x

Polecamy przeczytać

Polecany artykuł

Hydropneumatyczne zawieszenie, czyli sztuczki Citroenów

02.06.2012, 18:47 przez Bogusław Korzeniowski

O ile dzisiaj samochody, które zmieniają wysokość nadwozia nie wywołują sensacji, o tyle pół wieku temu model, który „obniżał” lub „unosił” karoserię, bardziej utożsamiano z pojazdem kosmicznym niż tradycyjnym autem. Stąd też prezentacja jesienią 1955 Citroena DS, wywołała burzę wśród zwiedzających salon samochodowy w Paryżu. Nie dość, że Citroen miał kształt całkowicie odbiegający od ówczesnej koncepcji bryły nadwozia, to na polecenie kierowcy unosił karoserię, by przejechać przez płytkie rzeczki czy dziurawe drogi.

Ta oryginalna koncepcja zawieszenia polegała na wyeliminowaniu drążków skrętnych, sprężyn czy resorów, a zamiast nich umieszczeniu przy każdym kole metalowej kuli przedzielonej membraną. W kulistym pojemniku z jednej strony przegrody był sprężony gaz (azot), a z drugiej olej. Do części olejowej dołączono cylinder (także napełniony olejem), w którym przesuwał się tłok. Był on połączony z wahaczem, dzięki czemu pionowe ruchy koła były równoznaczne z ruchem tłoka i sprężaniem-rozprężaniem oleju.

Po uruchomieniu silnika pompa układu hydraulicznego w ciągu kilku sekund zapewniała osiągnięcie ciśnienia w układzie, płyn przepływał przez akumulator ciśnienia i trafiał do korektorów prześwitu przedniej i tylnej osi. Zasada pracy zawieszenia polegała na wzajemnym oddziaływaniu poprzez membranę sprężonego gazu i oleju.

Podczas przejazdu przez nierówności i uniesieniu koła (oraz związanego z nim wahacza) tłok sprężał dostarczany z instalacji olej. Dzięki elastycznej przeponie oddziaływał on na znajdujący się w górnej części stalowej kuli azot, który oporując zachowywał się jak klasyczne resory. Między dolną częścią kuli, a cylindrem, w którym poruszał się tłok znajdował się zawór ograniczający przepływ płynu, czyli tłumił drgania jak tradycyjny amortyzator.

Największą ciekawostką był jednak fakt, że kierowca miał wpływ na wysokość prześwitu. Za pomocą suwakowego, czterostopniowego regulatora można było zmieniać wysokość podłogi w zakresie 90… 280 mm. Kierowca wybierał wysokość, a pompa hydrauliczna „dopompowywała” lub redukowała ciśnienie i pojazd pozostawał na wybranej wysokości. Tak działający najprostszy układ hydropneumatyczny z pewnymi modyfikacjami stosowano aż do roku 1989. Przez trzydzieści lat stosowania „zawieszenia rodem z Citroenów”, układ doceniono dzięki dużemu komfortowi jazdy i zachowaniu stałego prześwitu niezależnie od obciążenia.

Ponadto badania wykonane przez lekarzy wykazały, że konstrukcja zawieszenia ogranicza drgania 5-15 Hz, będące przyczyną znużenia w podróży. W efekcie pasażerowie Citroenów z zawieszeniem hydropneumatycznym, nawet po pokonaniu kilkuset kilometrów nie odczuwali nadmiernego zmęczenia. Rok 1989 był dla firmy przełomowy, gdyż oprócz prezentacji samochodu Citroen XM, w niektórych wersjach premierowego modelu zaoferowano nowy układ hydropneumatyczny - hydroactiv.

czytaj dalej »

Podobne artykuły

Do kawy
Citroen DS - samochód, który wyprzedził epokę
brak komentarzy
Do kawy
Citroen SM - jeden z najbardziej prestiżowych modeli w historii motoryzacji
6 komentarze

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Artykuły polecane

Premiery

Aktualności

Copyright © 2019 CR PLUS Sp. z o.o.