Test Infiniti Q50 S Hybrid - nie tylko Europa

10.07.2017, 16:08 przez Dawid

Mercedes, BMW, Audi to święta trójca marek Premium. A Infiniti? Po sprawdzeniu przez nas modelu Q50 w wersji benzynowej i wysokoprężnej w nasze ręce trafiła hybrydowa odmiana tego modelu. Czy przyjąłem ją tak dobrze jak resztę?

Osobiście jeździłem tylko wersją z dieslem pod maską, o której więcej przeczytacie tutaj oraz w ostatnim czasie odmianą Hybrid. O silniku 2.0 T więcej dowiecie się z testu Adama, któremu luksusowy Nissan przypadł do gustu, a teraz przejdźmy do właściwego testu Q50 S.

Jak Q50 S prezentuje się z zewnątrz już wiecie. Obłe kształty, elegancki projekt i parę powiązań z innym azjatyckim producentem (zderzaki jak z Lexusa) sprawują, że samochód wyróżnia się na tle europejskiego designu. Wielki grill oblany chromem oraz parę innych listew w świecącym, srebrnym kolorze dobrze kontrastuje z czarnym lakierem. Fajny był jego bordowy połysk, który w mocnym Słońcu mienił się dość zjawiskowo.

Biorąc pod uwagę, że Azjaci są bardzo lubiani przez USA - jeszcze do niedawna wszystkie Infiniti nie bardzo trafiały w gust europejczyków, z modelem Q50 jest już inaczej. Nadal, zwłaszcza w środku poczujemy trochę smaku Ameryki – gruba skóra, toporne przyciski i elektronika we wszystkim, do czego można jej tylko użyć (od dociągania pasów po elektrycznie regulowaną kierownicę). To spora zaleta, ale wspomniane udogodnienia działają w powolny sposób, które dają od razu po sobie poznać, że niektóra technologia ma już kilka lat.

Z drugiej jednak strony w Q50 zamontowana dwa wyświetlacze, które zajmują prawie całą konsolę centralną. Górny odpowiada za nawigację (sterowany jest pokrętłem) a dolny, dotykowy to reszta systemu multimedialnego – ustawienia samochodu, audio, dostęp do Internetu i szeregu aplikacji. Może się to wydawać mało intuicyjne, ale takie rozdrobnienie jest całkiem wygodne, a poza tym nie burzy projektu wnętrza.

Wnętrze jest jak najbardziej na plus. Poziom wykończenia detali oraz same materiały są z wyższej półki. Sam projekt może się podobać. Mimo, że dominują tu ciemne barwy są czasami skontrastowane z jasnym/szarym plastikiem. Ewentualnie można przyczepić  się, do spasowania elementów i ich odporność na dłuższe przebiegi. Biorąc jednak pod uwagę wspomnianego wcześniej, Mercedesa, to w tym aspekcie za pieniędzmi wcale nie musi iść jakość.

A na zakup tego auta wcale nie trzeba wydać strasznie dużo. Nasz skonfigurowany egzemplarz przekroczył 250 tyś zł, ale biorąc pod uwagę to co ma pod maską i wyposażenie wniosek jest jeden - niemieccy konkurenci w tej cenie będą dużo bardziej ubodzy. Oczywiście nie jest to jednak tak atrakcyjna kwota, żeby Infiniti zalało ulice. Pewien poziom musi kosztować.

Zwłaszcza, gdy w samochodzie ukryto sporą ilość elektroniki. I nie mam tu na myśli jedynie podgrzewania siedzeń, dwustrefowej klimatyzacji, czy kamer 360 stopni z czujnikami parkowania. Mowa o inteligentnej tarczy, która chroni auto przed roztargnieniem kierowcy lub innych użytkowników drogi. Oczywiście nie sprawdzałem tego systemu w ultra krańcowych warunkach, ale Infiniti Q50 S w odpowiednim momencie potrafi zwolnić, a nawet całkowicie zahamować.

