Test Honda Civic 1,5 182 KM - statek kosmiczny w najnowszej odsłonie

13.07.2017, 16:16 przez Dawid

Zdjęcia nowego Civica wywołały nie małe poruszenie w motoryzacyjnym świecie, ponieważ jego design znów jest niepowtarzalny i zaskakuje na każdym kroku. Całe szczęście Civic jeszcze nie lata, więc miałem okazję sprawdzić jak ten kosmiczny samochód sprawuje się na drodze.

Obok wyglądu tego auta nie da się przejść obojętnie. Honda Civic już od kilku generacji przyzwyczaja nas do nieprzeciętności. To samo tyczy się X jubileuszowej generacji modelu, który gwarantuje, że będziemy wyróżniać się na ulicy. Dla jednych będzie to wada, dla drugich zaleta – ja należę do tej drugiej grupy.

Testowany egzemplarz został pokryty kontrowersyjnym grafitowym kolorem. Zbierał tyle samo pochwał, co i przekleństw. I to niezależnie od płci sondowanych. Dla mnie ten kolor to dobry wybór – pod wizualnym i praktycznym względem, ponieważ praktycznie nie było na nim widać kurzu i pyłu.

Skupiając się jednak na projekcie - z przodu Civic z reflektorami połączonymi błyszczącym, czarnym plastikiem przywodzi na myśl nos dynamicznego NSXa. Razem z wystającym zderzakiem oraz trochę garbatą maską samochód wygląda inaczej. Inaczej, ale dobrze – przynajmniej mnie się podoba. To, co istotne to fakt, że Civic X generacji jest dość szeroki (3 cm szerszy od poprzedniej generacji) – 1799 milimetrów. Nie wpływa to jednak zbyt negatywnie na odbiór auta.

Narzekać nie można także na to jak auto prezentuje się z profilu bocznego. Projekt jest spójny, a kanciaste kształty nadają karoserii dynamiki. Pięciodrzwiowa sylwetka mimo znacznego wydłużenia względem poprzednika (aż 14 centymetrów) nie kłuje w oczy, a tradycyjna klamka drzwi tylnych nie sprawia problemów z użytkowaniem. Azjaci czasem wariują pod tym względem…

W przypadku opisywanej Hondy projektanci pofolgowali sobie z tyłem samochodu. To najbardziej prowokacyjna część auta, która wzbudza wiele kontrowersji. Dość futurystyczne figury oraz kształt klapy bagażnika powodują, że z tej strony auto bardziej przypomina prom kosmiczny z gry komputerowej niż karoseria tradycyjnego samochodu. Wysoko zawieszony kufer, dwa spoilery oraz wiele plastikowych nakładek sprawia, że Honda Civic wygląda niecodziennie i na pierwszy rzut oka trudno do takiego widoku się przyzwyczaić. Możliwe, że to tylko kwestia czasu.

Niespokojnie jest również we wnętrzu samochodu, w którym dominują ciemne barwy.  Kształt zegarów oraz poszczególnych przycisków (zwłaszcza na kierownicy) sprawia, że nie pomylicie modelu, w którym siedzicie. Znów jest trochę futurystycznie i bardzo nowocześnie. Nie siedziałem nigdy w jakimś statku kosmicznym, ale jak dla mnie mógłby tak wyglądać.

Zegary za dobrze leżącym w dłoni wieńcem kierownicy są tak naprawdę cyfrowym wyświetlaczem, a uzupełnieniem elektroniki jest dotykowy ekran systemu opartego na Androidzie. To ten spory ekran steruje wszystkimi multimediami (audio, nawigacja, łączność z telefonem i innymi aplikacjami). Co ważne jego obsługa jest identyczna jak w przypadku smartfonów i co więcej jego wygląd można śmiało personalizować zgodnie z własnymi upodobaniami. Dla lubiących dłubanie w elektronice system ten otworzy wiele możliwości konfiguracji i instalowania aplikacji niewspieranych oficjalnymi kanałami.

