Test Nissan Juke 1.2 DIG-T Tekna – w tym szaleństwie jest metoda

24.08.2017, 15:51 przez Dawid

Nissan prezentując w 2010 roku Juke'a udowodnił, że miejski samochód nie musi być nudny. Od tego modelu zaczęła się również moda na crossovery segmentu B. Przez te lata Juke nie zmienił się znacząco, za to przybyło mu konkurencji. Jak na jej tle prezentuje się Nissan?

Nissan Juke należy do grona samochodów, które się kocha, albo nienawidzi. Ja osobiście nie należę do jego fanów. Jednak wygląd to kwestia gustu, dlatego zostawiam to każdemu do oceny indywidualnej. Jednego na pewno nie można odmówić Nissanowi - na drodze przyciąga wzrok wcale nie gorzej niż sportowe coupe. Na pewno przyczynił się do tego jadowicie żółty kolor naszego egzemplarza Sunflower Yellow, który wymaga dopłaty 2000 tyś zł. Kolor akurat przypadł mi do gustu, zresztą tak samo jak owadom, których zawsze latało pełno wokół naszej testówki. 

Zazwyczaj wnętrza crossoverów tego segmentu ociekają kiepskim plastikiem, w tej kwestii Juke miło zaskakuje. Jakość zastosowanych materiałów stoi na dobrym poziomie, choć nie wiem jak ma się sytuacja w tańszych wersjach.  Testowany egzemplarz to wersja Tekna ze skórzanym wykończeniem kierownicy i lewarka zmiany biegów oraz opcjonalną skórzaną tapicerką z designerskim przeszyciem w kolorze nadwozia. Pełna skóra kosztuje 4500 zł, ale nie sprawia wrażenia taniej i tandetnej. Przyczepię się do jakości wykonania, bo tunel środkowy z plastiku niczym w chińskich zabawkach jest po prostu tandetny i słabo spasowany.

W środku widać, że Juke jest już na rynku kilka lat bez poważnych zmian, bo nawet grafika dotykowego wyświetlacza nie jest tak dobra jak u konkurencji. Podobnie jest z wyświetlaczem komputera pokładowego, którego przyciski sterujące Nissan uparcie umieszcza przy zegarach, zamiast w kierownicy. Same zegary są proste, czytelne, ale po prostu nudne – nie pasują do zwariowanego stylu reszty samochodu. Do tego dziwnie rozwiązany panel centralny – przyciski klimatyzacji są jednocześnie przyciskami wyboru trybu jazdy. Moglibyśmy powiedzieć, że to są szczegóły, ale ich suma składa się na poważny minus w dziedzinie ergonomii.

Przestrzeni we wnętrzu wystarczy dla czterech osób, jednak z tyłu nie zmieszczą się osoby powyżej 1,90 wzrostu. Ogólnie podróżowanie na tylnej kanapie nie należy do najprzyjemniejszych - przez małe okna do kabiny nie wpada zbyt dużo światła. Z przodu sytuację ratuje szyberdach, ale z tyłu naprawdę można poczuć się klaustrofobicznie. Bagażnik Nissana ma średnią pojemność 354 litrów. Całe szczęście pod podłogą znajdziemy ogromny schowek, który będzie nieoceniony, kiedy będziemy chcieli upchnąć wszystko co potrzebne bez potrzeby składania kanapy.

Miałem okazję jeździć Juke'm sprzed liftingu w 2016 r. zakrętach kładł się i płużył przodem dość wcześnie i tylko dzięki ESP ostrzejsza jazda nie kończyła się w rowie. W obecnym modelu poprawiono właściwości jezdne, ale do ideału sporo brakuje - wyraźna tendencja do podsterowności została. Zawieszenie jest ok, nie jest ani za twarde, ani za miękkie. Hamulce bębnowe z tyłu w dzisiejszych czasach to już jednak kpina. Tarcza dostępne są dopiero w opcji.

Pod maską testowanego Nissana producent zamontował benzynowy silnik 1,2, który dzięki turbosprężarce generuje 115 KM mocy. Motor ten jest żwawy i elastyczny i spokojnie mogę go polecić bo zapewnia więcej niż przyzwoitą dynamikę. Niestety spalanie nie należy do najniższych - 7,5-8 litrów na 100 km to wynik przy normalnej jeździe z przewagą miasta. Jest to typowa przypadłość małych silników turbobenzynowych, że w warunkach laboratoryjnych można uzyskać fantastyczne wyniki spalania, ale w ‘realu’ dość poważnie rozmijają się z katalogowymi danymi.

Nissan Juke 1.2 DIG-T bez dodatków, wyposażony w skrzynię manualną kosztuje 79 450 zł. Konkurencja z kraju kwitnącej wiśni w porównywalnych wersjach jest droższa np. Toyota C-HR Prestige, czy Honda HR-V Executive to wydatek około 100 tys. Toyotę ratuje krótki staż na rynku i bogate wyposażenie, Honda ma na swoją obronę mocniejszą o 15 KM jednostkę napędową i również więcej bajerów. Po doposażeniu Juka we wszystkie dodatki cena podskoczy do 94 tyś zł, co i tak jest atrakcyjniejszą ofertą. Europejscy rywale (Opel Mokka X, Citroen C4 Cactus) są tańsi, oferując wyposażenie różniące się detalami. Nissan z niewiadomych mi powodów sam sobie komplikuje życie nie oferując czujników parkowania do Juke'a, co jest najpoważniejszą wadą w stosunku do innych propozycji.

Nissan Juke po 7 latach nadal wygląda dziwnie, niebanalnie, nietuzinkowo. Nadal należy do czołówki tego segmentu, a dlaczego? Bo relacja cena/jakość/wyposażenie jest dobrze wyważona, a jego główne wady skupiają się w obszarach, na które zwykły użytkownik nie zwraca tak bardzo uwagi. Nissan w kolejnej generacji musi poprawić obsługę urządzeń pokładowych i odświeżyć wnętrze. Pasowałoby również poprawić właściwości jezdne, żeby Juke mógł równać się z najlepszymi w tym segmencie.

Bartłomiej Puchała

fot.  Bartłomiej Puchała

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.