Test Renault Koleos - pierwsza jazda w siodle

28.06.2017, 12:48 przez Dawid

Co może łączyć rumaka i samochód osobowy? Raczej nie kierownica, ale innych podobieństw szukałem ostatnio na Słowacji w nowym Renault Koleosie. Nowy SUV od Renault już niedługo wbiegnie na rynek.

Cechą łączącą Koleosa z tymi eleganckimi zwierzętami było miejsce prezentacji. Ośrodek olimpijski pod Bratysławą przy granicy z Austrią może pomieścić aż 700 koni, a na nas czekało tam prawie 40 świeżych egzemplarzy francuskiego producenta. Dzięki temu mogłem sprawdzić szereg wersji i specyfikacji nowego Renault. Czy udało mi się je osiodłać?

Z tym nie było problemów. Koleos to w końcu duży rodzinny SUV (4673 mm długości), którego głównym zadaniem jest zapewnienie wysokiego komfortu pięciorgu pasażerom. I w tym aspekcie to auto sprawdza się bardzo dobrze. W końcu krótkie zwisy i aż 2,7 metra rozstawu osi powoduje, że z komfortu podróżowania będą cieszyć się także osoby zasiadające z tyłu.

Powodów do narzekań nie daje mi również bagażnik, ponieważ elektrycznie otwierana i zamykana klapa (również ruchem nogi) pozwoli zapakować do środka 579 litrów, a gdy zajdzie potrzeba zwiększenia pojemności, to po złożeniu tylnej kanapy bagażnik urośnie do 1690 litrów. To już naprawdę sporo, więc bez obaw powinniście zapakować wszystkie swoje bagaże. Jeśli to jednak za mało - Renault Koleos może ciągnąć 2-tonową przyczepę na elektrycznie wysuwanym haku holowniczym.

Spoglądając do wnętrza – nie sposób nie zauważyć, że jakość materiałów jest więcej jak zadowalająca. To samo można powiedzieć o ergonomii oraz spasowaniu. W żadnym egzemplarzu nie było problemu z trzeszczącymi plastikami lub niepokojącymi odgłosami.

Ważnym elementem jest również sama elektronika nowego Koleosa, czyniąca go nowoczesnym autem. Miejscem szczególnym w środku samochodu jest oczywiście prawie 9-calowy dotykowy tablet sterujący całym autem. Od audio (może to być zestaw 13 głośników od BOSE), przez nawigację, ustawienia samochodu oraz personalizację. Duże, czytelne grafiki można zmieniać, również motywy zegarów za kierownicą oraz dopasowywać do swojego nastroju kolor oświetlenia ambientowego na wzór Mercedesa.

W swojej krótkiej przygodzie z tym autem do dyspozycji miałem m.in. najbardziej ekskluzywną wersję Initiale Paris, która oprócz wszystkich dostępnych nowinek technicznych z zakresu bezpieczeństwa (tempomat, asystent pasa ruchu, awaryjne hamowanie itp.) oraz komfortu (podgrzewane i wentylowane fotele, podgrzewana kierownica, dwustrefowa automatyczna klimatyzacja, łączność z telefonem i Internetem) wyposażona była również w specjalną skórę (Nappa) foteli oraz smaczki wizualne. Od specjalnego wzoru 19-calowych felg i specjalnych emblematów po dedykowany i zarezerwowany dla tej wersji, fioletowy lakier nadwozia (na zdjęciach jednak samochody w innych kolorach).

I to właśnie wygląd zewnętrzny Koleosa najbardziej się zmienił. Samochód wpasowuje się teraz idealnie w gamę modeli Renault i przeniósł z nich najważniejsze cechy. Mowa o przednim pasie wraz ze światłami do jazdy dziennej w kształcie litery C oraz tylnych, diodowych reflektorach rozciągniętych na całą klapę bagażnika. Taka sytuacja jednak nie dziwi, bo za projekt wizualny nowych aut Renault odpowiada jeden człowiek. Co ciekawe Renault Koleos nie różni się bardzo od swojego konceptu.

