Test Volvo V40 T5 AWD Cross Country – mocny "terenowy" hatchback

04.10.2017, 12:58 przez Dawid

Obecnie panujące trendy sprawiają, że jeśli koncerny chcą utrzmać pozycję na rynku to muszą posiadać w swojej ofercie miejskie crossovery. W segment ten weszło również Volvo, któremu do stworzenia tego typu auta posłużył namniejszy z oferowanych modeli marki - V40.

Volvo swoje modele terenowe określa przydomkiem Cross Counry. I tak w gamie terenówek znajdują się modele: XC90, XC60, a do niedawna XC70. W przypadku podwyższonej V40-tki zrezygnowano z tradycyjnego oznaczenia modelowego i nie zdecydowano się na użycie nazwy XC40. I dobrze, bo w przypadku V40 Cross Country trudno mówić o nadzwyczajnych właściwościach terenowych, a właśnie takimi w historii zapisały się modele z serii XC. 

Jednak nie mogę być za bardzo krytyczny, ponieważ nie jest to auto całkowicie pozbawione cech terenówki. Mamy tutaj do czynienia z napędem AWD opartym na Haldexie piątej generacji, a zawieszenie zostało podwyższone o 25 mm względem zwykłej odmiany V40. Ponadto tradycyjnie już bryła została okraszona dodatkowymi zderzakami i plastikowymi nakładkami, które dodają terenowego, muskularnego charakteru. 

Największą bolączką V40 CC nie jest jego przerośnięte ego terenowca, ale dość leciwa konstrukcja. Wersja oparta na standardowej V40 znacząco odbiega od najnowszych standardów Volvo. Trudno tutaj szukać podobieństw do serii 90 czy najnowszego XC60. Są tutaj co prawda reflektory do jazdy dziennej na wzór "młota Thora", ale pozostałymi elementami auto nadal nie nawiązuje do nowej wizji stylistów.

Egzemplarz testowy to wersja T5 wyposażona w czterocylindrowy silnik benzynowy generujący 245 KM mocy i 230 Nm momentu obrotowego.  Polestar podnosi moc i moment do 253 KM  i 400 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Stosunkowo nieznaczny przyrost mocy i momentu bardzo korzystnie wpływa na odczucia z jazdy. Reakcja na gaz jest znacznie szybsza i bardziej agresywna. Oprócz optymalizacji oprogramowania w pakiecie Polestar otrzymamy sportowy filtr powietrza, sportowe nakładki na pedały, zmieniony lewarek skrzyni biegów oraz tylny dyfuzor. 

Połączenie silnika T5 z 8 biegowym automatem to recepta na szybki wóz, który nie sprawia problemów z jego okiełznaniem. Skrzynia działa dobrze chociaż nie jest ultraszybka. V40 Cross Country napędzana silnikiem T5 z automatem zgłasza zapotrzebowanie na benzynę na akceptowalnym poziomie. W mieście jest to przedział 9-10 litrów chociaż przy ostrzejszej jeździe pojawiały się wyniki na poziomie 12l. W trasie bez większych problemów osiągniemy wynik na poziomie 7 litrów. 

O ile V40 z zewnątrz może się podobać, tak wewnątrz widoczny jest już upływ czasu. Próżno szukać tutaj dotykowego wyświetlacza czy minimalistycznej deski rozdzielczej. Jest cała masa przycisków i tradycyjny “ludzik” do ustawiania kierunku nawiewu. I szczerze mówiąc jest to chyba najlepsza rzecz w tym aucie. Jako przeciwnik dotykowych ekranów w autach czułem się tutaj jak ryba w wodzie. Nareszcie w nowym samochodzie mogę w czasie jazdy wodzić palcem po desce bez odrywania wzroku od drogi. Mogę przełączać stacje radiowe bez uruchamianie dziwnych pulpitów czy zmienić ustawienia klimatyzacji bez ingerencji w głębokie ustawienia auta.Te wszystkie dziwne rzeczy, które przez przypadek włączamy sobie na dotykowych ekranach, tutaj są zakodowane w przyciskach, których układ bez trudu opanujemy w krótkim czasie. Chociaż klimatyzacja klimatyzacja mogłaby być obsługiwana dwoma pokrętłami, a nie jednym, a trochę większy wyświetlacz dodałby wygody i prestiżu. Do jakości wykończenia wnętrza i użytych do tego materiałów nie sposób się przyczepić. Materiały są szlachetne i bardzo dobrze spasowane.

A jak jeździ ta podrasowana przez Polestara terenówka? Na wieli plus prowadzenie. 18 calowe felgi i twardo zestrojone, lecz nadal komfortowe zawieszenie robią robotę. Cały układ nie należy do najcichszych, bo zdarza mu się czasem głośniej wyłapać dziurę, ale nie jest to nagminne. Całość dopełnia precyzyjny układ kierowniczy pracujący z wyczuwalnym oporem.

Pod względem obszerności wnętrza Volvo V40 niczym nie wyróżnia się na tle konkurencji. Bagażnik o pojemności 324 l jest dość foremny. Na brak miejsca mogą jednak narzekać podróżujący na tylnej kanapie. Zajęcie optymalnej pozycji może być problematyczne i pomimo wygodnej kanapy dłuższa trasa może być męcząca.
Za Volvo V40 CC przyjdzie nam zapłacić minimum 155 tyś zł. Lepiej wyposażony egzemplarz to już koszt około 200 tyś zł. Niestety ceny opcji w Volvo do najtańszych nie należą.

Volvo V40 w odmianie Cross Country to z pewnością nie klasyczna terenówka do jakich przyzwyczaiło nas Volvo stosując nazewnictwo XC. Zdecydowanie bliżej mu do miejskiego zgiełku, gdzie nie straszne mu są wysokie krawężniki czy zapadnięte studzienki kanalizacyjne niż do bezdroży i sypkich nawierzchni. Chociaż brakuje mu stylistycznej dojrzałości, wyniosłości i prestiżu większych braci może zainteresować wiele osób. Przekonuje do siebie uniwersalnością oraz starą filozofią szwedzkiej ergonomii. 

Przy konfiguracji tego auta warto rozważyć zakup pakietu Polestar. Szczególnie polecam go osobą ceniącym sobie bardziej agresywny styl jazdy i oczekują od auta większej dynamiki. Jeśli poważnie rozważacie zakup Volvo V40, ale obecne Cross Country to dla was za mało, warto poczekać na premierę nowego XC40 - pełnoprawną terenówkę, najmniejszą z gamy marki.       

Rafał Kaim

źródło: www.motopodprad.pl 









Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.