Test Skoda Superb 2.0 TSI 280 KM – turbo pocisk łamiący schematy

28.02.2017, 11:52 przez Dawid

Skoda wrzucając pod maskę Superba silnik z Seata Leona Cupry pokazała, że potrafi zaskakiwać. I choć to limuzyna a nie hot-hatch, to ten pomysł naprawdę bardzo mi się podoba. Pewnie jesteście ciekawi czy 280 konny Superb może mieć zadatki na auto sportowe. Sprawdźmy to!

Zacznijmy jednak od kwestii wizualnej. Z zewnątrz Skoda wygląda dobrze. Superb nie sprawia wrażenia ociężałego. Ostre rysy, zero wygładzonych zaokrągleń, delikatne przetłoczenia – to może się podobać. Testowany egzemplarz przykuwa uwagę jednak czymś innym. Mowa oczywiście o kolorze Dragon Skin, który razem z 19 calowymi kołami, czarnym spojlerem na tylnej klapie oraz podwójnym wydechem wygląda naprawdę świetnie. Ten samochód bardzo przyciąga spojrzenia, nie zależnie od tego gdzie jesteśmy. Ktoś może powiedzieć, że ten kolor nie pasuje do Skody, ale moim zdaniem, wśród przytłaczającej ilości szarych, srebrnych i czarnych samochodów na ulicach, te odważne kolory rozświetlają tę bylejakość. Chciałbym, aby kolor Dragon Skin był dostępny w konfiguratorze.

Wnętrze Superba nie jest już tak przebojowe, ale nie można mu tak naprawdę nic zarzucić. Materiały są miękkie i dobrze spasowane. Świetna jest ergonomia – wszystkie przyciski i przełączniki są pogrupowane tak, że możemy z nich korzystać bez patrzenia. Analogowe zegary udowadniają, że ciekłokrystaliczne ekrany LC nie muszą być narzucane na siłę. I bardzo dobrze. Dotykowy ekran na desce rozdzielczej można obsługiwać w rękawiczkach, i – choć nie przewidziano touchpada – mi to zupełnie nie przeszkadza. Przełączanie między kolejnymi funkcjami odbywa się bardzo szybko i sprawnie. Fajną sprawą są parasolki w drzwiach kierowcy i pasażera. Schludny, przydatny i bardzo pomysłowy gadżet!

Czy są jakieś wady? Bardzo dobrze wykonane i spasowane wnętrze wydaje się – że użyję takiego sformułowania – wtórne. Panel klimatyzacji znajdziemy w Seacie Leonie i  Skodzie Octavii, kierownicę, choć rewelacyjnie wygląda i świetnie leży w dłoniach – w małej, usportowionej Skodzie Fabii, góra deski rozdzielczej jest żywcem wyciągnięta z Seata Toledoi Skody Rapid. Można tak wymieniać. Oczywiście dla wielu kierowców nie będzie to problemem, nie mówię, że mnie jakoś bardzo przeszkadza, ale jak miałbym wydać na auto prawie 160 tys. zł (od takiej kwoty zaczyna się Superb w tej wersji wyposażenia i z tym silnikiem), to raczej chciałbym otrzymać coś niepowtarzalnego. Irytuje też trochę błyszczący, fortepianowy plastik, ale to rozwiązanie spotkamy niestety w większości nowych samochodów i powiem szczerze, że trochę tej tendencji nie rozumiem – czy ktoś pytał klientów, czy im się to podoba?

Testowany egzemplarz na otarcie ewentualnych łez sowicie doposażono. Mamy tutaj do dyspozycji praktycznie wszystko, co Skoda umieszcza na liście opcji: nawigację Amundsen, pełny pakiet systemów odpowiadających za bezpieczeństwo, aktywny tempomat, dobrze grające audio z 12 głośnikami, automatyczny szyberdach, 6-biegowe DSG, adaptacyjne zawieszenie DCC z wyborem stylu jazdy (w tej wersji brakuje trybu Comfort), podświetlenie ambient w rożnych kolorach, system automatycznego parkowania i o wiele, wiele więcej. Brakuje jedynie kamery cofania, co przy takim wyposażeniu trochę kłuje w oczy.

Pamiętajcie, że Sportline to dość twarde, ale świetnie trzymające ciało fotele ze zintegrowanymi zagłówkami, czarna podsufitka, imitujący karbon pasek na desce rozdzielczej i na drzwiach, nakładki na progach, wspomniana wcześniej trójramienna kierownica, lekko obniżone zawieszenie, czarny grill czy fenomenalnie wyglądające felgi. W sumie to taka wersja będąca absolutnym przeciwieństwem tego, co wciąż panuje w polskich wyobrażeniach na temat czeskiej marki. Wiecie jak jest – że to niby samochód dla dziadków w kapeluszach. A tu – pełen odpał dla kogoś młodego sercem, duchem, ale i ciałem. Superbowi nie wypada przebrać się w literki RS, jak Octavii, ale może to i lepiej, bo ta dystyngowana elegancja z nutką sportu bardzo pasuje tej limuzynie.

