Test Mercedes-Benz E All Terrain – diabeł tkwi w szczegółach

24.07.2017, 16:11 przez Dawid

Podwyższone kombi są coraz bardziej popularne, nic więc dziwnego, że kolejni producenci uzupełniają swoją ofertę w tym segmencie. Tym razem przyszła kolej na Mercedesa, który naprzeciw Audi A6 Allroad czy też Volvo V90 CC wystawia klasę E All Terrain.

Tak, więc uterenowiona odmiana kombi dołączyła do oferty klasy E, która obejmowała do tej pory: limuzynę, kombi, coupe i kabrioleta. Projektanci Mercedesa pewnie od dawna podpatrywali modele Allroad w Audi, bo tworząc klasę E All Terrain zmienili dokładnie to samo, co sąsiedzi z Ingolstadt. Na nadwoziu pojawiły się plastikowe osłony, terenowo wyglądające dokładki zderzaków oraz nowy grill, który w All Terrain ma dwa znacznie grubsze ‘żebra’ poprzecinane otworami. W tej wersji nadwoziowej można mieć także większe koła niż w każdej innej klasie E – testowany egzemplarz stał na 20 calowych opcjonalnych kołach. Pomimo tych zabiegów All Terrain nie rzuca się w oczy. Nie jest może tak reprezentacyjny jak klasyczna limuzyna, ale prestiżowego i nowoczesnego charakteru na pewno mu nie brakuje.

W środku jedyny emblemat wyróżniający All Terrain od zwykłej klasy E znajduje się… na obiciu bagażnika. Z miejsca kierowcy można poznać wersję uterenowioną jedynie po zmienionej grafice samochodu na ekranach oraz nieco wyższej pozycji za kierownicą. All Terrain został w stosunku do zwykłego kombi podniesiony o 35 mm, a jego prześwit można dodatkowo zwiększyć o 20 mm w trybie All Terrain. Tryb ten jest unikalny tylko dla testowanej wersji E klasy.

Po raz pierwszy miałem okazje zetknąć się z wnętrzem nowej E klasy i muszę przyznać, że jest to as w rękawie Mercedesa. Mimo nowoczesności bijącej od tego auta, w jego wnętrzu zachowano klasyczny dla niemieckiej marki nastrój. (choć przełamany dwoma dużymi ekranami). Piękna, skórzana tapicerka, panele z drewna orzechowego, analogowy zegarek. To wszystko oferuje również konkurencja, ale diabeł tkwi w szczegółach. Przyciski elektrycznych szyb, obudowy nawiewów, obudowy głośników systemu audio Burmeister – Benz stosuje aluminium tam, gdzie inni bez oporu wciskają plastik. Tutaj każdy najmniejszy element działa z należytą precyzją dając poczucie dobrze zaprojektowanego mechanizmu.

E klasa zawsze szczyciła się ogromem miejsca w środku – W213 nie jest wyjątkiem. Miejsca na nogi, nad głowami i na wysokości ramion nie zabraknie dla czworga pasażerów, a bagażnik jest wręcz przepastny – 640 litrów to poziom Skody Superb Combi. Środkowe miejsce z tyłu jest niestety ograniczone dużym tunelem pod nogami.

Za wadę trzeba uznać panel centralny, a dokładniej jego pokrycie czarnym lakierem fortepianowym. Testowana E klasa miała przejechane zaledwie 27 tyś km, a element ten był już pobrudzony i porysowany. Na szczęście konfigurator pozwala na zastąpienie czarnego lakieru drewnianą konsolą środkową za około 850 zł i jest to opcja, którą trzeba zaznaczyć obowiązkowo.

All Terrain wyposażony został w wszystkie nowinki techniczne, jakie zadebiutowały w klasie E generacji W213. Na początku mnogość opcji w systemie COMAND może być przytłaczająca. Potrzeba trochę czasu, żeby oswoić się z nim i w miarę szybko operować funkcjami. W sposobie obsługi dostrzegam wiele analogii do iDrive w BMW, ale nie jest to tak dopracowany system, jak w bawarskiej marce. Przede wszystkim mógłby działać szybciej – czasami system wczytuje coś na tyle długo, że pojawia się wątpliwość czy na pewno ‘załapał’ nasze kliknięcie. Po drugie brakuje tutaj trochę dotykowego ekrany, który dostępny jest już w dużo tańszych samochodach.

