Test Mitsubishi Outlander PHEV - Dobry do miasta

16.01.2017, 16:26 przez Dawid

Ciekawe, kiedy nadejdzie taki dzień, że silniki spalinowe będą już tylko historią. Patrząc na rynkowe trendy można się tego spodziewać i to prędzej niż później. Sprawdzamy, zatem czy jest się, czego obawiać zza kierownicy Mitsubishi Outlandera PHEV.

Mówiąc szczerze nigdy nie byłem przekonany do tego samochodu, ale po bliższym poznaniu wiem, że to auto ma kilka zalet. Odmiana PHEV, czyli wersja elektryczna, to takie widzimisie Mitsubishi w dziedzinie ekologii i niższego zużycia paliwa. Do tego z wtyczką w bagażniku, którą możecie bez problemu podłączyć do gniazdka w swoim domu.

Mitsubishi PHEV posiada dwa silniki elektryczne, każdy z nich dysponuje mocą 82 KM, są one wspomagane przez 2-litrową jednostkę benzynową o mocy 120 KM. Silnik spalinowy ma zadanie drugoplanowe i tylko wspomaga silniki elektryczne. Każdy z elektryków odpowiada za napędzanie jednej osi i pozwala na bezemisyjną jazdę zarówno w trybie 4x4 jak i FWD do około 100 km/h.

Silniki elektryczne naładujecie za pomocą kabla ukrytego w bagażniku. Ma on dwie różne wtyczki, więc bez problemu podłączycie go do różnych instalacji waszego domu, garażu itp. Gdy, akumulatory zostaną naładowane do pełna, auto odłączy źródło zasilania i nie będzie pobierać dalej prądu. Akumulatory można również ładować podczas jazdy, a dokładniej mówiąc podczas hamowania. Jednak proces ten trwa długo. Specjalny przycisk „charge” trochę to przyśpiesza, ale kosztem wyższego spalania.

Jeśli chodzi o spalanie tego auta, więc.. W mieście ta hybryda ma naprawdę sens. Na w pełni naładowanych akumulatorach zasięg wynosi maksymalnie około 50 km (może być i 30 zależy od naszej jazdy), a to spokojnie powinno wystarczyć na dojazdy do pracy czy zakupy w większym mieście. Gdy sam tak jeździłem moje spalanie wyniosło 0,8l/100km. Problem zaczyna się jednak, gdy akumulatory się rozładują, bo spalanie wzrasta drastycznie, a mały 45 litrowy bak szybko opróżnia się w jeździe pozamiejskiej. Autostradowa prędkość, słaba aerodynamika oraz waga (ponad półtorej tony) spowodowały, że spalanie wahało się w okolicach 12-13 litrów. A to już sporo jak na hybrydę.

Wrażenia z jazdy też nie należą do najlepszych. Auto jest dość wysokie (168 cm) oraz bardzo miękko zestrojone, co powoduje, że jest skore do zmiany toru jazdy przez boczne podmuchy wiatru. Nie porywa również dynamika auta, 120 KM przy tej masie to niewiele, więc przyśpieszenie rzędu 11 s do setki nie powinno nikogo dziwić. Auto jest ospałe, i naprawdę trzeba zaplanować dokładnie każdy manewr wyprzedzania.

Na plus zaskoczyła mnie automatyczna bezstopniowa skrzynia biegów. Owszem czasem trzeba poczekać na jej kick-down, ale nie wyje tak mocno jak w innych azjatyckich autach Z CVT na pokładzie. Nie wiem tylko, po co producent zamontował w tym samochodzie łopatki za kierownicą, nie dość, że tak naprawdę manualny tryb wcale nie poprawia działania skrzyni biegów, to jeszcze są tak duże, że wręcz wyglądają komicznie.

Przestrzeni w Outlanderze na pewno nikomu nie zabraknie, pod warunkiem, że będzie nim podróżowało maksymalnie 4 osoby. Tylna kanapa na pierwszy rzut oka wydaje się spora, ale niestety w praktyce jest zbyt wąska dla 3 rosłych osób. Poza tym miejsca na nogi i nad głową jest sporo, bardzo wygodne są przednie fotele. Tutaj wspomnę jeszcze o miękkim zawieszeniu, ale tym razem jest to atut, ponieważ idealnie wybiera ono każdą dziurę i nierówność, a do pleców pasażerów nie docierają żadne nieprzyjemne uderzenia czy wibracje.

Nigdy nie byłem fanem azjatyckiego designu i Outlander choć po liftingu zyskał na atrakcyjności, to nadal utrzymuje mnie w tym przekonaniu. Morze czarnego plastiku wygląda nudno, jakość wykończenia wnętrza nie porywa, a wygląd niektórych przycisków bardziej pasowałby do lat 90 niż do nowych samochodów.

Testowany model nadrabia trochę wyposażeniem: dwustrefowa klimatyzacja, dobry system audio, nawigacja, podgrzewane fotele i kierownica pozwolą zmyć nasz grymas z twarzy. Do tego wersja PHEV oferuje automatycznie otwieraną i zamykaną klapę bagażnika, a ten pomieści 463 litry asortymentu.

A co z napędem 4×4? Mitsubishi promuje Outlandera Phev jako jedyną hybrydę z napędem AWD. Musimy jednak wziąć pod uwagę, że wirtualne zblokowanie napędów owszem napędza obie osie, ale z ekologią ma niewiele wspólnego. Ponieważ wtedy to silnik spalinowy napędza samochód. Outlander, ma prześwit wynoszący 19 cm i wjedzie i wyjedzie z leśnej drogi. Nie próbowałbym jednak tym sporym  SUVem ćwiczyć off-roadu – od tego Mitsubishi ma Pajero.

Podsumowując. Nie powiem, że Outlander jest złym samochodem, bo jest to auto oryginalne, z uwagi na swój niepowtarzalny napęd. I to właśnie klucz do sensu jego kupna. Używając PHEVa tylko na prądzie można naprawdę zaoszczędzić sporo paliwa, nie pozbawiając jednocześnie samochodu zalet. Jedyne jednak, co trzeba przełknąć to cena, a ta dobija do prawie 200 tyś zł i trzeba powiedzieć jasno, że jest lekko przesadzona. No ale innowacje kosztują, nawet tych szarych obywateli.

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery

Aktualności

Copyright © 2018 CR PLUS Sp. z o.o.