Test DS5 THP 210 KM - Prestiż po Francusku

19.12.2016, 16:46 przez Dawid

Koło tego samochodu nikt nie przejdzie obojętnie. DS5 to taka oryginalna zabawka wyposażona w mocny silnik, za spore pieniądze, aspirująca do segmentu Premium.

Pod maską DS5 nie znajdziemy silnika o wielkiej pojemności.  Producent postawił na motor 1.6 z, którego wykrzesał 210 KM, ale jak doskonale wiemy PSA potrafi wycisnąć z tej jednostki jeszcze więcej.  A wracając do naszego testowanego auta, to turbodoładowany 210 konny motor rozpędza, wcale nie najlżejsze, bo ważące prawie półtorej tony auto do setki w czasie 8,2 s, a swoją prędkość maksymalną zakończy na 235 km/h. Może nie są to jakieś oszałamiające osiągi, ale w zupełności wystarczające. Zwłaszcza, że samochód robi to w dostojny i pewny sposób, więc szczególnie długie autostradowe trasy to w nim sama przyjemność.

Bardzo duża w tym zasługa idealnie zestrojonego zawieszenia nastawionego szczególnie na nasz komfort, fenomenalnych elektrycznie regulowanych i podgrzewanych skórzanych foteli, które posiadały również funkcję masażu oraz dobrze wyciszonego wnętrza.

A to jeszcze wcale nie koniec, bo dopiero w środku dostrzegamy oryginalność tego samochodu. Zwłaszcza, gdy spojrzymy na konsolę środkową lub dach auta, które swoim wyglądem przypominają myśliwce.  I nie chodzi tu tylko o bardzo ładne przyciski, jakby wyjęte z konsoli maszyn latających, ale przede wszystkim o okna dachowe, których jest aż trzy. Siedząc w DS5 można mieć wrażenie, że każdy z pasażerów jak i kierowca mógłby się katapultować. Ekstrawaganckie są także m.in. schowki na okulary umieszczone na suficie.

W DS5 producent zamontował standardowe zegary oraz grubą spłaszczoną u dołu kierownicę z elementami aluminium. A nad zegarami, znów nawiązanie do samolotów bojowych. Bowiem ponad zegarami znajdziemy wysuwany wyświetlacz, który fanom lotnictwa na pewno skojarzy się z celownikiem. Niestety auto nie zostało wyposażone w joystick tylko „zwykłą” dźwignię manualną, sześciobiegowej skrzyni biegów. Mimo tego gałka zmiany biegów już nie jest zwykła. Bo jest naprawdę duża, aż nienaturalna, ale na szczęście po kilku chwilach jazdy można się już do niej przyzwyczaić.

Reszta wnętrza to kilka pokręteł, spory przycisk uruchamiania zapłonu oraz dotykowy wyświetlacz (7 cali) z nawigacją, danymi komputera pokładowego oraz opcjami mediów, które spierane jest JBL. Widać po nim upływ czasu, a jego pochyłe położenie utrudnia trochę obsługę, aczkolwiek przeniesienie najważniejszych funkcji na przyciski pod wyświetlacz ułatwia codzienne użytkowanie. Zaskakująco dobry jest natomiast obraz produkowany przez kamerę cofania, oczywiście o ile wcześniej jej obiektyw nam się nie zabrudzi.

W DS5 brakuje jednak trochę praktyczności. Stylowe i odlotowe wnętrze oraz niestandardowe linie deski rozdzielczej powodują, że nie znajdziemy tutaj np. uchwytów na kubki, czy nie będziemy mieli miejsca na umiejscowienie naszego smartfona, będziemy musieli trzymać go schowku lub w kieszeni. Sytuacje ratuje spory bagażnik, który ma 468 l pojemności i powinien zmieścić rzeczy czwórki pasażerów. Lepiej jednak, aby nie były zbyt ciężkie, bo bagażnik ma wysoki próg załadunku.

Odłączenie marki DS od Citroena, miało na celu zerwanie z wizerunkiem aut francuskiego producenta, oraz wyodrębnienie nowej marki, która mogłaby aspirować do segmentu Premium. Mimo iż taka strategia trwa już jakiś czas, to nadal nie jestem pewny, czy oprócz obsługi klienta, wyposażenia samochodów oraz ich ceny, całość można nazwać prestiżowymi. W testowanym samochodzie, materiały użyte do wykonania wnętrza oraz twarde plastiki nie wyglądają na Premium, choć nie można im zarzucić złego spasowania, ale niestety Premium musi mieć coś więcej.

Małe zastrzeżenia mam również co do widoczności. Otóż widoczność zza kierownicy w tym aucie przez to futurystyczne wnętrze jest dość mocno ograniczone. Również tylne przyciemnione szyby dość mocno ograniczają widok. Podobnie jak dzielony słupek A. Wszystko jest jednak kwestią indywidualną oraz zależy od wzrostu kierowcy, ale mi jednak to trochę przeszkadzało.

Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny to DS5 nie sposób jest pomylić z innym autem, trudno też określić jego segment, ponieważ z wyglądu to taki powiększony hatchback, a aspiracjami chce zaszkodzić niejednej limuzynie.  Jedną z metod ma być właśnie oryginalny design pełen chromowanych listew i nienaturalnych kształtów. Nasz egzemplarz pokryty był białym lakierem, a swoją dostojną sylwetkę podtrzymywał na bardzo atrakcyjnych 18- calowych felgach.

Żeby wszystko do siebie pasowało to musi pasować i cena. DS5 aspiruje do segmentu Premium, więc cena też musi być Premium.  DS5 startuje od 120 tyś zł. Nasz egzemplarz z najmocniejszym silnikiem i bardzo bogatym wyposażeniem producent wycenił na 180 tyś zł. Co w mojej opinii, z całą sympatia do tego auta, to wiele za dużo.

Czy jednak od razu trzeba skreślić ten samochód? Oczywiście, że nie bo to dobra propozycja dla ludzi ceniących szczególnie komfort oraz osób chcących wyróżnić się z tłumu. Mimo upływu lat to auto jest nadal zjawiskowe, a to chyba jego najlepsza wizytówka.

Konrad Stopa

Fot. Grzegorz Wawryszczuk

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery

Aktualności

Copyright © 2018 CR PLUS Sp. z o.o.