x

Polecamy przeczytać

Polecany artykuł

Test Audi A7 - pół miliona na kółkach

14.04.2015, 11:50 przez Bogusław Korzeniowski

Polska cały czas się zmienia i mimo naszej narodowej cechy malkontenctwa, wg której wszystko jest źle i idzie ku gorszemu, jesteśmy coraz zamożniejsi. Dowodzą tego m.in zakupy samochodów. W ciągu ostatnich trzech lat nie tylko wzrosła kwota jaką przeciętny Kowalski przeznacza na zakup używanego modelu, ale także zwiększyła się sprzedaż nowych modeli. Zwiększył się też poziom wyposażenia kupowanego nowego samochodu. Jedno jednak nie uległo zmianie. Nadal wśród modelowej oferty są motoryzacyjne cukierki, które są i będą marzeniem zarówno w Polsce, jak i w Niemczech, Francji, czy Wielkiej Brytanii. Jednym z takim modeli jest Audi A7.

Nadwozie czterodrzwiowej limuzyny coupé

Opisując model Mercedes CLS, internauci zwrócili mi uwagę, ze nie istnieje taka klasa jak „limuzyna-coupe”. Jednakże nadal będę trzymał się tej terminologii, gdyż właśnie to słowo najdokładniej oddaje istotę modelu. Wprawdzie nie mamy tutaj charakterystycznej dla limuzyny trójbryłowej formy nadwozia, a zarys coupé także jest odmienny od przyjętego w motoryzacyjnej nomenklaturze (wersje coupé powinny mieć uchylaną tylko pokrywę bagażnika, a nie klapę z szybą), ale jak inaczej nazwać pojazd będący połączeniem DNA ekskluzywnej czterodrzwiowej limuzyny i sportowego coupé.

Za tym pierwszym przemawia wielkość samochodu mierzącego: 4970 mm długości, 1911 mm szerokości i mającego rozstaw osi 2914 mm, oraz poziom wykończenia i zastosowanie dodatków jak w najbogatszej limuzynie. Za sportowym DNA przemawia zaś zarys sylwetki z charakterystycznie opadającym tylnym słupkiem, proporcje szerokości do wysokości (1911 mm i 1420 mm), oraz proporcje rozstawu osi do zwisów i rozstaw kół wynoszący 1644 mm, sugerujące fantastyczną przyczepność. Dodatkiem nie występującym w żadnej limuzynie jest także spojler umieszczony na bagażniku, który wysuwa się automatycznie po przekroczeniu 130 km/ h (jego schowanie w klapie następuje przy prędkości spadającej poniżej 80 km/h).

Dodatkowo szef projektantów Walter de Silva i jego zespół zadbali o maksymalne wydobycie szczegółów podkreślających przynależność do obydwu kategorii. W efekcie zaakcentowano długi przód, nisko usytuowany dach, sprawiający wrażenie atletycznie napiętego, płynie przechodzący ku tyłowi słupek tylny, a linia tornado (zapoczątkowana na zderzaku przednim, a później prowadzona poniżej linii szyb bocznych, aż do podkreślenia barków na tylnym błonniku) zdaje się rozgraniczać masywną bryłę przylegającą do podłoża i lżejszą, sportową formę zarysu szyb.

Muskularny charakter modelu podkreślają też ogromna osłona chłodnicy Singleframe, odpowiednie przeprofilowania na zderzaku przednim, duże wnęki kół w których umieszczono koła 275/30 R21, a także tylna partia z poziomymi przeprofilowaniami (optycznie poszerzającymi pojazd) i dwie końcówki rur układu wydechowego, które są płaskie i mają trapezowaty kształt.

Tyle odnośnie karoserii i stylu powstałej niedawno klasy czterodrzwiowej limuzyny coupé. Warto teraz zajrzeć do wnętrza…

Wnętrze – komfort limuzyny i… komfort limuzyny

To co najbardziej razi mnie w samochodach sportowych, to budowa sprawiająca iż to ja jestem dodatkiem do pojazdu, a nie pojazd do mnie. Objawia się to tym, że muszę dokonywać ekwilibrystyki celem zajęcia miejsca w środku, siedzę w klaustrofobicznej przestrzeni, a komfort jazdy z uwagi na hałas silnika i szum powietrza pozostawia wiele do życzenia. Co z tego, że Subaru BRZ, czy Toyota GT 86 mają piękną sylwetkę coupé i sportowe walory. Jeżeli wybierzemy się w dłuższą trasę, albo przejedziemy szybko autostradą ponad sto kilometrów, w głowie będziemy mieli huk jakby jechała tam dywizja pancerna.

Co innego w opisywanym modelu. Wprawdzie zajęcie miejsca nie jest tak komfortowe jak w limuzynie, gdyż fotele są usytuowane trochę niżej, ale ich kształt i komfort jest czymś pośrednim między wygodą godną limuzyny klasy S i samochodu sportowego. Zatem zajmujemy miejsce i… czujemy się jak w Audi A6, czy A8. Wszystkie ustawienia oraz kształt, czy umiejscowienie nastaw i przełączników nie zaskakują odmiennością. To prawdziwe Audi klasy limuzyna Premium. Mamy więc z przodu dwie strefy klimatyzacji osobno dla pasażera i kierowcy, na konsoli między fotelami umieszczono terminal MMI, czyli przejrzyście zaprojektowany panel sterowania z pokrętłem obrotowym i czterema przyciskami menu sterowania szczegółowego, a na środku tablicy rozdzielczej automatycznie wysuwa się ekran systemu MMI, gdy tylko uruchomimy system. Gdy system nie jest używany (tzn. nie świecą się kontrolki w samochodzie), widoczna jest tylko górna, chromowana krawędź ekranu.

Pisząc o uruchomieniu systemu, rozbłyśnięciu kontrolek na tablicy rozdzielczej i wysunięciu ekranu nie można pominąć jeszcze jednego elementu „wysuwającego się z deski rozdzielczej”. Tym elementem -a w zasadzie dwoma, na obu krańcach deski rozdzielczej – jest nagłośnienie systemu Audio. W testowym Audi zamontowano bowiem Bang & Olufsen Sound, czyli system audio o mocy ponad 1200 watów. Jego cyfrowy wzmacniacz, za pomocą 15 kanałów zarządza 15 głośnikami, które umieszczono w osłonach z polerowanego aluminium. 

czytaj dalej »

Podobne artykuły

Premiery
Golf GTE – hybryda z genami Golfa GTI
brak komentarzy
Testy samochodów
Test Mercedesa CLS – piękno, technika, marzenie
brak komentarzy

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Artykuły polecane

Premiery

Aktualności

Copyright © 2021 CR PLUS Sp. z o.o.