Test Hyundai Ioniq Hybrid – im dalej w las tym fajniej!

01.08.2017, 16:18 przez Dawid

20 lat lat temu na samochody hybrydowe patrzyliśmy jak na wariacką wizję doktora Emmett’a z Powrotu do przeszłości. Dziś hybrydy są czymś tak oczywistym, że nawet nie zwracamy na nie uwagi. Na tej przetartej w klasie kompaktowej przez Toyotę ścieżce pojawił się Hyundai, który modelem Ioniq mocno zadziera nos Priusowi.

Muszę przyznać, że sam siebie nie poznaję. Jeszcze kilka lat temu marzyłem o mocnym ryczącym i paliwożernym aucie. Byłem wielkim fanem silników o sześciu a nawet więcej cylindrach. Jeździłem pełnoletnimi samochodami i nie mogłem wyobrazić sobie dnia, w którym chciałbym dosiąść „nowoczesności”. Ten dzień jednak nadszedł. I wcale mnie to nie przeraziło. Nadal moje serce mocniej bije na widok starej motoryzacji, ale stałem się chyba bardziej pragmatyczny, a to oznacza, że biorę pod uwagę nie tylko koszty tej codziennej, ale i długotrwałej eksploatacji. Poza tym biorę pod uwagę bezpieczeństwo oraz spokój.

Obecnie jestem posiadaczem 9-letniej Laguny III, czyli auta, które ma już kilka dobrych lat, ale już dzisiaj wiem, że za rok albo dwa kupię nowe auto z silnikiem benzynowym po downsizingu. A może nawet za sprawą testowanego Hyundaia – hybrydę. Cóż, wasze prawo. Ja jednak uważam, że nie ma sensu ulegać większości moto doradcom, którzy wieszczą kres motoryzacji. Warto sprawdzić te “straszne” nowości, przejechać się jedną z nich i wyrobić sobie swoje własne zdanie.

No cóż, pora zaczynać

Wystarczy raz spojrzeć na ten samochód, żeby wiedzieć, że nie trzeba się go wstydzić, powiem więcej można się za nim obejrzeć po zamknięciu. Przesadzam? No może trochę, chociaż nie tylko jak na hybrydę, ale także jak na kompakt, Ioniq nie kłuje w oczy.

A skąd w ogóle ta nazwa? Otóż to podobno połączenie słów: “ion” – od baterii litowo-jonowych i “unique” – z języka angielskiego “unikalny”. Nazwę czytamy po prostu “ajonik”. Z tą unikalnością to może przesada, ale baterie litowo-jonowe rzeczywiście tu są ;). Koreańczycy postawili na obłe kształty i dość prostą architekturę bryły auta. Jedynym udziwnieniem jest tylna klapa, w której przechodzący przez środek szyby element tworzy spoiler dociskający tylną oś w czasie jazdy. Swoją drogą to oryginalne rozwiązanie ma jeden minus – dolna część szyby brudzi się bardzo szybko, a górna tylko trochę wolniej. Niestety żadna nie ma wycieraczki – tu pewnie kłania się wymóg maksymalnej aerodynamiki auta.

Ciekawiej się robi jak przejdziemy do przodu Hyundaia, który prezentuje się nowocześnie i drapieżnie, a dzięki temu, że nie znajdziemy tu żadnych kratek doprowadzających powietrze – także dość awangardowo. Ledowe ramki w światłach przypominają nieco te z Audi. Bok to już jednak zupełnie inna szkoła designu. Tu kłania się projekt poprzedniego Hyundaia i30. Jest nudno, dość sztampowo, ale elegancko. Patrząc na całość i na głównego konkurenta –  czyli Toyotę Prius – wielkie brawa dla Hyundaia! Są jakieś sprzeciwy? Nie słyszę.

Wnętrze Ioniqa nie jest mistrzostwem design, inaczej mówiąc nie porywa, ale z drugiej strony nie można mu nic zarzucić. Ergonomia jest na dobrym poziomie, a użyte materiały są przyzwoite. Mały plus należy się za użycie jednorodnej faktury na wszystkich plastikach. Porównując wnętrze Ioniqa do innych samochodów kompaktowych postawiłbym je trochę ponad tym, co oferuje Fiat Tipo, a jak wiadomo wszyscy raczej pozytywnie patrzą na wykończenie Włocha.

Kolejna sprawa to czytelność – wszystko obsługuje się łatwo i intuicyjnie. Może jedynie ikony na wyświetlaczu są trochę siermiężne, ale to tak naprawdę wszystko co można zarzucić elektronice Hyundaia. Fajnie, że ustawienia klimatyzacji nie wymagają przeklikiwania się przez kolejne funkcje samochodowego smartfona, a jeżeli już tam musimy w coś kliknąć nie czeka na nas masa podstron i dodatkowych ustawień. Wszystko jest dostępne praktycznie po jednym kliknięciu. Można oczywiście też podglądać jak przekazywana jest w danym momencie moc na koła i z którego silnika płynie, ale nie wygląda to tak spektakularnie jak Toyocie Prius. Ale czy musi?

