Test BMW 120d xDrive - Nie dla każdego

23.04.2018, 10:50 przez Dawid

Doskonałe prowadzenie i szeroko pojęta radość z jazdy? Tak chodzi o BMW. Do redakcji trafiła kompaktowa odmiana Bawarki. Z mocnym dieslem pod maską jeździ doskonale, ale nie jest to auto dla każdego. I wcale nie chodzi o cenę!

Kochajmy obecną generację serii 1  - bo to już ostatnia taka. Następna generacja prawdopodobnie będzie miała, wzorem modeli 2 Active Tourer i bazowych X3, napęd na przód. Nie wątpię w to, że BMW potrafi robić auta przednionapędowe, które doskonale się prowadzą – przykładem jest Mini (w dowolnej wersji). Ale to jednak koniec pewnej epoki. Dlatego ucieszyłem się na myśl o teście aktualnej Jedynki. I to mimo jej napędu na cztery koła – wyraźnie tylnonapędowa charakterystyka nadal jest wyczuwalna. Zapraszam do testu!

Nie samym napędem jednak żyje człowiek, więc od początku. Samochód klasy Premium, do której BMW się zalicza, musi dobrze wyglądać. Nie ma raczej sensu pisać epopei na temat stylistyki serii 1, bo auto to na ulicach widzimy od 2011 roku. Należy tylko dodać, że proporcjonalna sylwetka z długą maską i krótkimi zwisami nadal świeżo się prezentuje. W testowanym egzemplarzu zamontowano opcjonalny stylistyczny pakiet M. To oznacza inny kształt zderzaków, inne felgi i kilka innych akcentów (wraz z nieśmiertelnymi oznaczeniami “M” na błotnikach). Dodatkowo o dobre wrażenie dba tutaj grill polakierowany na czarno i bardzo efektowny lakier o nazwie błękit Estoril. Estoril to miasto w Portugalii leżące nad oceanem. Dlatego ten niebieski lakier może kojarzyć się z błękitem akwenu. Ale jest jeszcze jedna kwestia – w Estoril mieści się słynny tor wyścigowy. Nie bez powodu lakier o takiej nazwie jest przewidziany tylko dla Jedynki z pakietem M.

Do gustu jedynie nie przypadły mi tylne reflektory po liftingu. Mam wrażenie, że ta zmiana była nie potrzebna i trochę na siłę i tył jedynki przed liftem był ładniejszy.

Wnętrze serii 1 również niczym nie zaskakuje. Jest podobne do tych, które znamy z innych modeli BMW, więc jednemu się podoba, drugiemu nie. Jednak kwestie estetyczne stoją tu na drugim planie – na pierwszym jest ergonomia, a za nią należą się konstruktorom BMW wyłącznie pochwały. Zacznijmy od tego, że BMW dzielnie opiera się modzie na wielkie ekrany dotykowe, służące do obsługi większości funkcji pojazdu. Tutaj – w związku z obecnością dużego ekranu od nawigacji Professional – owszem, fani zostawiania tłustych śladów na wyświetlaczu mogą obsługiwać kilka funkcji również dotykiem. Ale jeśli ktoś – tak jak piszący te słowa – jest dotykowym ekranom niechętny, może korzystać też z intuicyjnego pokrętła systemu iDrive. Jest pokrętło i są przyciski, a wszystko jest doskonałe pod względem obsługi.

Jest też znana mi już z innych modeli BMW i Mini ciekawostka. Chodzi o funkcję pozwalającą na rysowanie po powierzchni pokrętła, gdzie znajduje się touchpad. A więc zamiast kręcić pokrętłem podczas wybierania liter przy wpisywaniu adresu w nawigacji, można narysować litery palcem na touchpadzie. Szybkie i wygodne. I działa, nawet gdy ktoś pisze jak kura pazurem.

Tradycyjne są także zegary. Nie znajdziemy tutaj wirtualnego zestawu wskaźników, choć BMW ma taką technologię. Zamiast nich czysta klasyka. I to pomarańczowe podświetlenie stosowane w BMW od wielu lat. Ekran owszem, jest – wyświetla się na nim m.in. przebieg i wybrane przełożenie. Ale jest dyskretnie wkomponowany we wskaźniki. Hamulec ręczny również nie jest elektroniczny, a tradycyjny.