Jak na razie oferta E klasy All Terrain w Polsce obejmuje tylko jedną opcję silnikową. Jest to dwulitrowy motor wysokoprężny generujący 194 KM sprzężony z automatem 9G-tronic i napędem na cztery koła. I muszę przyznać, że jest to bardzo dobry wybór - ponadprzeciętna oszczędność tego silnika jest godna podziwu. Jest to także zasługa dziewięciu przełożeń w skrzyni. Przy spokojnej jeździe od 0 do około 160 km/h wskazówka obrotomierza może w ogóle nie przekraczać pułapu 2000 obr./min. Jeśli chcemy dynamicznie przyspieszyć Mercedes osiągnie 100 km/h w około 7,5 sekundy. Użytkując to auto przez 5 dni w różnych warunkach ani razu nie miałem wrażenia, że brakuje mi momentu obrotowego.

Parametry jazdy można oczywiście zmieniać – do wyboru są tryby Comfort, Sport, Eco, Indywidual oraz All Terrain. Ten ostatni jest dostępny oczywiście tylko w tej wersji. Czułość gazu wyraźnie się zmniejsza pozwalając pełzać po trudniejszej nawierzchni, a cały samochód zwiększa prześwit o 2 cm. Pozostałe tryby nie różnią się mocno, jeśli chodzi o pracę zawieszenia czy układu kierowniczego – największą różnicę widać właśnie w reakcji na gaz. Dzięki pneumatycznemu zawieszeniu AIR BODY CONTROL Mercedes jest komfortowy w każdych warunkach. Duże znaczenie w odczuciu komfortu ma też cisza w kabinie. Naprawdę nieliczne są momenty, gdy spod maski słychać charakterystyczny dla diesla klekot.

Mercedes klasy E All Terrain podczas jazdy zachowuje się jak klasyczne kombi. Dzięki inteligentnemu zawieszeniu i rozdziałowi mocy pomiędzy osie 4Matic samochód pokonuje zakręty ze zdumiewającą przyczepnością. Nie czuje się dodatkowych centymetrów prześwitu. Jak na tak komfortowe auto zaskoczeniem jest nad wyraz komunikatywny układ kierowniczy.

W nowej klasie E nie mogło oczywiście zabraknąć wszelkich nowinek z zakresu semi-autonomicznej jazdy. Adaptacyjny tempomat wraz z zestawem czujników w teorii potrafią utrzymać auto na drodze bez znaczącej ingerencji kierowcy – jeśli auto czuje linie swojego pasa, posłusznie podąża za samochodem poprzedzającym. Przyspiesza, hamuje i skręca domagając się jedynie poruszenia kierownicą, co 45-60 sekund, aby dać znać, że kierowca wciąż żyje i jest świadomy. Jednak w praktyce taka jazda nie pozwala przestać uważać i zająć się czytaniem gazety, czy pisaniem SMS-ów. Auto dość często gubi linie i każe przejąć kierownicę, przez co trzeba cały czas obserwować, kiedy nastąpi ten moment. W efekcie jazda na klasycznym adaptacyjnym tempomacie jest o wiele mniej absorbująca niż ciągłe pilnowanie elektroniki.

Jak na razie jedyną wadą oferty Mercedesa jest tylko jedna wersja silnikowa do E klasy All Terrain. Niedługo do oferty ma dołączyć drugi wysokoprężny silnik V6 o mocy 258 KM. Póki, co jedyna dostępna opcja startuje od 251 tyś zł. Testowany egzemplarz został wyceniony na ponad 325 tyś zł. Z ciekawych dodatków warto wspomnieć o świetnym systemie audio Burmester oraz bardzo przydatnym w miejskim gąszczu systemie kamer z widokiem 360 stopni. Oprócz tego Mercedes oferuje całą gamę różnych stylizacji wnętrza, które zadowolą najbardziej wybrednych klientów.

Konkurencyjne Audi A6 Allroad staruje od 279 tyś zł, ale znajduje się w nim silnik 3.0 TDI o mocy, co najmniej 218 KM. Z kolei za Volvo V90 CC D4 trzeba zapłacić co najmniej 232 tyś zł. Volvo jest najbliższą rynkową konkurencją Mercedesa E All Terrain. Który jest lepszy? Moim zdaniem to ta sama półka jakościowa, choć za własne pieniądze kupiłbym Mercedesa. Szalę na jego korzyść przechyla w pełni pneumatyczne zawieszenie niedostępne w Volvo oraz lepsze wykończenie wnętrza. Rozważając zakup podwyższonego kombi i tak trzeba wypróbować obie konstrukcje i zadecydować samodzielnie. Debiut Mercedesa w tej klasie uważam za udany.

Bartłomiej Puchała

fot. Kamil Pawlak Photography / Bartłomiej Puchała

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.