Zostając jeszcze na chwilę we wnętrzu. W Hyundaiu Ioniq komfortowo będzie podróżować czteroosobowa rodzina. Bagażnik oferuje ponad 440 litrów przestrzeni, więc na codzienne wojaże jak i na wakacje w sam raz, choć Prius zapewnia kilkadziesiąt litrów więcej. Fotele na plus, są wygodne i każdy powinien znaleźć w nich wygodną pozycję. Reasumując wnętrze to naprawdę dobrze dopracowany kompakt.

Ioiniqa w prezentowanej środkowej wersji wyposażono w kilka ciekawych systemów. Ja skorzystałem z dwóch – automatycznego trzymania się zadanego pasa oraz aktywnego tempomatu. Do obu mam niestety zastrzeżenia. Pierwszy nie działa jeszcze w pełni poprawnie. Nie widzi np. niektórych świeżo namalowanych pasów, więc tak naprawdę nie wiele (a może inaczej – nie zawsze) ułatwia jazdę kierowcy. Natomiast drugi system wytraca prędkość za samochodem poprzedzającym do około 10 km/h i dalej się wyłącza, więc jeżeli ktoś liczy na to, że Ioniq się zatrzyma sam, to będzie miał remont zderzaka. Śmieję się oczywiście, bo tych systemów na dobrą sprawę mogłoby w ogóle nie być, ale jeżeli już są, do tego w hybrydzie, to warto by nad nimi jeszcze trochę popracować.

Czas się przejechać! Właśnie ten punkt jest najważniejszy, to on wpływa na moją decyzję czy mógłbym tym samochodem jeździć na co dzień.

Hyundaia napędzają dwa silniki: spalinowy o pojemności 1.6 litra generujący 105 KM oraz elektryczny o mocy 43,5 KM. Łączna wynosi 141 KM. Silnik nie ma turbiny, ale jeżdżąc nim, właśnie dzięki elektrykowi wspomagającemu jego działanie, cały czas miałem wrażenie, że ma. Hyundai jest naprawdę dynamicznym samochodem. Bardzo mylące są osiągi na papierze. Choć tu i nawet na papierze, są niezłe. Niecałe 11 sekund do setki w rzeczywistości wydaje się być o wiele krótszym czasem. Oczywiście, jeżeli tylko trzeba, bo ja starałem się nim jeździć tak, jak hybrydą się jeździć powinno. I co więcej, sprawiło mi to mnóstwo radości. Delikatne obchodzenie się z pedałem gazu w mieście zaowocowało spalaniem (z włączoną klimą) na poziomie 4,5 l/100 km i nie chciało być więcej. Na trasie, przy stałej stówce, udało mi się zejść do 3,9 l/100 km. Nie wiem jak to jest, że większość dziennikarzy moto odnotowywało w tym samochodzie wyniki znacznie powyżej 6/l 100 km, ale nie wnikam. Ja się nie męczyłem, przejechałem Hyundaiem 350 km i takie spalanie cały czas się utrzymywało.

Kolejna kwestia to skrzynia biegów. I tu wielkie zaskoczenie. Nie ma wyjącej i topornej bezstopniowej skrzyni CVT! Jest dwusprzęgłowy automat, który bardzo dobrze działa i daje mnóstwo frajdy z jazdy. Skrzynia działa płynnie, pięknie zrzuca biegi, kiedy trzeba i wrzuca je z równie przyjemną gładkością. Czysta poezja! Nie wiem czy można chcieć czegoś więcej.

Zawieszenie w Hyundaiu jest niezłe, choć głównie nastawione na komfort. Układ kierowniczy dobrze czyta to, co dzieje się pod kołami. Do tego do dyspozycji mamy świetnie leżącą w dłoni kierownicę pokrytą ekologiczną skórą.

Jazda Hyundaiem Ioniq to naprawdę duża przyjemność, a 1000 km na jednym baku to koszt 185 zł. Nie sądziłem, że to napiszę, ale polecam to auto. Jednego dnia miałem pod domem nową Hondę Civic z silnikiem 1.5 i mocy 182 KM oraz 142-konnego Ioniqa. Honda jest świetna, to obecnie chyba najlepszy kompakt na rynku! Ale Hyundai zrobił takie auto, że wolałbym nim jeździć nawet bardziej niż tą wspaniałą Hondą.

Adam Gieras

źródło: www.motopodprad.pl 

Sprawdź oferty dealerów

Hyundai logo

Szymański Lesław
Autoryzowany Dealer 

41-300 Dąbrowa Górnicza
ul. 11-go Listopada 31
Tel:+48 32 264 12 91

www.szymanski.hyundai.pl

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.