x

Polecamy przeczytać

Polecany artykuł

Test DS3 - maluch z charakterkiem

15.06.2013, 21:47 przez Bogusław Korzeniowski

Zamykam więc drzwi, uruchamiam silnik  (wskazówki na zegarze prędkościomierza nagle ożywają, dotykając skrajnego punktu i wracając na początek wskaźnika), włączam bieg i… delikatnie ruszam. Silnik mający 156 KM wydaje jedynie rasowy pomruk, ale nie czuć, że jest to „rakieta na kółkach”. Wprawdzie dane techniczne mówią o przyspieszeniu 0-100 km/h w czasie 7,3 sek, ale nijak nie jest to odczuwalne. Pojazd jedzie po mieście bardzo płynnie jak normalna wersja osobowa. Ten spokojny przejazd dał jednak możliwość poznania samochodu. Nie było żadnego zaskoczenia – to Citroen. Przy kierownicy z prawej strony jest pilot do sterowania systemem  audio, z lewej strony umieszczono włącznik tempomatu i ogranicznik prędkości. Dodatkowo po naciśnięciu końcówki dźwigni uruchamiania wycieraczek włączamy komputer pokładowy, a system sterowania nawigacją, telefonem, czy systemem audio niczym nie odbiega od tych stosowanych w wersjach seryjnych. Jednakże gdy wyjedziemy z miasta… każdy będzie pod wrażeniem.

Silnik - rakieta na drodze

Przyznam, że do samochodów Citroen podchodzę z dużą sympatią, gdyż Citroen Saxo był moim ulubionym modelem na trasach rajdowych. Model mimo niewielkiego silnika gromił bowiem konkurentów dzięki fantastycznej sztywnej płycie podłogowej i doskonałej kalibracji zawieszenia. Jego następcy w postaci C2 i C3 nie spełniali już tych sportowych walorów. Szczególnie C3 stał się samochodem, w którym sportowy dryg zastąpiono elegancją wnętrza i komfortem pojazdu dla rodziny. Dopiero jeżdżąc DS3 poczułem frajdę, jaką miałem w Citroenie Saxo przy pokonywaniu rajdowych tras.

Pojazd ma fantastyczną przyczepność i jazda z dużymi prędkościami na zakrętach nie powoduje pisku opon, czy efektu utraty stateczności kierunkowej (oczywiście wszystko jest kwestią prędkości i profilu drogi). Wszystkie siły bezwładności działające na samochód rekompensowane są przez zawieszenie i jedyne co odczuwamy, to ogromna siła starająca się wypchnąć nas z fotela. W tym wypadku sprawdzają się jednak wyprofilowania siedzisk i oparcia, dzięki czemu kierowca czuje się „zrośnięty z samochodem”. O jakości doboru parametrów zawieszenia najlepiej świadczy fakt, że nawet przy działającej sile odśrodkowej, pojazd reaguje na ruchy kierownicą, a po wybiciu w powietrze i opadnięciu na koła nadal mamy pełną sterowność.

Dopełnieniem tej frajdy jest silnik 1,6 turbo. Jednostka zbudowana wspólnie z projektantami z BMW jest szczytem technicznych osiągnięć. Jak wspominałem pierwsze kilometry w mieście nie wskazywały, ze po maska mamy stado narowistych koni. Po wyjeździe na trasę i dodaniu gazu zobaczyłem jednak jak samochody jadące obok mnie nagle nikną z tyłu. Przyrost prędkości jest naprawdę ogromny, a co najważniejsze jest on zarówno ze startu stojącego, jak i przy przyspieszeniu podczas ruchu. Warto też podkreślić trzy aspekty: 1. Prędkość wzrasta płynnie i nie ma odczuwalnej turbo dziury, 2. Skrzynia biegów zapewnia precyzyjne włączanie przełożeń i ma sportową charakterystykę, 3. Przy dodaniu gazu brak jest „myszkowania po jezdni”, co zdarza się w samochodach z mocnym silnikiem i przednim napędem.

Czy warto?

Z pewnością nie jest to samochód mający spełniać walory użytkowe dla całej rodziny. Jest bowiem za mały i ma niepraktyczne trzydrzwiowe nadwozie. Jeżeli jednak ma to być odpowiednik Mini czy Audi A1, czyli być drugim modelem w rodzinie, a który dodatkowo ma mieć atuty w postaci sportowego DNA, to… DS3 bije konkurentów na głowę.

Jak sprawdziłem na początku testu, pojazd jest „delikatnym samochodem do ekonomicznych jazd” (spalanie średnie w mieście wynosiło poniżej 7 l/100 km), ale po naciśnięciu na pedał gazu mamy prawdziwą rakietę, która nie daje szans innym samochodom. Oczywiście, spalanie jest wówczas wyższe, ale przecież nic nie ma za darmo.

Dodatkowo, pojazd pokazany na zdjęciach kosztuje tylko 93 000 zł, co jest znacznie mniejszą sumą niż podobnie ukompletowane Mini i Audi A1. Gdy nie mamy wymogów odnośnie wyposażenia w skórzaną tapicerkę, elektryczne podgrzewane fotele, nawigację, czy subwoofer, to pojazd o sportowym zawieszeniu i silniku turbo 156 KM kosztuje tylko 72 000 zł. Jest to zaś kwota znacznie niższa niż pojazdy konkurencji. Dość stwierdzić, że najtańsze Audi A1 Attraction 1,4 TFSi 122 KM kosztuje 79 600 zł, a najtańszy Mini Cooper 1,6 122 KM kosztuje 84 400 zł, a przecież te silniki to jak szkoła średnia kontra studia.

Gdybym zatem miał kupić drugi model do rodzinnego garażu, a patrzyłbym na modele o sportowej duszy, to z pewnością byłby to Citroen DS3…

Bogusław Korzeniowski

Podobne artykuły

Testy samochodów
Test: Citroen DS4 - przerost ambicji nad treścią
brak komentarzy
Do kawy
Citroen DS - samochód, który wyprzedził epokę
brak komentarzy

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Artykuły polecane

Premiery

Aktualności

Copyright © 2019 CR PLUS Sp. z o.o.