x

Polecamy przeczytać

Polecany artykuł

Test Citroen DS5 – nic nie jest obowiązkowe

25.11.2013, 11:11 przez Bogusław Korzeniowski

Citroen DS. z lat pięćdziesiątych to legenda motoryzacji. Stał się on inspiracją dla późniejszych prac stylistów i konstruktorów, a dla wielu ludzi był wyznacznikiem odmienności i przełamaniem obowiązujących barier (więcej o tym legendarnym pojeździe w tekście Citroen DS. – samochód który wyprzedził epokę ). Obecnie oferowane w salonach wersje DS. także przełamują narzucone standardy. Modele te trudno bowiem  zaszufladkować, gdyż całkowicie zmieniają zakorzenione w poszczególnych klasach aksjomaty stylu. Kilka lat na rynku pokazało jednak, że ludzie potrzebują takich zmian, gdyż wersje DS(obecnie mamy DS3, DS4 i DS5) zdobyły wielu zwolenników i stały się nową linią modelową, znacznie zwiększając sprzedaż Citroena. Warto podkreślić też, że modele DS. są wybierane nie tylko przez miłośników marki, od lat jeżdżących Citroenami. To jedne z niewielu modeli, które przekonują osoby, dotychczas nie myślące o zakupie produktów francuskiej firmy (jako ciekawostkę podajemy, że w roku 2012 sprzedano 29 800 sztuk DS5 i 75 200 sztuk C5). Jeżdżąc przez kilka dni modelem DS5 zastanawialiśmy się co jest takiego magicznego w tym modelu. Oto spostrzeżenia nasze i pytanych o to przechodniów.

Karoseria DS5 – inspirując styl

Już pierwsze spojrzenie na DS5 przekona nas, że nie jest to klasyczny model jak VW Passat, Ford Mondeo, czy Opel Insignia. Ten pojazd łamie wszelkie kanony obowiązujące w stylizacji segmentu D. Zamiast nisko umieszczonego przodu i wąskich świateł przednich, mamy prawie pionową, dość wysoką partię przednią. Zamiast długiej, łagodnie wznoszącej się pokrywy silnika, mamy krótką i wygiętą w górę (spęczoną ?!?) maskę. Do tego pochylenie szyby przedniej i mała szybka w słupku przednim przywodzą na myśl wersje minivan.  Zamiast idealnej proporcji płaszczyzn poszyć drzwi i szyb bocznych, mamy próbę stworzenia modelu sportowego z wąską powierzchnią przeszkloną, charakterystycznie opadającym dachem, oraz z tyłem podkreślonym ciemną płaszczyzną szyby, delikatną linią dachu i wysoko uniesioną płaszczyzną błotnika tylnego (w tym wypadku widać stylistykę jaką kilkanaście lat temu miał XM). Z tyłu zaś zamiast dużej klapy ułatwiającej dostęp do bagażnika, mamy dość wysoko umieszczony próg, będący zakończeniem zderzaka i klapkę z dość wąska szybą. Stylizacyjnego kunsztu dopełniają trójwymiarowe lampy tylne z wyraźnym zagłębieniem w ich dolnej części, oraz doskonale współgrające z nimi przeprofilowania na zderzaku.

Jednym słowem jest to model całkowicie zrywający z kanonem elegancji obwiązującym w tej klasie, ale… może właśnie ten indywidualizm jest w nim najbardziej pociągający?

Wnętrze DS5 – inspiruje i zaskakuje

Zaskoczenie jeszcze bardziej wzrośnie, po zajęciu miejsca we wnętrzu. Tylko radio i joystick -do sterowania nawigacją i systemem audio- są takie same jak w tradycyjnych modelach. Poza tym…

Pamiętając Citroena C6, którego wnętrze, będące powieleniem rozwiązania z Peugeot 607, kłóciło się z fantastyczną, awangardową sylwetką, w przypadku DS5 nie mamy żadnych zastrzeżeń: to wnętrze jest godne karoserii.

Już kierownica, z wolantem o spłaszczonej dolnej części (jak w samochodach wyścigowych), wskazuje odmienność od dostojnych limuzyn segmentu D, ale dopiero wejście do wnętrza i dokładne przyjrzenie się zabudowie urządzeń sprawia piorunujące wrażenie. Wewnątrz bowiem mamy płaszczyznę dachu odsłoniętą w trzech miejscach (nad kierowcą, nad pasażerem z przodu i nad tylnym fotelem), a ponadto na suficie widzimy zestaw włączników przypominający ten z kokpitu samolotu. Zaczynam więc dotykać poszczególne przyciski na konsoli dachowej i… trzy odkryte płaszczyzny dachu, są elektrycznie zasłaniane i po chwili cały dach ma jednorodną ciemną podsufitkę. Drugi rząd przełączników na konsoli dachowej służy natomiast do regulacji wyświetlacza Head up (jeden to zgaszenie układu, drugi – intensywność świecenia, trzeci- ustawienie miejsca projekcji).

Jednakże to nie jedyna lotnicza innowacja. Przedłużeniem konsoli umieszczonej pod dachem są specjalne kufry bagażowe identyczne jak te nad głowami pasażerów w samolocie. Oczywiście nie są one duże (można tam umieścić okulary) i jedynie kształtem przypominają oryginalne schowki, niemniej nie ma drugiego samochodu z taką stylistyczną innowacją wnętrza.

Styl samolotowych przycisków zrealizowano również na konsoli środkowej, gdzie jest sześć przełączników: cztery sterują szybami, jeden blokadą otwierania szyb, a jeden centralnym zamkiem, a także dzięki przyciskowi Night Panel, wygaszającemu na desce wszystkie dane za wyjątkiem prędkościomierza (po raz pierwszy system ten zaadoptowano z myśliwców bojowych w samochodach SAAB).

Nieco odmienna jest także szata graficzna wskaźnika prędkościomierza, jednak w tym wypadku odmienność od modeli Citroen/Peugeot nie oznacza, ze jest to absolutna innowacja na rynku samochodowym.

czytaj dalej »

Podobne artykuły

Testy samochodów
Test DS3 - maluch z charakterkiem
brak komentarzy
Testy samochodów
Test: Citroen DS4 - przerost ambicji nad treścią
brak komentarzy

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Artykuły polecane

Premiery

Aktualności

Copyright © 2018 CR PLUS Sp. z o.o.