Test Volvo S60 Polestar - powiało chłodem

30.03.2017, 16:23 przez Dawid

Już na wstępie zadajmy sobie pytanie, czy Volvo posiada w swojej ofercie samochód sportowy? Patrząc na testowany przeze mnie model, myślę, że znam odpowiedź na to pytanie.

Volvo, jak wiele marek Premium, wprowadza do swojej oferty pakiety sportowe, które mają na celu zrobienie z każdego dostępnego modelu auta sportowego. Nie uważam, że jest to zła cecha, przecież taki M pakiet czy AMG nawet z diesla może zrobić samochód, który fajnie się prowadzi, jest dynamiczy oraz, co najważniejsze samochód, który będzie bardzo dobrze wyglądał. W końcu wszyscy lubimy przetłoczenia, ostrzejsze linie i dużo wlotów powietrza.

Taki trend jest jednak czasami zgubny dla kupujących, bo kiedy idziemy do salonu, wybierając często topową wersje sportową swojego modelu, chcemy, aby była ona nietuzinkowa, wręcz nie do pomylenia z inną. Niestety, producenci chcąc polepszyć sprzedaż każdej wersji silnikowej, dodają do sportowych pakietów tak dużo wizualnych dodatków, że teraz każdy może kupić model standardowy lecz podobny do sportowego jak dwie krople wody. Volvo natomiast robi to trochę inaczej.

Polestar można określić na dwa sposoby. Pierwszym jest optymalizacja wybranych modeli, czyli inaczej mówiąc pakiet a druga droga, jest taka, że Polestar tworzy samochód od zera. Zanim przejdziemy do tego drugiego, który tyczy się naszego auta, wytłumaczę Wam, dlaczego optymalizacja może Was nie zachwycić.

Jeździłem najnowszym Volvo S90 i XC90, pierwszy z silnikiem diesla D5, drugi z benzyną T6, obydwa auta posiadały wspomniany pakiet. Zmienia on delikatnie wygląd, ale przede wszystkim zmienia działanie silnika, ale nie wpływa na jego moc, tylko zarządza nim bardziej sportowo. Niestety jak dla mnie, nie robi to tak wielkiej różnicy, tak bardzo wyczuwalnej dla samego kierowcy. Owszem, reakcja na gaz jest szybsza, skrzynia trochę wyżej i chętniej trzyma auto w wyższym zakresie obrotów, jednak nie spowoduje to, że samochód zacznie nagle niesamowicie przyśpieszać.  Osobiście nazwałbym to swego rodzajem nowym trybem SPORT, który zyskał plusika do opcji SPORT+.  To dla mnie jednak trochę za mało. Spodziewałem się tu zmian, jakie daje nam często konkurencja, czyli ogólną zmianę fizyki jazdy i jej parametrów. Z drugiej strony, nie zapłacimy za te zmiany jak za nowe auto, albo nie wystawimy się na pośmiewisko kolegów, kiedy już zorientują się, że pod stopą masz 180 koni mechanicznych, a nie jak może się wydawać - ponad 500.

Na szczęście Polestar w Volvo ma także drugie znaczenie, a w naszym przypadku S60 Polestar. Na podstawie tego auta powiem Wam, jak bardzo dobrze Volvo rozumie znaczenie określenia auta, jako sportowe.

Testowane S60 względem standardowej wersji dostało ponad 70 ulepszeń i modyfikacji. Nie jest to optymalizacja, a praktycznie w całości zmodyfikowany samochód, który jest wyjątkowo dobrze i mądrze zrobiony.

Z zewnątrz mamy agresywnie wycięty zderzak z przodu z większymi wlotami powietrza wraz z ładnie wpasowanymi światłami LED, maskę z wielkimi przetłoczeniami oraz jaskrawo niebieski znaczek, dający odpowiedź, z czym mamy do czynienia. Z tej strony auto wygląda świetnie. Niestety w karoserii widać upływ czasu - brakuje choćby nowego motywu świateł z młotem Thora. Mimo to całość prezentuje się na tyle dobrze, że aż trudno wyobrazić sobie, że obecna generacja na rynku jest już ładnych kilka lat.

