Test Subaru Forester XT - powrót boksera

18.10.2017, 14:28 przez Dawid

Subaru ma wielu fanów nie tylko za sprawą sportowych modeli. W ofercie japońskiego producenta znajdziemy również bardzo popularnego Forestera.

To już moje drugie spotkanie z popularnym leśnikiem, więc dużego zaskoczenia nie było. Była za to przyjemność, bo Forester to dobry samochód. Dodatkowo nie tak dawno Forester przeszedł facelifting, który trudno nazwać rewolucją, jednak poprawiono to co należało poprawić. Samochód stał się bardziej współczesny, zwłaszcza wizualnie.

Forester jest pełnoprawnym SUV-em, więc idealnie wpisuje się w aktualnie panujące trendy. Na dużych 18-calowych kołach z relingami oraz sporą ilością chromu i delikatnym spoilerem na klapie bagażnika może się podobać. Jeśli chodzi o zmiany, to można się ich jedynie doszukiwać w reflektorach, które teraz nawiązują dziennymi światłami w technologii LED i kształcie litery „C” do innych modeli marki (np. Levorg). Przeprojektowano też m.in. przedni zderzak. 

Testowy egzemplarz pokryty był białym lakierem, który nie jest chyba najlepszym wyborem. Szybko łapie brud oraz pewne uszczerbki. Nie chroni też za bardzo przed upałami, ale to już pewnie wina brązowej, skórzanej tapicerki, której kolor akurat bardzo przypadł mi do gustu.

Do wnętrza przez spore okna wpadało dużo światła. Zwłaszcza przez to dachowe, działające również jako szyberdach. Dzięki temu i wspomnianej wcześniej tapicerce, której skóra pojawiła się też na drzwiach, gałce skrzyni biegów oraz na konsoli centralnej, ciemny projekt plastików nie był nudny. Duża w tym zasługa lakierowanych i błyszczących plastikowych listew w fakturze fortepianowej czerni, które nadawały elegancji i co ciekawe – niezbyt się palcowały. 

Taki materiał oplatał na przykład 7-calowy ekran dotykowego systemu STARLINK. Steruje się nim za pomocą niewystających klawiszy z panelu centralnego. Takie rozwiązanie może czasem sprawić pewien problem, ale wygląda bardzo nowocześnie. Omawiany system w Foresterze zastępuje wiele funkcji – m.in. nawigację, audio, ustawienia, aplikacje oraz wyświetla obraz z kamery cofania. 

Nie jest to jedyny ekran zamontowany w tym samochodzie. Oprócz tego między klasycznymi zegarami na szczycie deski rozdzielczej Subaru postanowiło przenieść dane komputera pokładowego. Jego sterowanie dziwnym przyciskiem pomiędzy nawiewami nie jest zbytnio praktyczne, ale sam komputer może na chwilę zaciekawić. Oprócz spalania czy zasięgu pokazuje też rozkład stałego napędu AWD lub użycie przepustnicy. Ot taki bajer dla gadżeciarzy.

Z intuicyjnością użytkowania Subaru jest jeszcze parę innych problemów. Mimo, że wnętrze auta jest naprawdę ogromne, a 505-litrowy bagażnik (klapa automatycznie otwierana) zapewni odpowiednią pojemność dla całej rodziny, to sterowanie autem czasem zaskakuje. Otóż wlew paliwa otwieramy za pomocą dźwigni w podłodze, a klawisze na kierownicy sterują STARLINKiem, a nie ekranem z przebiegiem. Od tego mamy staroświecki pałąg, co trochę szokuje w aucie z 2017 roku. Takich azjatyckich smaczków jest jeszcze kilka, ale w Subaru nie kłują tak w oczy jak u konkurencji (są zmyślnie poukrywane).

Wracając do przestrzeni i środka auta czułem się w nim, trochę jak w aucie z USA. Wszystko jest luksusowe, eleganckie z wszechobecną elektroniką (sterowanie foteli, klimatyzacja, podgrzewanie siedzeń, klapa bagażnika, tempomat), ale działającą i wyglądającą trochę staroświecko. Nie dotyczy to jednak systemu medialnego, do którego nie mam zastrzeżeń i niejedna azjatycka marka powinna się na Subaru wzorować! Poza tym Forester to spora ilość przestrzeni dla 4 pasażerów i komfort jazdy.

Komfort zawdzięczamy miękko i proterenowo zestrojonemu zawieszeniu i bardzo dobremu odizolowaniu kabiny od świata zewnętrznego. Forester jest bardzo dobrze wyciszony, a podróż umila przyjemnie grający system audio Harmon Kardon.

Nie bez powodu wspomniałem o terenowym nastawieniu tego auta. Forester potrafi poradzić sobie w ciężkim terenie. I nie mam na myśli piaszczystych podjazdów czy zaśnieżonej nawierzchni drogi. Stały napęd AWD z XMODE bardzo efektywnie i automatycznie rozdziela moment obrotowy na każde koło. Wraz z asystentem zjazdu pomoże w pokonywaniu nawet większych wzniesień. Samochód też nie powinien zawisnąć na żadnej wyrwie – 22 cm prześwitu i krótkie zwisy to nie najgorsze parametry.

Testowany egzemplarz to wersja XT, w której o odpowiedni zastrzyk mocy dba dwulitrowy silnik benzynowy w układzie boxer z turbodoładowaniem. Motor ten generuje 241 KM i stawia Forestera w gronie najmocniejszych terenówek. Sprint do setki trwa 7,5 s, a szybka jazda nie sprawia żadnych problemów - nawet do 221 km/h.

Przyczepić się można do automatycznej skrzyni CVT. Ta konstrukcja to niejednokrotnie zgrzyt w nowoczesnych samochodach. Subaru radzi sobie z nią całkiem poprawnie, ale tego typu rozwiązanie nie zachęca do dynamicznej jazdy. Nawet w trybie manualnym i dodatkowymi łopatkami przy kierownicy.

Całe szczęście, że wersja XT posiada dodatkowy tryb działania silnika i skrzyni – Sport Sharp. Dzięki temu do dyspozycji kierowca dostaje 8 wirtualnych przełożeń i zdecydowanie żwawsze działanie auta. W standardowej odmianie są to tryby Sport i Intelligent –różnica między nimi nie jest zbytnio zauważalna. Niestety samochód automatycznie po włączeniu działa w trybie I. Alternatywą i rozwiązaniem może być manual, ale niestety Subaru przewidziało go tylko w słabszych wersjach modelu (2.0i oraz 2.0d).

Wersja XT nie jest wyposażona również w niezbyt lubiany system START&STOP. Na ekologię jeżdżąc tym autem nie ma co liczyć. Deklarowane przez producenta średnie spalanie na poziomie 8-9 litrów można włożyć między bajki. Normalna jazda w mieście to około 13-15 litrów benzyny na 100 km. W trasie da się zejść do 10 litrów. Nie ma się jednak czemu dziwić: skrzynia automatyczna, mocny silnik benzynowy, s-awd i masa robią swoje.

Czy udało mi się zatem zrozumieć fenomen Subaru? Nie jestem pewny, aczkolwiek jazda nim dostarczała mi przyjemności, nawet pomimo wytkniętych powyżej racjonalnych i negatywnych argumentów. Druga sprawa to kwestia statusu i rozpoznawalności marki. Mimo, że Subaru nie jest do końca Premium, to większość ją tak postrzega – i to zza kierownicy od razu czuć. AAA i nasz testowany egzemplarz to wydatek rzędu 165 tyś złotych.

Konrad Stopa

Fot. Grzegorz Wawryszczuk

źródło: www.motopodprad.pl 






Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.