Test Peugeot 308 1.2 PureTech 130 KM – auto warte grzechu

19.07.2017, 15:49 przez Dawid

Zaprojektowano go, by mógł w końcu stanąć jak równy z równym do walki  z Volkswagenem Golfem. Czy faktycznie tak jest? Przyglądamy się bliżej wersji sprzed liftingu, który miał miejsce na początku maja.

Francuzi stracili swój styl gdzieś pomiędzy końcem produkcji Citroena XM, a ostatnim egzemplarzem Renault Avantime. Po drodze był jeszcze Peugeot 607. Potem przyszło kilka lat stylistycznej posuchy. Całe szczęście ostatnio francuzi znowu odnaleźli smak. I bardzo dobrze. Nowe Renault Megane, Citroen Cactus czy Peugeot 3008 to stylistyczne perełki. Peugeot 308 może jest trochę nudniejszy od wcześniej wymienionych aut, ale dzięki temu dużo później się zestarzeje. 308 według Francuzów jest, najlepszym kompaktem ze stajni lwa, który jako pierwszy dorównał Volkswagenowi Golfowi.

Co by tu pisać o Golfie. Ot poprawne do bólu, pozbawione emocji auto. Wiadomo pierwsza i druga generacja to już klasyki i inaczej się na te samochody patrzy, ale biorąc pod uwagę czasy adekwatne dla danego modelu, jestem skłonny spojrzeć łaskawym okiem jedynie na siódmą generację z ładnym pakietem stylistycznym i felgami. Cóż, wolę niedoskonałość od perfekcji, a każda rysa na wizerunku jest sexy i sprawia, że zaczynam traktować samochód jak istotę żywą, niedoskonałą jak ja sam. Nie jestem, więc do końca pewny czy równanie do niemieckiego kompaktu jest dla miłośników francuskiej motoryzacji tym, czego oczekują od swoich aut, ale skoro producent w ten sposób zdecydował, co zrobić…

Ale skoro już miałem okazję poznać bliżej 308-ke z 1.2 litrowym silnikiem pod maską, postanowiłem zabrać ją w długą trasę nad polskie morze. Mieliśmy, więc idealną okazję, aby się pokochać i znienawidzić.

Emocji nie znajdziemy w bryle auta, która jest mocno klasyczna i elegancka. Trochę chromu, lekkie przetłoczenia, spłaszczony, dość szeroki tył z niewielką szybą. I to wszystko. I żeby nie było, wcale nie uważam, że to źle. 308 pasuje, bowiem zarówno do japonek jak i eleganckiego smokingu. Jeżeli taki był zamysł, to projekt udał się designerom. Mnie 308 przypadł do gustu.

Inaczej jest w środku. Nie wiem czy pamiętacie jeszcze reklamy Peugeota sprzed kilku lat, jak duża gumka wycierała na stole kreślarskim przyciski i przełączniki oraz kierownicę, którą później ołówek zamieniał na mniejszą? To wnętrze już się trochę opatrzyło, ale nadal trzeba uznać je za odważne w designie, ale czy jest ono praktyczne?

Najpierw kilka słów o wykonaniu. Górna część deski jest miękka i przyjemna w dotyku, ale im dalej w dół to tym bardziej twardo i szorstko – wyczyszczony z przycisków panel z wejściem na płytę cd/mp3 jest wręcz twardy jak skała. Gdzieniegdzie pojawiają się udające aluminium listewki. Całość wygląda jednak estetycznie i jest bardzo dobrze spasowana. Nawet te twarde rejony plastików nie wydają żadnych dźwięków gdy jedziemy po nierównościach.

Fotele są obszerne i wykonane z dobrej jakości tapicerki. Pierwsze wrażenie miałem takie, że są również bardzo wygodne. Jednak nic bardziej mylnego. Po 470-kilometrowej trasie, autostradowych korkach i dziurawych odcinkach nadmorskich dróg miałem ich serdecznie dosyć. Plecy bolały mnie na całej długości kręgosłupa. I co ważne, żona, która jest kobietą zupełnie nienarzekającą także skarżyła się na ból pleców w odcinku lędźwiowym. Co ciekawe, fotele 308-ki, jak to bywa w francuskich samochodach nie są wcale za miękkie Ilość miejsca w środku powinna za to zadowolić większość użytkowników kompaktów – czteroosobowa rodzina zmieści się tu bez problemu. Szczególnie, że bagażnik ma aż 398 litrów.

