Test Passat GTE- Bradzo fajna hybryda

05.01.2017, 15:03 przez Dawid

W nasze ręce trafił Passat GTE, nie najmocniejszy ani najszybszy model w gamie, ale najdroższy i naszym zdaniem najciekawszy.

Volkswagen i ekologia to w ostatnim czasie niezbyt pasujące do siebie słowa. Niemieckiemu producentowi cały czas odbija się czkawką afera spalinowa. Volkswagen szuka sposobu na uratowanie swojego wizerunku. Czy może nim być Passat GTE? Tak, ponieważ jest to jedna z fajniejszych hybryd na rynku, o ile nie najfajniejsza.

Pod maską niemieckiej limuzyny znajdziemy, jak to w hybrydzie bywa, dwa silniki. Benzynowy 1.4 TSI generujący 156 KM i elektryczny o mocy 115 KM. Łącznie silniki generują 218 KM i 400 NM momentu obrotowego.  Napęd przekazywany jest na przednie koła, za pomocą 6-biegowej dwusprzęgłowej automatycznej skrzyni DSG. Silnik elektryczny oprócz tego, że jest ładowany podczas jazdy, ładować możemy również za pomocą gniazdka lub za pomocą stacji szybkiego ładowania. Zasięg samego silnika elektrycznego wynosi ok. 50 km. W związku z dobrymi parametrami auta Niemiecki producent nie nazwał Passata po prostu „Hybrid”, ale GTE chcąc nawiązać do swoich sportowych modeli GTI i GTD.

Z zewnątrz poza przednim zderzakiem i granatową listwą grilla jakiś specjalnych sportowych smaczków stylistycznych próżno szukać. Pod tym względem GTE wygląda jak, każdy inny Passat. Czy to źle? Nie ponieważ Passat to klasyczna limuzyna, być może jest nudny, ale na pewno nie brzydki. Duży plus dla stylistów Volkswagena za to, że nie zrobili z wyglądu na siłę Passata „Eko” i nie postawili go na małych felgach z grubymi oponami oraz nie pozbawili go grilla jak to zwykle bywa w autach tego typu.

Proste jest również wnętrze. Mamy tutaj bardzo dobre wykończenie i materiały co razem z bogatym wyposażeniem tworzy atmosferę klasy Premium. Passat Premium? Już widzę te szydercze miny czytelników, ale wystarczy się nim przejechać, aby wiedzieć że jednak coś w tym jest.

Wnętrze niemieckiej limuzyny jest przede wszystkim funkcjonalne i ergonomiczne. A w wyposażeniu testowanego modelu znalazła się m.in. skórzana tapicerka, rozbudowany system multimedialny, okno dachowe oraz dobry sprzęt audio. Inni producenci powinni podpatrywać Volkswagena w kwestii projektowania obsługi systemów pokładowych. Mam jedną uwagę, lewe lusterko jest umieszczone trochę zbyt nisko, ale pewnie to kwestia przyzwyczajenia.

A jak jest podczas jazdy?

Cicho!  Na silniku elektrycznym nie tylko możemy przemieszczać się w mieście, ale i poruszać się w całkowitej ciszy z prędkością do 130 km/h, musimy tylko włączyć tryb jazdy za pomocą wyłącznie silnika elektrycznego, a wtedy nawet przy maksymalnym wciśnięciu gazu motor benzynowy się nie włączy. I szczerze powiedziawszy wcale nie musi, bo już sama jednostka elektryczna potrafi żwawo rozpędzić Passata.

Nawet, gdy jedziemy szybciej przy wykorzystaniu silnika spalinowego, Volkswagen imponuje wyciszeniem.  Jeśli chodzi o osiągi to 7,4 sekundy do setki to naprawdę dobry wynik, pozwalający na zostawienie w tyle większości konkurencji. Wielkim plusem jest zastosowanie skrzyni DSG, która zmienia biegi niezwykle szybko i płynnie. Jak dla mnie jest to duży atut w czasach, gdy konkurencja w swoich Hybrydach montuje bezstopniowe skrzynie CVT.