Plastiki, z których zmontowano kokpit robią dobre wrażenie. Nic nie trzeszczy i nie skrzypi, choć w niektórych miejscach – jak na przykład na dole kokpitu – ich faktura pozostawia nieco do życzenia.

BMW zawsze czarowało świetną pozycją za kółkiem. Tutaj nie jest, na szczęście, inaczej. M-pakietowa kierownica jest idealnie gruba (dlaczego inni tak nie potrafią?) i doskonale leży w dłoniach. Fotel również jest dokładnie taki, jaki powinien być – z tą różnicą, że fanatykom idealnej pozycji za kierownicą polecałbym zrezygnować z elektrycznego sterowania siedzeniami. Dlaczego? To proste – silniczki elektryczne sprawiają, że siedzisko jest o kilka centymetrów wyżej. Niby nic, ale po przesiadce z modelu z manualnie przesuwanymi fotelami czuć różnicę.

Opis warunków w jakich podróżuje kierowca i pasażer może być tylko pozytywny. Niestety im dalej do tyłu tym gorzej. Powiedzmy wprost: BMW 1 nie jest samochodem rodzinnym. Aby dostać się do tyłu, należy najpierw wcisnąć się przez malutki otwór drzwiowy, a następnie pokonać szeroki próg. Udało się? Cóż, nadal nie jest różowo. Na tylnej kanapie jest po prostu ciasno, zwłaszcza gdy kierowca ma powyżej 180 cm wzrostu. A środkowemu pasażerowi doskwiera jeszcze szeroki tunel. To samochód dla singla lub pary.

Jednak jeśli ten singiel lubi prowadzić, to nieźle trafił. 120d jest liderem w swojej klasie, jeśli chodzi o jazdę. Tutaj wszystko – od działania układu kierowniczego, przez nastawy zawieszenia, aż po wspomnianą pozycję za kółkiem – daje znać, że zostało zaprojektowane z myślą o przyjemności kierowcy podczas jazdy po krętej drodze.

Co prawda silnik – 190 konny, dwulitrowy diesel mający równe 400 Nm momentu obrotowego – na papierze obiecuje sporo emocji, a w rzeczywistości pozostawia pewien niedosyt. Przyspieszenie od zera do setki w katalogowe 6.9 sekundy to wynik godny hot hatcha, ale tak naprawdę wydaje się, jakby nabieranie prędkości trwało tu dłużej. Reakcja na gaz – nawet w trybie Sport – nie jest błyskawiczna, a silnik jest… kulturalny w nabieraniu mocy: rozwija ją liniowo, a turbo nie kopie w plecy. Jestem pewien, że wielu klientów bardzo polubi taką spokojną charakterystykę, ale ja spodziewałem się po niemal najmocniejszym dieslu w gamie (jest jeszcze 224-konna jednostka o oznaczeniu 125d) trochę więcej “ognia”. Dodatkowo, przy przyspieszaniu w kabinie jest nieco zbyt głośno. Na autostradzie jest dość cicho do 150 km/h, później szum powietrza zaczyna być słyszalny.

Duży plus za niskie spalanie. Jazda w trasie to wyniki koło 7 litrów na 100 km, wynik ten można jeszcze zbić, odpowiednio spokojną jazdą. W mieście 120d pali około litr więcej – co nadal jest dobrym wynikiem. Pamiętajmy, że mamy tutaj ośmiobiegowy genialny! automat i napęd na cztery koła.

Co do napędu, uważam, że akurat nie jest niezbędny. Oczywiście, napęd na obie osie poprawia trakcję i zachowanie się auta na śliskiej nawierzchni, ale… i bez niego Jedynka prowadzi się wystarczająco pewnie. Doceniam, że nadal większość momentu trafia na tył i samochód nawet w wersji xDrive ma wyraźnie tylnonapędową charakterystykę (tak, lekki poślizg jest jak najbardziej możliwy). Ale jeżeli ktoś nie mieszka w rejonach górskich, spokojnie może podarować sobie zaznaczanie tego napędu na liście opcji. 7 tysięcy złotych można wydać inaczej.
Ja wybrałbym – w podobnych pieniądzach – 224-konną odmianę 125d, która jest dostępna tylko z napędem na tył. Wtedy ten model jeździłby tak, jak zapowiada to jego agresywny wygląd i rasowy lakier.

