Test Renault Kadjar Night&Day 1.6 dCi 130 4X4 – ze sporymi aspiracjami

29.08.2017, 16:23 przez Dawid

Początek wakacji upłynął mi bardzo przyjemnie, duża w tym zasługa Renault Kadjar w limitowanej edycji Night&Day. Mimo, że samochód ten nie jest królem sprzedaży jak chociażby Dacia Duster, to jeśli szukacie ciekawego crossovera to zapraszam do odbycia ze mną wycieczki po plusach i minusach tego auta. A, więc w drogę.

Moja przygoda zaczyna się w Krakowie. Po spotkaniu z redakcyjnym kolegą nie mam zbyt dużo czasu na przyglądanie się temu autu, ale od samego początku Kadjar zyskuje moje uznanie. Czarny metalizowany lakier fajnie mieni się na masywnych nadkolach oraz przetłoczeniach na masce. Splendoru dodają ciekawe i efektowne światła LED. Mimo wyszukanego, ale nie nachalnego designu, polotu nie wystarczyło dla felg. Wzór w wersji wyposażenia Night&Day krótko mówiąc szału nie robi, a czerwony dekielek z emblematem Renault, nie znajduje nawiązania do innych elementów na zewnątrz pojazdu – jednym słowem wspomniany dekielek jest delikatnie festyniarski i tandetny.

Za oknem tropikalna pogoda, więc zapraszam do klimatyzowanego wnętrza francuskiego crossovera. W środku dominuje czarny kolor, przełamany  dyskretnymi przeszyciami daszka nad zegarami w kolorze wyścigowej czerwieni. Wnętrze urozmaicają również srebrne implikacje wokół nawiewów, lewarka skrzyni biegów oraz kierownicy. W projekcie deski rozdzielczej trudno się zakochać, ale jest całkiem przyjemna dla oka. Ergonomię oceniłbym na dobry +.

Tworzywa użyte do wykończenia wnętrza dobrze się ze sobą komponują, ale te plastiki... Tutaj duży minus dla Kadjara. Francuski SUV cierpiał w pierwszych latach produkcji na choroby wieku dziecięcego i mimo, że trochę minęło od debiutu na naszym rynku, nie udało się całkowicie wyeliminować problemu - plastiki trzeszczały i skrzeczały. Renault odrobiło lekcję na czwórkę - wciąż zdarza się, że plastiki wydają z siebie serię dziwnych dźwięków – jest znacznie lepiej niż poprzednio, ale po aucie za prawie 130 tysięcy wymagam czegoś więcej.

Na otarcie łez należy wspomnieć o konsoli centralnej. Producent z Bologne-Bilancourt nie zdecydował się na zastosowanie wielkiego tabletu rodem z Talismana i chwała za to. Sterowaniem systemu inforozrywki w aucie zarządzamy poprzez panel, zachowany w stylu minimalistycznym, z 4 przyciskami oraz dotykowym ekranem. Nawiasem mówiąc, system jest intuicyjny i prosty w obsłudze, może za wyjątkiem słuchania muzyki z pendrive'a, bo parowanie z Iphone'm działa wyśmienicie.

Ale tyle na temat wyglądu i funkcjonalności. Sprawdźmy jak to auto jeździ.

Aby to kompleksowo sprawdzić, wybieram się z trojgiem przyjaciół do Sopotu. Kabina jest obszerna, pasażerowie podróżujący na tylnej kanapie nie mogą narzekać. O wygodę zadbają bardzo dobrze wyprofilowane fotele, a o odpowiednią atmosferę system nagłośnienia BOSE. Nie zawodzi także bagażnik o pojemności 527 litrów - starczy na spore walizki pań i drobne surviwalowe plecaki panów. Drobne przedmioty lub trunki dla dorosłych lądują pod podłogą głównej przestrzeni bagażowej – proste i sprytne rozwiązanie szybko kończy nasze pakowanie – jedziemy!