A teraz praktyczność…

Jak już przyzwyczaiłem się do kierownicy i jej niewielkiej średnicy – choć dalej nie wiem po co została ona aż tak bardzo zmniejszona. Tak do tego, że zasłania ona zegary już się nie mogłem przyzwyczaić. Ale nie to jest najgorsze. Ja rozumiem, że żyjemy w epoce ekranów LCD i że klimatyzacją, nawigacją, radiem i ustawieniami jazdy sterujemy za pośrednictwem kilku przycisków na ekranie dotykowym. Dlaczego jednak Peugeot (zresztą Citroen też) odbiera kierowcom możliwość sterowania podstawowymi funkcjami manualnie – w stary, sprawdzony sposób – np. pokrętłem? Nawigacja, wyłączanie ESP czy kontroli trakcji – niech już kontrola tych urządzeń odbywa się na ekranie. Ale regulacja temperaturą? Masakra, i trudny do wytłumaczenia pomysł na „ułatwienie” życia kierowcy. Życia, które może stracić regulując tak istotny parametr jazdy, jakim jest odpowiednie powietrze w rozgrzanym lub niedogrzanym aucie. Za to muszę odjąć kilka punktów. Część z nich przywrócę za bardzo czytelne (gdyby nie kierownica) wskaźniki, które po włączeniu trybu sport, zmieniają kolor na czerwony. I ten obrotomierz kręcący się w przeciwnym kierunki. Fajny dodatek.

Podsumowując wnętrze trzeba podkreślić, że wygląda bardzo nowocześnie, jest dobrze wykończone i spasowane. W testowanym egzemplarzu o jego większe rozjaśnienie dbał dodatkowo szklany dach. Minusy należą się francuzom za niewygodne fotele i skomplikowaną obsługę urządzeń pokładowych.

Zegary podświetlane na czerwono, ustawienie Dynamic, więc musi być szybko? Wolno nie jest. W testowanym Peugeocie pod maską producent zamontował silnik 1.2 generujący 130 KM, który współpracował z dobrze działającą 6-biegową skrzynią automatyczną. I muszę przyznać, że jest to trafny wybór. Na papierze 308 rozpędza się w 9,1 sekundy do pierwszej setki i rozpędza się maksymalnie do 207 km/h. Więc wygląda to dobrze, i tak jest w rzeczywistości. Mała uwaga jest jednak taka, że owszem silnik jest dynamiczny w mieście i na trasie, ale powyżej 160 km/h brakuje mu już krzepy i wychodzą na wierzch uwarunkowania konstrukcyjne trzech cylindrów, czyli podwyższony hałas i wysokie spalanie, ale nie zapisywałbym tego po stronie wad.

Jeśli kierowca Peugeota będzie rozsądnie obchodził się z pedałem gazu, to spokojnie uda mu się zejść do średniego spalania rzędu 6,5l/100 km. Do tego będzie miał zapewnioną jazdę w ciszy i spokoju, bo traktowany normalnie silnik 308-ki ma miły dla ucha, niezbyt donośny dźwięk, co w zestawieniu ze świetnie wyciszonym wnętrzem naprawdę pozytywnie zaskakuje.

Plusy należą się również zawieszeniu. Z przodu mamy klasyczne kolumny McPhersona, a z tyłu belkę skrętną. Takie rozwiązanie stosowane są przez francuzów już od lat, jest ono nie tylko takie w serwisowaniu, ale również wytrzymałe i komfortowe. 308 sprężyście pokonuje nierówności – ale też zapewnia niezbędną precyzję, co z przyjemnie pracującym układem kierowniczym daje dużo frajdy z jazdy (tylko te fotele…).

Powiecie, że się przyczepiłem do foteli, ale tak naprawdę to one są głównym powodem dla którego nie kupiłbym tego samochodu. Kolejną kwestią jest zbyt futurystyczna, a przez to mało przejrzysta deska rozdzielcza, no i… ten wyświetlacz. Kurczę, mało brakowało, a obdarzyłbym to autko samymi pozytywnymi uczuciami. Bo jest eleganckie, ładne, nieźle wykonane, bardzo dobrze się prowadzi i zapewnia dobre osiągi. Ja jednak od samochodu wymagam też, żeby było przyjazne w użytkowaniu, a tego niestety 308 brakuje…

Adam Gieras

fot. Adam Gieras Fotomotografia 

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.