Passat ma też pewne wady, które wynikają z zastosowania silnika elektrycznego i baterii. Dobrze myślicie, chodzi tutaj o ich wagę razem ważą 250 kg, i tą nadwagę w GLE czuć zwłaszcza w ostrzejszych zakrętach jak i podczas hamowania. Poza tym jest to zwykły Passat. Brak emocji przy prowadzeniu, duża neutralność, dobre resorowanie i to wszystko. Po prostu poprawnie.

Oprócz trybu wykorzystującego wyłącznie jednostkę elektryczną, mamy do dyspozycji również tryb łączony oraz tryb, w którym baterię podczas hamowania i odpuszczania gazu będą ładowane w trakcie jazdy. Wciskając magiczny przycisk GTE, sprawiamy, że auto staje się bardziej żwawe i dynamiczne. Cyfrowy panel zegarów zmienia swój wygląd a do uszów pasażerów dochodzi, imitacja rasowego dźwięku, wydobywająca się z głośników. Passat w tym trybie staje się przyjemnie, acz nieprzesadnie usportowiony.

Jako, że jest to auto hybrydowe, jedną z najważniejszych cech jest ekonomiczność. Jak to wygląda u Passata GTE?

Zasięg na samym silniku elektrycznym, wynosi ok. 50 km, ale jest oczywiście zależny od stylu naszej jazdy, im dynamiczniej jedziemy tym zasięg jest niższy, na ogół wynosi średnio ok. 40 km. Więc gdy jeździmy w trybie łączonym, wystarczy nam na kilka sporych podróży.  Kiedy wyczerpią się baterie nic wielkiego oczywiście się nie stanie, po prostu Passat stanie się zwyczajnym autem spalinowym. Ładowanie baterii podczas jazdy nie jest zbyt efektywne, ładują się powoli, dlatego najlepiej uchylić klapkę na grillu przednim i podłączyć auto za pomocą specjalnego kabla do zwykłego gniazdka (ładowanie trwa od 4 godziny) lub do stacji szybkiego ładowania samochodów elektrycznych (ładowanie trwa ok. 2 i pół godziny). Dużo wygodniejsza jest ta pierwsza opcja, ponieważ możemy podłączyć auto u siebie w garażu, a choć stacji szybkiego ładowania jest coraz więcej, to niestety dotyczy to na razie przede wszystkim Warszawy, w mniejszych miejscowościach to nadal egzotyka.

Moje średnie spalanie wynosiło 10-11 lirów na 100 km. To sporo zważywszy na fakt, że jeździłem w trybie łączonym, z zawsze naładowanymi akumulatorami. Usprawiedliwieniem może być fakt, że czasem jeździłem prędkościami autostradowymi, a wtedy silnik elektryczny jest wyłączony.

Myślę, że zwykły Passat spaliłby zbliżone ilości paliwa. Co zatem przemawia za modelem GTE? Przede wszystkim możliwość jazdy w całkowitej ciszy za pomocą jedynie silnika elektrycznego oraz ekonomicznej jazdy na krótkich dystansach. Passat GTE to tak naprawdę normalna limuzyna klasy średniej i tak też jeździ. Z tym bonusem, że posiada silnik elektryczny, który dodaje przyjemności z jazdy. Ta hybryda daje dużo frajdy z jazdy.

A co z klientami flotowymi? Co mogłoby ich skusić do zakupu Passata w tej wersji? Skoro diesel będzie tańszy i bardziej ekonomiczny? Odpowiedź jest prosta, są to kwestie wizerunkowe! Volkswagen ma ostatnio kiepską opinię ze względu na aferę spalinową. GTE ma być ratunkiem, nie jest bowiem napędzany niesławnym dieslem i pokazuje, że dana firma jest otwarta na najnowsze pomysły w dziedzinie ekologicznej motoryzacji.

A na pewno nie stracą na tym pracownicy, bo będą używał kawał dobrego i dopracowanego samochodu.

Mikołaj Adamczuk

fot. Dominika Szablak 

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.