Idąc dalej, widzimy duże 20-calowe felgi, z nietuzinkowym wzorem. Na pierwszy rzut oka mogą się wydawać zbyt pokraczne i duże jak na ten samochód, jednak im dłużej na nie patrzymy, widzimy jak bardzo pasują. Tym bardziej, kiedy z przodu w głębi, wyłaniają się potężne 6-tłoczkowe zaciski Brembo, pochłaniające tarcze wentylowane z przodu o średnicy aż 371 mm, a z tyłu 302 mm. Prawdziwe potwory, które hamują wyśmienicie. Niejedna ceramika w aucie mogłaby się pochwalić takimi parametrami, aczkolwiek trzeba na nie uważać, ponieważ niedogrzane stanowią pułapkę, bo kiedy z przyzwyczajenia zaczniemy hamować później niż powinniśmy, nagle okazuje się że siła hamowania magicznie wyparowała. Uwierzcie mi, to potrafi przestraszyć. Lecz wystarczy dwa razy mocniej zahamować, żeby wszystko wróciło do normy.

Tył auta jest najmniej atrakcyjny, ale nadal pokazuje nam, że nie mamy do czynienia ze zwykłym autem.  Sporej wielkości lotka na bagażniku, dyfuzor i dwie, po przeciwnej stronie zderzaka końcówki wydechu o średnicy aż 3,5 cala mówią same za siebie! Tak naprawdę wydech jest też zmodyfikowany i ma mniejszą, chodź nadal sporej wielkości średnicę trzech cali. W efekcie, auto brzmi i wygląda od tyłu na szybkie, a strzały wydobywają się przy każdym odpuszczeniu gazu uprzyjemniają podróż. Znane nam pierdzenie z innych aut pojawia się przy każdej zmianie biegów, nawet przy niskich obrotach. Głośność można „regulować” - pisze to w cudzysłowie, bo nie mamy tu żadnego przycisku, a klapy otwierają się dopiero w trybie sportowym skrzyni biegów.

Zmian w mechanicznych aspektach tego auta jest bardzo dużo. Zawieszenie zostało przebudowane i jak można było się tego spodziewać jest dużo sztywniejsze, a konkretnie aż o 80%, przy czym jest sporo lżejsze, dzięki zastosowaniu lekkich materiałów m.in. włókna węglowego. Auto jest również niżej zawieszone. Przekłada się to na precyzję prowadzenia i tego jak auto zachowuje się przy dynamicznej jeździe. Jest bardzo stabilne, zwinne, a wspomaganie układu kierowniczego działa z wyczuwalnym oporem. Na szczęście nie jest aż tak twarde, żeby autem ciężko się parkowało. Tu wielki plus dla inżynierów Polestara, bo faktycznie robi wrażenie, nawet na zwykłej drodze.

O przeniesienie napędu zadbała firma Borg Warner. Optymalizację dołożył Polestar i w taki sposób otrzymaliśmy system 4x4 z większym naciskiem na tylną oś. Podczas jazdy, głównie w deszczu, miałem uczucie jakby auto miało napęd właśnie na tył, bo fajnie zamiatało ogonem. Nigdy jednak nie było momentu zawahania i wyczuwalne jest jak przednie koła ciągną tego zwierza w oczekiwanym kierunku. Cały system posiada też optymalizację 8-stopniowej skrzyni biegów i działa zadziwiająco dobrze. Szczerze nie spodziewałem się, że S60 w tej wersji tak dobrze będzie sobie radzić z przekazaniem mocy na drogę, w dodatku w warunkach ciężkich, ponieważ pogoda była wyjątkowo brzydka. Tu kolejny plus dla inżynierów Polestar, ponieważ dawno nie prowadziłem tak stabilnie i przewidywalnie prowadzącego się samochodu z taką mocą!

