Test Peugeot 308 1,2 Puretech automat - dzielne 3 cylindry

18.08.2016, 15:40 przez Dawid

Szczerze powiedziawszy nadal mam wielkie obawy wobec downsizingu i innych jego krewnych, ale… Jeśli podzielacie moje zdanie to zdecydowanie musicie się przejechać Peugeotem 308 z kosmiczną pojemnością 1,2 litra i trzema cylindrami, bo zaczynam mieć wątpliwości.

Tak, nadal jestem przeciwnikiem tego trendu w motoryzacji i mówię mu stanowcze nie, to naprawdę ten kompakt z takim motorem (albo raczej motorkiem) pod maską daje radę. Sam jestem zdziwiony pisząc takie rzeczy, aczkolwiek komisja z COTY naprawdę się nie pomyliła przyznając temu silnikowi (tak, tak godnemu kosiarki lub skuterów) nagrodę roku. Dalej nie jesteście przekonani? To zasiądźcie do lektury!

O testach trzycylindrowców na łamach naszego portalu rzadko kiedy wypowiadaliśmy się w superlatywach. Zazwyczaj nie miały mocy, brzmiały jak płaczące dzieci, a do tego wszystkiego wcale nie zużywały oszczędnych ilości paliwa. Stąd właśnie nasuwał się wniosek, że downsizing to zło wcielone. Po krótkim obcowaniu z testowym 308 dochodzę do wniosku, że po prostu producenci tamtych samochodów nie odrobili gdzieś pracy domowej, a Francuzi zrobili to doskonale - to niespodzianka.

No może nie w 100 %, bo jednak i w Peugeocie 308 zdarzają się wpadki, ale czepiając się samego silnika, to za wiele ich nie znalazłem. Ba ten motor nawet całkiem dobrze brzmi, na pewno lepiej niż niejedne czterocylindrowce i jest całkiem elastyczny. Ale po kolei!

Motor Puretech o pojemności 1199 cm sześciennych ma aż 130 KM i czuć to od razu po wciśnięciu gazu. Co ciekawe jego elastyczność oraz specyfikacja za nic na świecie nie przywodzi braku tego jednego cylindra. Biorąc pod uwagę, że maksymalne 230 NM auto osiąga już od 1750 RPM łatwo stać się dynamicznym uczestnikiem miejskich dróg. Dołączając do tego niską masę auta 308 staje się szybkim kompaktem. Pozwala to pędzić ponad dwieście km/h (206) oraz w 9 sekund dojść do setki, więc to te lepsze osiągi tego segmentu.

W tak szybkim osiągnięciu tych wartości pomaga nam sześciobiegowy automat (EAT6) z dwoma dodatkowymi trybami: sportowym (czyt. szybkim) oraz śnieżnym (czyt. ruszaj z dwójki). Różnica pomiędzy tymi trybami jest zauważalna, ale tak jak cena. Sądzę, że lepiej zaoszczędzić te kilka tysięcy złotych kosztem pół sekundy dłuższej wędrówki ku 100 km/h na liczniku. Poza tym automat czasem zbyt późno reaguje na kickdown. Poza tym cena testowego modelu trochę przeraża, więc warto ciąć koszty.

Dlaczego? Ponieważ do testu otrzymaliśmy najwyższą wersję wyposażenia Allure, która w połączeniu ze wspomnianym silnikiem i kilkoma dodatkami sięga 80 tys. złotych. Jak za średniej wielkości kompakt to przeciętna kwota, ale ta kwota to największa wada tego samochodu.

Rekompensuje je bogate wyposażenie obfitujące w dwustrefową klimatyzację automatyczną, ogromny multimedialny ekran, który przy okazji jest centrum dowodzenia całym autem, czy bezkluczykowy dostęp. Oprócz sterowania audio i danymi technicznymi sprawdzicie tam nawigację. Lepiej jednak, żebyście nie jechali do miejscowości lub ulicy na literę „W”, bo tego polski język systemu nie obsłuży. Owszem Warszawę przez V znajdziecie, ale mniejsze miejscowości już nie. Ot taki francuski detal.