Dobra. Zobaczmy w końcu, co producent zamontował pod maską. Pewnie jesteście ciekawi, na ile jest sensowne myślenie o tak mocnej konfiguracji, skoro już z 190 konnym oszczędnym dieslem Superb zapewnie więcej niż przyzwoite osiągi. Tutaj mamy dwulitrowy motor benzynowy o mocy 280 KM. Do tego napęd na cztery koła i o trakcję w każdych warunkach nie musicie się martwić. Osiągi testowanego Superba muszą robić wrażenie, bo 5,9 s do setki, do niedawno było zarezerwowane dla aut sportowych. To przyśpieszenie czuć! Na każdym biegu i przy każdej prędkości. Dźwięk silnika również daje radę. Jest dobrze. Naprawdę.

A tak naprawdę to jest lepiej niż dobrze.  Wręcz oczarowały mnie osiągi tego samochodu. Tym bardziej, że przy opanowanej jeździe można osiągnąć miłe dla oka wartości spalania. No bo jak inaczej napisać o 9,3l/100 km w mieście i około 2 litrach mniej w trasie? Oczywiście czym mocniej wykorzystujemy moc tego auta, to i spalanie idzie w górę, w mieście jest to średnio 13,5-15 l/100km, w trasie powinniśmy się zmieścić w 10 litrach, ale i tak jest nieźle prawda? Pamiętacie poprzednią Superb z 3.6-litrowym silnikiem? Ok, V6, dźwięk i tak dalej, ale 17 l/100 km to była norma, bez której żaden kierowca nie może nawet myśleć o codziennym przemieszczeniu się tym autem. A Superb 2.0 TSI jest jeszcze szybsza od 260-konnej poprzedniczki! I niech ktoś powie, że downsizing nie ma sensu!

Jazda Superbem 2.0 TSI 280 KM sprawia ogromną przyjemność, nie tylko za sprawą ogromnej mocy. Bardzo przyjemnie zestrojono również układ kierowniczy – auto nie jest nerwowe, nawet po wejściu w tryb sport. Zawieszenie bardzo dobrze radzi sobie z polskimi nierównościami i daje odpowiednie czucie drogi. Zostało też zestrojone tak, żeby stanowić złoty środek między wygodą a zapewnieniem bezpieczeństwa w prawie 300 konnym samochodzie? Czy może być lepiej?

Może!

Podczas testu Superba spotkałem się na trasie z Mikołajem, który w tym samym czasie testował 252-konne BMW 330i x-Drive. Przez kilka godzin pojeździliśmy obydwoma samochodami, zamieniając się raz jednym raz drugim. Skoda, co ciekawe, na każdym biegu objeżdżała BMW w sprincie oraz podczas prób elastyczności, a gdy wjechaliśmy na krętą drogę to Bawarczyk pokazał swoją wyższość. Skoda na zakrętach sprawia wrażenie trochę zbyt ociężałego auta. Zdecydowanie czuć w niej podsterowność i to mimo napędu 4×4 i i elektronicznej blokady mechanizmu różnicowego XDS+. Za kierownicą BMW można sobie pozwolić na o wiele większą swobodę w dohamowywaniu przez kolejnym łukiem. I to właśnie pokazuje do czego Superb został stworzony. Mimo olbrzymiej mocy, to wielozadaniowy pochłaniacz autostrad. BMW powstało by produkować przyjemność w zupełnie innych warunkach.

Podsumowując. Czy kupił bym to auto? Zdecydowanie Tak! Co prawda podczas jazdy w trybie Eko, Superb generuje 220 KM, co w zupełnie wystarcza do przyjemniej jazdy, a jak wiadomo szczebelek niżej znajduje się właśnie Skoda z tym samym silnikiem i mocą o 60 KM niższą od wersji testowanej. Jest tylko jeden problem słabszej odmiany nie kupicie z napędem na cztery koła, a wydaje mi się, że to właśnie on robi tutaj całą robotę.  Bo gdy Seat Leon ruszając spod świateł ślizga się próbując znaleźć trakcję, Superb 2.0 TSI ma już na prędkościomierzu dozwolone w mieście 50 km/h. Jeśli więc zastanawiasz się nad komfortowym i mocnym autem z pazurem to Superba w tej wersji mogę jak najbardziej polecić. Zwłaszcza, że okolice 160 tyś zł, za auto w takiej konfiguracji to naprawdę bardzo dobra oferta.

PS. To pierwszy od dawna VAG, w którym spodobało mi się działanie DSG! 

Adam Gieras

fot. Adam Gieras Fotomotografia

źródło: www.motopodprad.pl 

Sprawdź oferty dealerów

skoda logo

Auto Wimar Sp. z o.o sp.k.
03-119 Warszawa
ul. Modlińska 224
Tel: 22 510-66-00

www.auto-wimar.pl
skoda logo

Auto Wimar Centrum Sp. z o.o.
05-816 Michałowice
Al. Jerozolimskie 249b
Tel: 22 738-46-00

www.auto-wimar.pl

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2018 CR PLUS Sp. z o.o.