Test Renault Captur 1,5 110 KM - większe Clio

10.10.2017, 13:21 przez Dawid

Od samochodów miejskich coraz częściej kosztem praktyczności wymaga się smaczków stylistycznych.  Skoro tego chcą klienci to nie ma co się dziwić producentom, że starają się spełnić te oczekiwania. Takim właśnie przykładem może być Renault Captur.

Twór, który wizualnie ma być większy, wyższy i bardziej przypominać crossovera i SUV-a, niż zwykłego hatchbacka. Tak w kilku słowach opisałbym Renault Captur, który dla mnie jest po prostu większym Clio –przygotowanym według specjalnego przepisu, dla innych klientów.

Nie mówię jednak, że to źle. Jeśli coś lepiej wygląda, jest nowsze i zmieści więcej w środku, to czego chcieć więcej? Niestety jak to w życiu zwykle  bywa, nie ma niczego za darmo i mimo, że poprzednie zdanie jest jak najbardziej prawdziwe, za takie dodatki trzeba zapłacić. I to słono, ponieważ ten elegancki samochód z wyposażeniem Intens w lakierze brązowego cappuccino na 17-calowych felgach kosztuje jedyne 82 400 zł. Dużo jak za miejskie auto, co nie?

Racja można zachwycać się obłymi kształtami, innym kolorem dachu czy plastikowymi dyfuzorami w zderzakach. Zawiesić wzrok na ledowych reflektorach zarówno z przodu, jak i z tyłu, które nie tylko zapewniają większe bezpieczeństwo ale i bardzo uatrakcyjniają wygląd auta. Można pochylić się nad chromowanymi listwami i przyznać projektantom, że „dali radę”, ale patrząc na cenę chyba mieli bardzo dobrą dniówkę.

Smaczków nie brakuje także we wnętrzu Captura. Czytelny projekt deski rozdzielczej, pełnej schowków pokolorowany był w parę barw. Czarny plastik rozświetlały pomarańczowe dekory oraz lśniąca, fortepianowa faktura. Kolorystycznie do środka auta nawiązywały też czarno-pomarańczowe pokrowce foteli i tylnej kanapy.

Zbyt mało bajerów? To może przekona Was schowek przed pasażerem, który jest szufladą? Taki zabieg znacznie powiększył jego litraż, jak i prostotę załadunku. W Capturze wygodnie podróżować będzie zestaw 2 dorosłych i 2 dzieci. Miejsca na tylnej kanapie, zwłaszcza na nogi, może czasem zabraknąć, ale uchwyty ISOFIX pozwolą przewieźć bezpiecznie pociechy. Na plus bagażnik o pojemności  377 litrów z podwójną podłogą, który wystarczy nawet na większe zakupy lub wyjazd.

Komfortową jazdę umili na pewno wyposażenie Captura. Automatyczna klimatyzacja, nawigacja, kamera cofania i czujniki parkowania wraz z podwyższonym nadwoziem pomogą w pokonywaniu kolejnych miejskich kilometrów. 7-calowy wyświetlacz systemu R-link (18 cm przekątnej) zajmie nasze ręce w czasie korku, a jego intuicyjność oraz szybkie działanie na pewno nie będzie irytować. Uszy umili 6-głośnikowy system BOSE z subwooferem w bagażniku.

Problemem może być za to spasowanie materiałów. Plastiki w Capturze podczas codziennej jazdy mogą zaskrzypieć. Przyzwyczaić trzeba się również do niektórych francuskich rozwiązań. Tempomat włączany jest obok drążka zmiany biegów (sterowanie jego prędkością jednak już na kierownicy), a za posługiwanie się audio odpowiada pałąk za kierownicą. Ergonomia tych rozwiązań nie stoi na wysokim poziomie, ale gdy kierowca jeździł już wcześniej Renault, nie będzie miał z tym problemu.

Żadnych problemów nie generuje również prowadzenie samochodu. Dzięki precyzyjnemu układowi kierowniczemu Captur prowadzi się pewnie. Pewne utrudnienia mogą pojawić się przy poprzecznych nierównościach, które podczas szybszych przejazdów spowodują myszkowanie tyłu samochodu. To wina raczej twardego zawieszenia, które czasem może dać się we znaki. Przy spokojnej jeździe nie będzie to jednak bardzo uciążliwe.

A właśnie do takiej jazdy idealny jest  110-konny silnik diesla zamontowany w testowym egzemplarzu.  Ten 1,5 litrowy motor jest jednym z najbardziej oszczędnych silników francuskiego producenta - przy zapewnieniu wystarczających osiągów.  Captur w takiej konfiguracji do setki przyśpiesza w 11,4 s i rozpędza się maksymalnie do 180 km/h.

Silnik współpracuje z 6-cio biegową manualną skrzynią biegów i tak jak wcześniej wspomniałem jego największym atutem jest spalanie. W mieście Captur pozwoli spalić 6-7 litrów ON, a w trasie bez problemu na cyfrowym wyświetlaczu nad zegarami zobaczymy liczbę 5. To mimo, małego baku (ok. 45 litrów) pozwala na całkiem sensowny zasięg. Zwłaszcza, że takie wyniki nie wymagają od kierowcy ogromnych umiejętności eko-drivingu. Poza tym nastawy Captura nie zachęcają do szybkiej jazdy. Miękko działające sprzęgło oraz drążek zmiany biegów zdecydowanie wyznaczają miejskie preferencje.

Biorąc, więc po uwagę ekonomikę tego auta, to nawet bardzo rozsądni klienci mogą pomyśleć o zakupie tego samochodu.  Wygląd Captura może się podobać, a jego spójny projekt i świetne proporcje zapewne przypadną do gustu szczególnie płci pięknej. Myślę, że to właśnie główny powód częstego widoku Capturów na ulicach.

I szczerze polecam szczególnie prezentowaną jednostkę, bo jest idealna do tego auta. Pamiętajmy jednak, że dostaniemy ją też w innych modelach Renault. Stąd też może warto przejrzeć całą gamę modelową, żeby dokonać odpowiedniego dla siebie wyboru. Może właśnie padnie na „capture” i tłumacząc z francuskiego - zdobędziecie nim miasto.

Konrad Stopa

Fot. Grzegorz Wawryszczuk

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.