Test Lexus LC500h - "5 minut" wrażeń

13.12.2017, 14:44 przez Dawid

Na to auto nie da się nie patrzeć. Jego sylwetka odwraca po prostu ludziom głowy. Lexus LC po prostu elektryzuje, ale czy to samo uczucie towarzyszy za kierownicą? Miałem „5 minut” by to sprawdzić!

Lexus LC to udany współczesny odpowiednik LFA. Na drodze wygląda tak samo egzotycznie, nielogicznie, ale jest bardziej przystępny i przez to zapewne będzie bardziej popularny. Po roku od światowej premiery powoli trafia na polskie ulice.

Lexus LC swoim wyglądem po prostu urzeka. Długa maska i krótki tył przynosi na myśl najlepsze karoserie świata. Ogromny grill na masce oraz ostre linie dobrze definiują cechy Lexusa. Najbardziej rzucające się w oczy są jednak chyba reflektory, które są nie do podrobienia. Kolejnym charakterystycznym elementem są klamki  (na stałe wsunięte w drzwi), które automatycznie się wysuwają podczas otwarcia centralnego zamka. Tak, więc wizualnie jestem po prostu zafascynowany nowym LC - z 21 - calowymi felgami nawet w białym kolorze "dawał radę".

Zaskakująco było również we wnętrzu samochodu. Zestawienie kolorystyczne pomarańczowego (skóra) i granatowego (alcantara) jest trochę przaśne i pasuje bardziej do tuningu z Dubaju lub Tokio niż eleganckiego, azjatyckiego producenta. Jednak pomijając ten "szczegół" LC to prawdziwy sportowiec. Siedzi się w nim nisko i pewnie, a wszystkie opcje skierowane są w kierunku kierowcy. Dzięki temu środek ciężkości jest blisko niego, by lepiej wyczuć samochód. Wnętrze to typowe 2+2, ale tak naprawdę komfortowo będzie podróżowało tutaj 2 osoby.

Nie będę opisywał masę elektronicznych bajerów, które ten samochód posiada. Ważnym aspektem jest to, że ich ergonomia jest prosta, a sterowanie za pomocą gładzika działa lepiej niż w poprzednich Lexusach. Nie rozumiem jedynie pokręteł wystających z obudowy zegarów, którymi sterujemy ESP lub trybami jazdy – po prostu wyglądają dziwnie. W samochodzie kosztującym prawie pół miliona nie może zabraknąć udogodnień w kwestiach komfortu,  audio ( Mark Levinson) oraz bezpieczeństwa. Jest również znana z poprzednich modeli Lexusa mechanicznie przesuwana tuba zegarów za kierownicą.

Podczas tak krótkiego spotkania z autem, ważne jest pierwsze wrażenie - to z serca już znacie, a jak z rozsądkiem? Do chwilowej dyspozycji miałem wersję hybrydową Lexusa LC500. Co oznacza taka specyfikacja? Oprócz zaawansowanej inżynierii (Multi Stage Hybrid System) to benzynowy motor V6 o pojemności 3,5 litra wraz z motorem elektrycznym, który wspomaga auto w dole do prędkości 140 km/h. Tandem ten rozpędza auto do setki w 5 sekund, dając maksymalny moment obrotowy już od chwili ruszenia (500 NM). Moc maksymalna? 367 koni mechanicznych.

I to najlepsze co spotka Cię w tej hybrydzie. Wbicie w fotel i prowadzenie. Lexus LC500h trzyma się drogi jak przyklejony, jak mało mało, które auto. Kompletnie nie czuć w nim prędkości, a dzięki trybom jazdy może być uniwersalny. Dlatego, też nie jest ani za miękki, ani za twardy, a prowadzi się przy tym bardzo łatwo.

Na mały minus skrzynia biegów z hydrokinetycznym sprzęgłem mająca 10 przełożeń. Działa błyskawicznie, ale ma pewne „ale” – przy znacznym przyspieszaniu trochę wyje. Trochę rozczarowuję również dźwięk silnika, lecz w hybrydzie to raczej standard. Przecież w ekologicznych autach bardziej liczy się to, żeby go nie było.

Jak zatem wrażenia po chwili spędzonej z LC500h? Przyznam szczerze, że jestem nieco zmieszany, ale zaciekawiony. Czuję, że zwykła odmiana LC500 (V8 i 471 KM) trafi do mnie w stu procentach. Może już nie długo będzie okazja aby się o tym przekonać - trzymajcie kciuki.

Konrad Stopa

Fot. Grzegorz Wawryszczuk

Za udostępnienie auta dziękujemy Lexus Kraków!

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery

Aktualności

Copyright © 2018 CR PLUS Sp. z o.o.