po zapoznaniu się z ofertą trybów jazdy, których jest cztery: Eco, Comfort, Neutral, Sport. Renault oferuje również możliwość własnej aranżacji jazdy pod ikonką Perso. W praktyce, zmiana trybu powoduje przede wszystkim zmianę koloru oświetlenia wnętrza oraz grafiki zegarów. Co może być irytujące, dla kogoś, kto upatrzył sobie jakąś odpowiednią dla niego grafikę, po czym kliknie w inny tryb i znów trzeba grzebać w menu, żeby powrócić do ulubionego schematu. Ogólnie jazda Sceniciem to ciągłe grzebanie w menu, w, którym zapewne ukryta jest Atlantyda i bursztynowa komnata, wystarczy tylko dobrze poszukać… System jest zdecydowanie za bardzo rozbudowany.

Ogólnie Sceniciem jeździ się poprawnie, choć jego spora masa jest wyczuwalna. Denerwuje mnie trochę trend na wrzucanie różnych trybów jazdy, szczególnie w takim aucie jak minivan, tutaj po prostu wystarczyłoby w standardzie zaoferować bardziej komfortowe zawieszenie, tak samo jak było w poprzednim Scenicu. Do poprawy komfortu jazdy nie przyczyniają się także 20-calowe koła.

Z dziennikarskiego obowiązku dodam, że w trybie Sport usztywnia się układ kierowniczy i wyostrza się reakcja na gaz, ale to niewiele daje. Pedał gazu i tak wydaje się połączony z przepustnicą za pomocą gumki od majtek, bo trudno wyczuć jak w danej sytuacji zachowa się samochód. Scenic najlepiej czuje się pokonując kilometry w trasie lub spokojnie tocząc się po mieście. Są zdecydowanie lepsze samochody do szybkiej jazdy, nawet w tej klasie.

Silnik to najlepsza rzecz w testowanym samochodzie. Jednostka 1.6 DCI, w testowanej odmianie Bose generuje 160 KM, i legitymuje się świetną elastycznością i niskim spalaniem. Na dystansie 1000 km, średnie spalanie wyniosło około 6l/100 km. Znakomita jest również automatyczna skrzynia biegów EDC, którą mocno zachwalałem już przy okazji testu Talismana. Warto zakreślić tą pozycją na liście opcji.

Jeśli jesteśmy już przy wyposażeniu, to w testowanym aucie znalazło się wszystko, co Renault oferuje w tym modelu. Wyświetlacz head-up, aktywny tempomat, masaże, elektryka i podgrzewanie w fotelach, szklany dach i skórzana tapicerka – tych pozycji nie ma w standardzie, a doliczone do bazowej ceny najdroższego Scenica owocują kwotą prawie 150 tys. złotych.

Wszystkie, te rzeczy są jednak zbędne i niepotrzebnie podbijają tylko cenę. W zasadzie to ja bym zamówił tylko aktywny tempomat. To dlatego, że uwielbiam zabawę polegającą na tym, żeby przejechać jak najdłuższy dystans bez dotykania żadnego pedału. To jest naprawdę wciągające!Poza tym radar umieszczony z przodu informuje o bardzo ważnej rzeczy: odległości od poprzedzającego pojazdu. Odległość jest wyrażona w sekundach, więc wiemy ile czasu mamy w danej chwili na reakcję, jeśli osoba przed nami gwałtownie zahamuje. Fajna rzecz, powinno się ją montować w każdym aucie. Bardzo chętnie zamówiłbym też elektrycznie otwieraną tylną klapę, bo jest duża, ciężka i nieporęczna, ale Renault nie przewiduje takiej rzeczy.

Podsumowując. Pierwsza generacja Scenica była rewolucją, druga i trzecia zawsze były w czołówce segmentu. Tymczasem w nowym miałem wrażenie jakby był zaprojektowany tylko z zewnątrz, a wnętrze zostało poskładane z innych modeli. Na duży plus świetny silnik i skrzynia oraz ciekawe gadżety, również z dziedziny bezpieczeństwa. W tej cenie to jednak za mało. Mam wrażenie, że Scenic jest takim przeciętniakiem. W tym momencie raczej zwróciłbym uwagę na modele konkurencji, Z Citroenem na czele.

Bartłomiej Puchała

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.