Moim zdaniem nadwozie Koleosa jak na tak duże auto wygląda bardzo ciekawie. Samochód dobrze komponuje się z mniejszymi modelami Renault tworząc z nimi harmonię. W porównaniu do poprzedniej generacji wygląd tego auta bardzo się poprawił i samochód może mieć spore upodobanie w gustach Europejczyków. Bądźmy szczerzy – ostatni Koleos nie przyjął się za dobrze!

A nie jest to takie oczywiste, ponieważ przez alias Nissana z Renault, Koleos sporo dzieli z aktualnym X-trailem. Większość rzeczy jest jednak niewidoczna. Jest to na przykład napęd 4x4, który w Koleosie dostępny jest z mocniejszym silnikiem Diesla. Ma on trzy tryby: od 2WD przez automatyczne AWD do całkowitego zblokowania 4x4. Niestety ostatnia opcja dzieląca osie w proporcji 50:50 działa jedynie do 40 km/h.

Takie rozwiązanie jednak nie powinno dziwić w tego typu aucie. Dzięki uprzejmości organizatorów mogliśmy porządnie sprawdzić działanie tego napędu i powiem szczerze, że jestem mile zaskoczony, że tak rodzinny samochód dawał radę w trudnym terenie. Wątpię, że ktokolwiek z przyszłych klientów zapuści się Koleosem w podobne leśne dukty, ale świadomość, że auto nie zawiedzie na pewno ukaja ducha i pozostawia pozytywne wrażenie.

Jednak nie będzie to miało dla Was znaczenia, jeśli nie jesteście miłośnikami diesli. Renault Koleos w Polsce będzie oferowany jedynie z silnikami wysokoprężnymi pod maską o dwóch pojemnościach (1.6 dci 130 KM oraz 2.0 dci 175 KM). Pierwszy z nich jedynie z przednim napędem, a drugi z opcją 4x4. Renault tłumaczy, że badania klientów pokazały, że silnik benzynowy w tego typu autach nie jest potrzebny, więc na razie benzyniaka w Koleosie nie kupicie.

Za innowację w Koleosie należy uznać automatyczną skrzynię bezstopniową. CVT działa bardzo dobrze jak na tego rodzaju mechanizmy. Nie oznacza to jednak, że jest idealnie. Jest po prostu dużo lepiej niż w azjatyckich CVT sprzed kilku lat. W Koleosie nie słychać irytującego wycia, a przy dynamicznej jeździe da się odczuć szarpnięcia znane z tradycyjnych automatów.

Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że francuski SUV nastawiony jest przede wszystkim na spokojną jazdę. Auto prowadzi się pewnie i bez zbędnych przechyłów, lecz jego dynamika jest mocno ograniczona.  W dużej mierze przyczynia się do tego waga samochodu – Koleos w najcięższej wersji waży aż 1750 kg. Taka waga sprawia, że wspomniany wcześniej automat trochę muli ten samochód. Osiągi – 202 km/h prędkości maksymalnej i 10,7 s do setki nie powinny, więc dziwić. Oczywiście w opcji jest również  wersja z manualną 6-biegową skrzynią.

Co ważne, porównując wersje silnikowe, podobne odczucia z jazdy i osiągów dają mocniejsze odmiany z automatem oraz słabsze z manualną skrzynią biegów. Różnice widać jednak w cenniku samochodu. Koleos startuje od 110 tyś zł. Wersja 4x4 to wydatek około 143 tysięcy złotych, a cennik zamyka ekskluzywna wersja Initiale Paris kosztująca 160 tysięcy złotych. Oczywiście to jedynie bazowe kwoty, które z pewnymi dodatkami mogą wzrosnąć.

Wiem, że porównywanie zwierzęcia z samochodem nie jest dobrym przykładem, ale Koleos podobnie jak wierzchowiec nie będzie miał problemu z podłożem i dojedzie tam gdzie będzie chciał dojechać jego Pan. Dodając do tego szczyptę nowoczesności i świeżego design, Renault ma powody do dumy

Konrad Stopa

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery

Aktualności

Copyright © 2018 CR PLUS Sp. z o.o.