Na duży plus spora ilość miejsca, kabina pasażerska jest naprawdę przeogromna, zwłaszcza na szerokość. Ergonomia stoi na europejskim poziomie. Wystarczy spojrzeć na schowek pomiędzy fotelami pierwszego rzędu, w którym zmieścimy aż 2-litrową butelkę. Z tyłu również nie brakuje miejsca nawet dla trójki pasażerów.

Niestety nowa konstrukcja wykluczyła system Magic Seats. Na szczęście nie zmienił się litraż bagażnika. Civic nadal może pochwalić się jednym z największych bagażników w tym segmencie. W zależności od wersji może tam być 420 litrów (Sport) lub 480 litrów. Na minus można zaliczyć jedynie wysoki próg załadunkowy.

Całości może przeszkadzać fakt, że Civic jest jednym z najdroższych kompaktów na rynku. Cena startująca od 70 tyś zł nie jest niska. Honda próbuje przekonać do siebie wysokim wyposażeniem. Nasz doposażony egzemplarz potrafił rozpoznawać znaki, informować o zagrożeniach wynikających z martwego pola, przekraczania pasa ruchu lub awaryjnie zahamować. Oprócz tego na pokładzie skrywał szereg udogodnień komfortu jak podgrzewanie siedzeń oraz kierownicy lub dwustrefowa automatyczna klimatyzacja o łączności z Internetem nie wspominając. Czy to wszystko jest jednak warte takich pieniędzy? Testowa wersja to wydatek około 106 tysięcy złotych.

Na pewno warto się nad nią zastanowić, ponieważ Civic nie tylko zyskał w aspekcie elektronicznych systemów jazdy i nowego designu. Zastosowanie wielowahaczowego zawieszenia z tyłu z bardzo precyzyjnym układem kierowniczym zrewolucjonizowało sposób prowadzenia Civica.  Za sprawą umieszczonego na konsoli centralnej przycisku możemy dodatkowo utwardzić zawieszenie.

To wszystko wraz z silnikiem VTEC o mocy 182 KM sprawuje, że jazda Civiciem jest bardzo pewno, a samochód potrafi być bardzo dynamiczny. Wiem, że turbo w Hondzie może niektórych razić ale tutaj działa w wyrafinowany sposób.  Fani starych Steców mogą czuć się zawiedzeni, bo nowy Civic nie lubi kręcenia do odcinki. Jednak zamontowanie turbo spowodowało że samochód do pierwszej setki rozpędza się w 8,6 s, a wskazówka zatrzyma się na wartości 210 km/h.

W połączeniu z manualną sześciobiegową skrzynią biegów Civic staje się bardzo przyjemnym kompanem do jazdy. Trzeba jednak przyzwyczaić się do pracy sprzęgła i lewarka, który działa naprawdę lekko. To jednak na pewno zachęci płeć piękną do sięgania po ten model.

Honda bardzo miło zaskakuje też przy dystrybutorze. Civic z 1,5 litrowym motorem pod maską gwarantuje dobre osiągi nie paląc przy tym dużych ilości paliwa. W mieście jest to ok. 7-8 litrów benzyny. W trasie spokojnie da się zejść do 6 litrów. Przyznacie, że są to bardzo atrakcyjne wartości?

Civic X generacji ma wiele zalet. Od designu, po ekonomię i osiągi silnika nie zapominając o właściwościach jezdnych i możliwościach pakunkowych. Jedyną wadą, studzącą emocje może być cena samochodu. Mimo normalnej akcyzy (pojemność silnika) samochód sporo kosztuje. A przypominam, że bazowa wersja pod maską skrywa silnik o pojemności jedynie 1 litra… Wybór prezentowanego motoru to, co najmniej 97500 złotych.

Konrad Stopa

Fot. Jakub Głąb

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.