Od razu wyjeżdżamy za miasto i natykamy się na korek pierwszych wyjeżdżających wakacyjnych wczasowiczów. Objazdy, boczne drogi i szybkie zakręty uwidoczniają, że Kadjar ma miękkie zawieszenie, więc ze sporą ochotą wychyla się na boki. Studzi to zapędy do narowistego używania pedału gazu, może to i dobrze. Oddać trzeba mu również, że wybieranie nierówności, nawet mimo 19-calowych felg stoi na wysokim poziomie. Pod maską mamy najmocniejszego diesla 1.6 o mocy 130 KM - sprawnie rozpędza testowany samochód i zapewnia mu rozsądne osiągi. Silnik ładnie ciągnie od samego dołu, co zawdzięczamy 320 Nm momentu obrotowego oraz dobrze zestopniowanej manualnej 6-cio biegowej skrzyni. Jeśli już jesteśmy przy skrzyni, należy wspomnieć, że lewarek ma długi skok i lekko stawia przyjemny opór przy kolejnych przełożeniach. Pamiętajmy, że auto nie zostało stworzone do bicia rekordów na autostradach, a do nieco wolniejszego przemieszczania się w niezłym stylu.

Dojeżdżamy do trójmiasta i jak się okazuje znajdujemy się w idealnych warunkach dla testowanego auta. To właśnie normalna - niezbyt szybka, a zarazem rozważna jazda ma dostarczyć podróżującym najwięcej frajdy. Sam czerpię przyjemność z podróży, a jednocześnie nie docierają do mnie głosy marudzenia - "ale daleko jeszcze?", typowe dla dłuższych wycieczek.

Włączamy tryb eko, zmniejszający reakcję na gaz oraz działanie klimatyzacji. W trasie, szczególnie jeśli lubimy wyprzedzać, jego włączenie może lekko irytować – nasze zapędy do bardziej dynamicznej jazdy komputer temperuje nad wyraz. Natomiast w mieście spisuje się idealnie – „eko" Kadjar nie traci na zwinności i nie nastręcza problemów. Systemy pokładowe przychodzą z pomocą również i tu - podczas zmagania się z miejskim blichtrem – asystent parkowania oraz dobrej jakości kamera zasługują na łapkę w górę.

Jednak każdy z nas wie, że pogoda ma swoje zdanie i tak w Sopocie, na terenie nowo budowanego osiedla, zrobiło się niezłe błotko. Raczej nie wierzę w terenowej możliwości produkowanych SUV-ów, ale tu poszło całkiem gładko - głębsze błoto, spora kałuża oraz piaszczysty podjazd nie robią wrażenia - napęd na cztery koła przychodzi z pomocą. Ale czy można tu mówić o quadowych zapędach? Raczej wątpię.

A jak z ekonomiką?

Od zaprzyjaźnionego właściciela Kadjara wiem, że można zejść w okolice 4,8 l/100 km, tylko po co? Rezygnowanie z przyjemności jazdy jakie oferuje nam to auto, nie ma sensu. Przy rozsądnej jeździe, wcale nie emeryckiej Kadjar spala około 5,2 l, a autostradowe proste podnoszą ten już świetny wynik do zaledwie 5,7 l, więc czy jest sens szukania maksymalnej oszczędności i tracenia przyjemności z jazdy? Chyba nie. W mieście Kadjar spali około 6,5 litra.

Kadjar przyciąga wzrok, a na postoju kilka osób pokusiło się o rozmowe o tym aucie. Niby to tylko Renault, ale ten model wzbudza zainteresowanie i słusznie. Kadjar oparty na płycie podłogowej Qashqai'a został fajnie zaprojektowany i gdyby nie te plastiki, które mogą podnieść ciśnienia, było by naprawdę dobrze.

Konkurencja w tym segmencie jest ogromna, a mi nieczęsto podobają się testowane samochody do tego stopnia, że widząc model na ulicy, na nowo chcę usiąść za jego sterami. Tak, Kadjar może nie robi efektu "wow" na pierwszy rzut oka, ale ja znalazłem w nim to coś. Renault, dobra robota, szanuję!

Bartek Kowalczyk

 fot. Grzegorz Wawryszczuk

źródło: www.motopodprad.pl 




Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.