Test Mercedes A220 4matic - w sam raz dla młodej pary

14.02.2017, 15:05 przez Dawid

Bardzo lubię Mercedesa i w pewnym sensie jestem fanem tej niemieckiej marki. Nie takim zwykłym, bo nie ślinię się na widok każdego modelu, nie posiadam również plakatów w pokoju, a na tapecie mojego smartfona widnieje najnowszy GT-R.

Lubię to uczucie, kiedy wsiadam do samochodu z gwiazdą na masce i od razu wiem, czego się mogę po nim spodziewać. Dokładnie to samo czułem W A220 4MATIC i nie mam tu na myśli żadnych uszczypliwości.

Jeśli chodzi o aspekty wizualne, to A220 wygląda jak każdy inny Mercedes po lifcie, który miał miejsce w 2015 roku. A klasa stała się bardziej nowoczesna, a jej zbitej bryle uroku dodają błyszczący grill i nowe światła. Dodatkowo czerwony lakier i pakiet AMG wyróżniają samochód na naszych szarych ulicach. Niejedna osoba odwróciła za nim głowę. Dlatego też wizualne dodatki to jak dla mnie podstawa dla tego modelu. Ładne dokładki, dyfuzor, ciekawsze zderzaki oraz bardzo fajne felgi od AMG... ahh te 18 cali! Bez tych „upiększeń” to auto jest po prostu zwykłe, szare i to nawet dość mocno...

A co wewnątrz? Środek w skórze, przeszyty czerwoną nitka z kubełkowymi fotelami ze zintegrowanym zagłówkiem z przodu oraz ściętą kierownicą i wielobarwnym oświetleniem ambientowym. Z tyłu natomiast do dyspozycji mamy dobrze wyprofilowaną kanapę.  Auto z zewnątrz wygląda na mniejsze w środku niż jest w rzeczywistości. W tym przypadku linia dachu nie opada jak to bywa w innych modelach Mercedesa.  To zaowocowało przestrzenią wnętrza, dzięki czemu w całym aucie miejsca jest wystarczająco. Oczywiście nie oczekujmy od najmniejszego w gamie Mercedesa modelu, że zapakujemy się w 4 osoby z walizkami i zostanie nam jeszcze jakaś luka do wypełnienia. To auto dla pary młodych ludzi. I właśnie w takiej konfiguracji nikt nie będzie marudzić na brak przestrzeni, nawet jak młoda dama na wyjazd, zabierze dodatkową torbę z samymi kosmetykami.

Cudów nie można się spodziewać po bagażniku o pojemności jedynie 341 litrów. Na plus to, że kufer ma foremne kształty, delikatny minus za trochę zbyt wysoki próg załadunku.

Trzeba się przyczepić w kilku miejscach do jakości użytych materiałów, bo jak nie zwrócić uwagi na tani twardy plastik, znajdujący się wśród mięciutkich elementów. Nie miałem nigdy problemów z obsługą typowo mercedesowskiej skrzyni biegów (w miejscu gdzie jest przełącznik wycieraczek, z czasem okazuje się to bardzo wygodne rozwiązanie). Brakuje troszkę fizycznego przycisku kontroli trakcji, dla większości jest to zapewne element zbędny, ale skoro już mamy taki wygląd, przycisk tylko by to zaostrzył. Ekran w formie tabletu jest wygodny i intuicyjny. Niestety jak to czasem w Mercedesie bywa spasowanie niektórych elementów powinno być lepsze, ale ja nie o tym!

Czas najwyższy przejść do rzeczy najistotniejszej, czyli do jazdy. Pod maską A220 znajdziemy dwulitrowy turbodoładowany silnik benzynowy o mocy 184 KM, sprzężony z napędem 4MATIC. Jest to połączenie bardzo zrozumiałe, bo przy tej mocy trakcja jest bardzo pewna, a przez te kilka dni, w różnych warunkach nie miałem sytuacji, żeby auto miało chwile zawahania. I to niezależnie od tego w jakim trybie jeździłem. Do dyspozycji kierowcy jest ich kilka - od sportowego do komfortowego przez możliwość indywidualnej konfiguracji dostępnych opcji. Zmiany wpływają na układ kierowniczy, reakcję silnika na gaz oraz samą jego pracę. Usztywnić może się również układ kierowniczy.

Właśnie tę stabilność w Mercedesie cenię najbardziej! Praktycznie każdy model niemieckiego producenta prowadzi się przewidywalnie, nie inaczej jest z testowanym autem. Pełen zestaw informacji, który do nas trafia, pozwala nam kontrolować samochód z największą przyjemnością. Silnik może nie należy do rodziny sportowców, ale w tym wydaniu mamy inne założenie – ma być spranie i bezpiecznie.

Jeśli chodzi o spalanie, to jest w normie i bez zaskoczeń. 10-12 litrów w mieście nie jest wynikiem najlepszym, ale w trasie przy bardzo lekkiej i opanowanej nodze można się pokusić o wynik 6 l/100km. Raczę jednak przygotować się na to wyższe spalanie, zwłaszcza, gdy poza miasto wyjeżdżacie sporadycznie.

Powiem szczerze, że automatyczna skrzynia biegów działa różnie. Zanim się rozgrzeje, zmienia biegi godzinami, później jednak przyśpiesza i w trybie sport+ można z niej strzelać jak z karabinu – tym bardziej, że zamontowane łopatki za kierownicą tylko do tego zachęcają. Skoro już o nich mowa, szkoda, że manualny tryb trzeba ustawić w czeluściach ustawień, a nie jednym przyciskiem. Nawet jednak w tym trybie, kiedy już zrobię samodzielnie redukcje, to po chwili samochód sam wraca do tryb automatycznego. Szkoda.

Na koniec należy sobie zadać pytanie czy taki samochód ma sens. Owszem ma, zwłaszcza w takiej krwistoczerwonej konfiguracji jak testowany egzemplarz. Mimo, iż fanem A klasy nie jestem, to polubiłem ten samochód.

Cena jak to w segmencie Premium bywa jest wysoka. Testowany egzemplarz wyceniono na 180 tyś zł. Wersja podstawowa startuje od 90 tyś zł, ale co z tego skoro nie będzie taka fajna…

Grzegorz Wawryszczuk

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.