Trudną obsługę wymusił minimalistyczny projekt deski rozdzielczej oraz konsoli centralnej. Przez to obsługa Peugeota nie jest trochę trudna. Tyczy się to zarówno wspomnianego ekranu (trzeba oderwać wzrok), a także małej kierownicy znanej z marki ze lwem w logotypie. Każda kolejna przygoda z Peugeotem sprawia, że patrzenie na zegary nad małym wieńcem już tak nie dziwi, ale pierwsze wrażenie jest nienaturalne. Dla ciekawskich powiem, że obrotomierz kręci się w druga stronę – a co „Francja, elegancja”.

I z elegancją 308 ma sporo wspólnego. Ciemny, nowoczesny kokpit ze srebrnymi chromowany obwódkami i listwami wygląda naprawdę elegancko. Nie dziwi więc tytuł COTY z kilku lat wstecz. W środku naprawdę Peugeot wyróżnia się wśród konkurencji. W testowym egzemplarzu może nie do końca fortunnie wybrano jasną (kolor stali) tapicerkę, która już po 10 tys. przejechanych kilometrów ma sporo śladów użytkowania. Po prostu nie wszystko co ładne, jest praktyczne.

Mimo, to siedząc w środku i prowadząc Peugeota człowiek czuje się wyjątkowo. Francuzom udało przemycić się do wnętrza namiastki segmentu Premium. Zasługa tu dobrych materiałów i plastików, które nawet udają szczotkowane aluminium. Równie dobrze samochód jeździ. Kompromisowe zawieszenie oraz lekki układ kierowniczy powoduje, że 308 płynie po drodze w przyjemny sposób. Robi tak zarówno w mieście, jak poza nim.

Przy okazji nie spala ogromnych ilości paliwa. Przy uważnej jeździe trasa obfituje w spalanie na poziomie 6 litrów. Gdy jednak dociśniemy prawy pedał szybko możemy dojść do poziomu 8 litrów, a nawet 9 w mieście. Jak na 3 cylindry to dość dużo, ale motor ten ma spore możliwości, więc kierowca czasem na pewno z chęcią go użyje.

A jak 308 prezentuje się z zewnątrz? Jak na byłą miss przystało, nawet po kilku latach nadal jest atrakcyjna. Sylwetka auta jest opływa, a nowoczesne reflektory w technologii LED nadają mu smaku. Mnie jedynie brakuje znaczka lwa na masce, który zastąpiono napisem Peugeot, aczkolwiek to przypadłość wszystkich nowych modeli francuskiej marki.

Spora ilość błyszczących listew oraz aluminiowe felgi w podobnym kolorze podnoszą wizualną atrakcyjność auta. Osobiście do tego 4,2-metrowego kompaktu wybrałbym inny kolor ponieważ czerwień łamana w bordo wydaję się dość pospolita. Ja proponowałbym matową szarość lub granat. Z drugiej jednak strony lakier w tym kolorze dzielnie znosił zabrudzenia.

A co z tymi kaprysami, które wspominałem na początku? Elektronika. To słowo wystarczy by czasem zirytować się na automatyczne wycieraczki, które machają za szybko, długo włączający się ekran lub wspomniany niezbyt polską klawiaturę nawigacji. Aczkolwiek możliwe, że to bolączki wieku młodzieńczego danego egzemplarza.

Mimo nawet takich małych problemików 308 to jeden z lepszych przedstawicieli segmentu C, którymi ostatnio jeździłem. Swoim designem na pewno biję na głowę cały VAG, a i Azjaci powinni się go obawiać. Ponadto ratuje sens downsizingu, co mnie trochę martwi i złości, ale cóż. Nie ode mnie przecież zależy przyszłość motoryzacji.

Konrad Stopa

Fot. Jakub Głąb

Po więcej zapraszamy na www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery

Aktualności

Copyright © 2018 CR PLUS Sp. z o.o.