Drugim dziełem japończyków jest tzw. Direct Adaptive Steering, który przynajmniej na papierze może przerażać. Ta innowacja polega na niecodziennym połączeniu kolumny kierowniczej z kołami. Otóż nie jest ono mechaniczne, a elektryczne. Pisząc prościej o kierunku jazdy decyduję niewidoczne połączenie jak w zdalnie sterowanym samochodzie. Na szczęście w wypadku uszkodzenia, mechaniczny układ czuwa i przejmie kontrolę w tradycyjny sposób. Tak zastosowana technologia nie powoduje jednak, że układ kierowniczy działa zbyt miękko lub przekłamuje rzeczywistość.

Przechodząc do jazdy, wyciągnięte z niej wrażenia zależą od wybranego trybu jazdy, ale nawet w trybie normalnym lub eco kierownica chodzi dość ciężko. Jej działanie utwardza się jeszcze bardziej w trybie sportowym, który najbardziej przypadł mi do gustu, ponieważ połączony silnik benzynowy i elektryczny generuje aż 546 NM maksymalnego momentu obrotowego. W połączeniu z 364 KM przyspieszenie Q50S Hybrid wynosi zaledwie 5,5 sekundy - osiągane jest ono w dość specyficzny sposób (może nie taki jak w Teslach, ale całkiem ciekawie). Prędkość maksymalna tej limuzyny to 250 km/h.

Zależnie od wybranego trybu jazdy Infiniti Q50 S Hybrid może być komfortowe oraz dynamiczne, ale niekoniecznie ekologiczne. Tylko w trasie przy jednostajnej jeździe udało mi się zejść do spalania rzędu 6-7 litrów. W mieście ta wartość rośnie do 10-11 litrów na 100 km. Jeżdżąc hybrydą oczekiwałem większej oszczędności.

Do zalet testowanego samochodu nie da się zaliczyć siedmiobiegowej automatycznej skrzyni biegów. Ta kilkuletnia konstrukcja najlepsze lata ma już za sobą. Na zmianę przełożeń trzeba chwilę czekać, a kick-down jest jeszcze dłuższy. Sprawę nie poprawiają łopatki, ponieważ skrzynia szybko wraca do automatycznych ustawień. Skrzynia biegów pogarsza ogólną ocenę samochodu, który we wszystkich trybach jazdy oprócz sportowego wydaje się być lekko zamulony.

Do zalet należy dorzucić napęd na cztery koła. O ile może on unieszczęśliwić fanów driftu (brak w pełni wyłączalnego ESP, wersja benzynowa nie miała z tym problemu), to w codziennej jeździe mocno poprawia prowadzenie i sprawia, że kierowca pewnie wchodzi nawet w dynamiczne zakręty.

I nawet przy tych szybszych prędkościach w aucie nadal jest komfortowo. Świetnie wyciszone wnętrze wraz z audio od BOSE świetnie izoluje przestrzeń pasażerską od reszty świata. Niestety może to być złudne przy ewentualnej kontroli policyjnej, ponieważ w samochodzie naprawdę nie czuć prędkości. To kolejny dowód, że Infiniti Q50 S Hybrid to luksusowe auto z wyższej klasy i segmentu.

Podsumowując. Jaka wersja jest najlepsza? Do mnie bardziej przemawiają jednak konwencjonalne wersje, które dają więcej frajdy z jazdy. Q50 S Hybrid pokazuje jedynie możliwości technologii i potrafi buszować po parkingach tylko na energii elektrycznej, ale czegoś mi w niej brakuje. I wcale nie chodzi tutaj o mizerny bagażnik, którego powierzchnię skutecznie ograniczają baterię, chociaż 310 litrów to w tym segmencie to jakiś żart. A którą wybieracie Wy?

Konrad Stopa

Fot. Grzegorz Wawryszczuk

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.