We wnętrzu S60 próżno szukać takiego zaskoczenia. Wnętrze tego auta zdecydowanie odstaje od najnowszej stylistyki Szwedzkiej marki, i trzeba jasno powiedzieć, że jest po prostu nudne i przestarzałe. Przed sobą widzimy malutki niedotykowy ekran, i multum przycisków na konsoli centralnej. Sporej wielkości kierownica, obszyta jest miłym materiałem, lecz jak dla mnie jest stanowczo za duża. Materiały użyte wewnątrz są wysokiej jakości i tu nie mam się do czego przyczepić. Tym bardziej, gdy już zajmiemy miejsce na przednich fotelach, poczujemy jak bardzo są genialne. Połączenie miękkiego materiału – prawdopodobnie alcantary z skórzanymi boczkami, daje taki efekt, któremu przyznaje ocenę 10/10!

Auto odpalamy bezkluczykowo, a sam kluczyk możemy włożyć w specjalny otwór tuż za kierownicą, bądź wrzucić do jednego ze schowków. Duże wrażenie robi lewarek zmiany biegów, wizualnie gałka wygląda jak ze statku kosmicznego. Jej kształt, przezroczystość, a w nocy niebieskie podświetlenie robi niesamowite wrażenie.

Volvo! Niech cała nowa generacja S60 będzie zrobiona właśnie na taki design i będzie to prawdziwy polarny statek kosmiczny! Do samej pracy skrzyni biegów miałbym kilka zastrzeżeń. Przy kierownicy mamy łopatki do zmiany biegów, więc grzech by było ich nie używać, ale tu pewne zaskoczenie - zdarzało się, że jadąc w trybie automatycznym, chciałem zrobić szybciej zmianę biegu na wyższy i sekundę po mojej zmianie skrzynia przerzucała swój bieg na ten „zaplanowany”. Takie opóźnienie skrzyni zdarza mi się pierwszy raz.

No, ale odpowiedzmy sobie na zadane na początku pytanie. Czy jest to auto sportowe? W tej wersji jak najbardziej! Przykład? Skrzynia jeździ w trybie tylko sportowym, ma do dyspozycji 8 biegów z czego na trasie, przy prędkościach drogi szybkiego ruchu rzadko korzysta z ostatniego przełożenia, praktycznie cały czas trzyma auto w średnich obrotach, dając znać że jest praktycznie gotowe do dynamicznego startu. Można też przełączyć się w tryb teoretycznie sportowy, wtedy już w ogóle obroty nie spadną niżej niż powinny, wydech się otwiera i każda reakcja gazu strzela autem do przodu. Jest jeszcze jedna opcja jazdy, robiąc kilka magicznych ruchów, ustawiając odpowiednio skrzynie, naciskając łopatkę dwa razy, dostajemy ukryty tryb RACE. Wtedy to auto pracuje pełną mocą – mamy wtedy do dyspozycji pełną moc - 367 KM i to czuć! Z polarnego misia S60 przeistacza się w potwora, który brutalnie reaguje na wszystko, co zrobi kierowca. Wrażenia z jazdy się jeszcze bardziej wyostrzają. Zaryzykuje stwierdzenie, że miałem uczucie jakbym prowadził wyścigowe Volvo S60 Polestar TC1.

Także Tak, Volvo w swojej ofercie posiada auto sportowe. Model Polestar jest tego przykładem. Ten bezkompromisowy samochód zaskoczy nie jednego kierowcę. S60 Polestar jest ciekawą alternatywą dla Mercedesa C43 4matic albo BMW 440i xDrive. Oczywiście konkurencja nie jest słaba, bo choćby wizualnie jest nowocześniejsza, lecz śmiało mogę powiedzieć, że Volvo nie odstaje w aspekcie prowadzenia.

A cena? Chłodna – od 288 tyś zł. Testowana wersja 310 tyś zł. 

Tekst i zdjęcia Grzegorz Wawryszczuk

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.