Jeśli już przy jeździe jesteśmy -  nie można nie wspomnieć o zawieszeniu. Wbrew pozorom nie jest twarde, świetnie łącząc komfort z pewnością prowadzenia. Jedynym problemem są tutaj 18-calowe alufelgi, które odbierają nieco komfortu w codziennych zmaganiach ze studzienkami.

Osoba konfigurująca nasz egzemplarz do powściągliwych nie należała. Cena tak skonfigurowanego auta wynosi około 215 tysięcy złotych. Część z czytelników zapewne teraz złapie się za głowę, myśląc, jakie inne – większe i mocniejsze – modele można mieć za taką kwotę. Podpowiem: to między innymi Mustang V8, Audi A5, Kia Stinger V6, czy po prostu nieźle wyposażone BMW 3. Ale takie już są prawa klasy premium: dobre wyposażenie kosztuje. Podstawowe 120d z napędem na tył i ręczną skrzynią kosztuje 133 500 zł, ale jestem przekonany, że nikt nie kupuje wersji bazowej.

W kwestii wyposażenia: nie ma sensu wymienianie po kolei tego, co ten egzemplarz miał na pokładzie, więc skupię się tylko na ocenieniu kilku elementów z listy opcji. Zacznijmy od audio: opcjonalny zestaw z prestiżowym logo HarmanKardon grał, jak należy, radząc sobie i z rockiem i z jazzem czy elektroniką. Nawigacja działa doskonale i jest – jak już wcześniej wspominałem – intuicyjna w obsłudze. Reflektory LED są dobre, choć nie najlepsze, z jakimi miałem do czynienia.

Natomiast dopłacanie 1791 zł do kamery cofania to wyrzucanie tych pieniędzy w błoto. Kamera jest przeciętnej jakości, a w dodatku jest umieszczona w najgorszym możliwym miejscu – tuż nad tablicą rejestracyjną, w zderzaku. To oznacza, że zimą brudzi się jakąś minutę po wyjechaniu z parkingu. Tylko lekko przesadzając można powiedzieć, że gdy parkujemy na trzy razy, po drugim ruchu na ekranie już nic nie widać…

A jak ma się konkurencja BMW serii 1? Można zacząć wymieniać: Audi A3, Mercedes klasy A, Infiniti Q30… Inne kompakty klasy premium mają swoje zalety, a Mercedes lada chwila startuje z nowym modelem klasy A, który już na zdjęciach robi wrażenie. Ale… jeżeli ktoś naprawdę lubi prowadzić, będzie myślał tylko o Jedynce. To jedyny model z napędem na tył. I jedyny, który tak dobrze się prowadzi.

Podsumowując. Jedynka nie jest idealnym samochodem. Bo pod pewnymi względami jest wręcz zła – chodzi tutaj m.in. o praktyczności i zdolnościach do przewożenia rodziny. Jeśli ktoś chciałby często wozić takim BMW dzieci w fotelikach, albo jeździć nim na rodzinne wakacje, niech po prostu przejdzie się do salonu, otworzy bagażnik i spróbuje wsiąść do tyłu. Ale jeśli ktoś nie oczekuje od auta praktyczności, tylko radości z jazdy, Jedynka jest świetnym wyborem.

Mimo, że nie jest to już najnowszy model, to nadal się broni. Może być tak, że to już ostatnia szansa na posiadanie tylnonapędowego samochodu klasy kompaktowej. Mało tego jest dostępna również z silnikiem R6, czyli z „rzędową szóstką” ”. Kompakt RWD z sześcioma cylindrami – oto ostatni Mohikanin. Taka motoryzacja odchodzi do lamusa, a nam nie pozostaje nic innego, jak nad tym ubolewać.

A jeśli ktoś nie może pozwolić sobie na wersję M140i, 120d też będzie go cieszyć. To ekonomiczny, a nadal żwawy samochód. Choć ja dopłaciłbym jednak do jeszcze mocniejszego diesla. Nawet kosztem M Pakietu…

Mikołaj Adamczuk

Fot. Dominika Szablak

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2018 CR PLUS Sp. z o.o.