Test Infiniti Q50 3.0 V6 - gra kontra rzeczywistość

15.11.2017, 13:36 przez Dawid

Od zawsze dużo grywam w gry - lubię je i lubić nie przestane. Ostatnio najchętniej gram w symulatory. Spędzam długie godziny i przekraczam kolejne granice, walcząc o kolejne sekundy w grze Project Cars. Po co o tym mówię? Bo Infiniti q50s 3.0t przeniesie Was ze świata gier do świata realnego.

Dobrze dobrany i niestety drogi zestaw do grania we wszelakie gry wyścigowe jest nam w stanie oddać, przynajmniej 50% emocji, wrażeń i odczuć jakie powstają podczas prawdziwej jazdy. Nigdy nie będzie to 100%, bo pewnych czynników nie da się stworzyć sztucznie. Gdy pierwszy raz wsiadłem do Infiniti poczułem się trochę jak w grze. Od początku wiedziałem, że wsiadam do auta, które jest naszpikowane elektroniką. Dosłownie, naszpikowanego, ponieważ nawet elementy mechaniczne zostały zastąpione kabelkami. Przerażające?

Na pierwszy rzut oka, nawet bardzo. Ale powoli i od początku. Z zewnątrz, bryła Infiniti Q50 podobała mi się od samego początku jak tylko pojawiła się na rynku. Ostre cięcia, wytłoczenia, srebrne elementy ozdobne podkreślające sylwetkę i wyjątkowy wzór felg w wersji Sport Tech sprawiają, że ta limuzyna może się spodobać. To wszystko daje obraz atrakcyjnego wizualnie auta, i co najważniejsze, z nieprzesadzonym designem.  

Doczepić się można jedynie do tyłu auta, który według mnie jest jakiś nijaki, podobny do Mazdy 6 i odstaje wizualnie od całości. Zabieg ten można tłumaczyć faktem, że Infiniti dzięki temu nie przesadziło w żadną stronę z udziwnieniem karoserii. Dzięki temu samochód ten potrafi zaskoczyć swoimi możliwościami, bo nie zdradza wszystkiego od razu swoim krzykliwym wyglądem. Uwierzcie, że ludzie byli bardzo mocno zdziwieni, nie wiedząc co potrafi i co ma pod maską to auto. 

Zaglądając do środka od razu w oczy rzucają się dwa, sporej wielkości ekrany. Oba są dotykowe i ciekawie umiejscowione - górny jest wklęsły, dolny natomiast wystaje i jest na równi z deską. Na szczęście do dyspozycji mamy również fizyczne przyciski od manewrowania klimatyzacją i multimediami.  To idealny przykład, że nie wszystko od sterowania w aucie musi mieć miejsce w panelu dotykowym. Za to rozwiązanie duży plus dla Infiniti!

Reszta deski wykonana jest z bardzo dobrej jakości materiałów, są przeszycia z czarnej skóry i aluminiowe elementy ozdobne. Środek dopełnia jasna tapicerka, delikatne obszycia foteli i dywaniki. Przyznam szczerze, że na pierwszy rzut oka trochę mnie to poraziło w oczy, ponieważ stanowiło za duży kontrast dla całości i koloru lakieru. Mimo dłuższego czasu spędzonego w aucie, niestety nie przekonałem się do jasnego wnętrza. Nie oznacza to, że z góry skreślam takie wybory w konfiguratorze - patrząc jednak na czarne boczki oraz odcień jasnej skóry na fotelach coś mi nie grało.

Przejdźmy do wyposażenia jakie znajdziemy w środku: pakiet komfort  (między innymi kamery 360 stopni, kamera cofania), pakiet powitanie (najfajniejsza jego cecha to elektryczne fotele przednie i kierownica), pakiet kierowania (system trzymania pasa ruchu) oraz pakiet multimedialny (zestaw głośników od firmy Bose). To tylko wybrane opcje, które znalazłem w naszej testowej sztuce. Musze przyznać, że ilość rzeczy w standardzie oraz dość niskie ceny zakupu dodatkowych opcji są litościwe dla naszego portfela. Dzięki temu łatwo i tanio dodać do auta praktycznie wszystko, co sobie wymyślimy. To kolejny plus dla Infiniti i przykład dla innych marek, że dobrze wyposażone auto nie musi kosztować kroci. 

Jak już jesteśmy przy cenie, to jeszcze bardziej dziwi jak dużo koni mechanicznych dostaniemy w tak niskiej cenie. Pod maską producent zamontował silnik V6 o pojemności 3 litrów generujący aż 400 KM. Taką moc uzyskano dzięki dwóm turbosprężarką, które pracują sekwencyjnie. Dzięki temu maksymalny moment obrotowy jest dostępny wyjątkowo szeroko i wcześnie, bo w zakresie 1600-5200 obr./min. Mimo napędowi na tylko tylną oś (w amerykańskiej wersji q50s z tym silnikiem, można kupić również z napędem na 4 koła) samochód wyrywa ochoczo do przodu. Do kabiny natomiast dobiega, zbytnio nie narzucający się, typowy dźwięk silnika V6. I w wypadku tego silnika jest to brzmienie genialne! 

Ta wersja wyposażona jest również w sportowe zawieszenie, które wbrew pozorom całkiem nieźle radzi sobie z naszymi dziurawymi drogami, a kiedy potrzeba to trzyma auto na torze jak sobie założymy. Jednak na tym koniec zachwytów.

Nie bez powodu zacząłem nasz test, tematem o grach komputerowych i symulatorach jazdy. Wyobraźcie sobie, że Infiniti Q50s jeździ tak, jakby gra została przeniesiona do świata realnego wraz z fizyką jazdy oraz jej odczuciami. Elektryczny układ kierowniczy ze zmienną charakterystyką jest bez emocji. W mieście i na co dzień to rozwiązanie wygodne, ponieważ auto prowadzi nam się bardzo precyzyjnie. Przy założeniu jednak, że ma to być szybki sedan, im bardziej zwiększamy prędkość i przesuwamy granicę bezpieczeństwa dalej tym mniej wiemy, co dzieje się z naszym samochodem. Brakuje tu mechaniczności i odczucia połączenia z samochodem.

Kolejnym "ale" są hamulce. Może bym się do nich nie przyczepił, gdyby nie fakt, że miałem okazje sprawdzić ich działanie zarówno w trasie jak i w mieście. Gumowa praca pedała hamulca i brak odzewu z drogi, co dzieje się z kołami, kiedy np. auto podskakuje na nierównościach  skreśla dla mnie ich działanie na całej linii.  

Należy wspomnieć również o elektronice jaka trzyma nas w granicach dla niej zaprogramowanych. Włączona nie pozwala na nic, a wyłączona pozwala na nie dużo więcej. To spory minus, patrząc na charakter auta i napęd RWD.

Na pocieszenie zostaje to, że w tym aucie niezależnie od celu naszej podróży poczujemy się po prostu wyjątkowo. Będziemy nim zachwyceni i nie będziemy chcieli z niego wysiadać. Infiniti Q50 jest komfortowe i przyjemne w prowadzeniu, a przy tym nie jest łakome na paliwo (średnio 7-8 litrów).

Jeśli jednak szczególnie zależy Ci na emocjach, to możesz się zawieść. Przyznam szczerze, że myślałem o tym aucie (dokładnie tej wersji silnikowej)  jako auto dla siebie i teraz już wiem, że mój symulator do jazdy daje mi podobne emocje, co Infiniti Q50s, więc po co przepłacać.

Nie mniej, nie ujmując mu tak mocno, zachęcam Was do sprawdzenia aktualnej oferty jakie ma Infiniti. Wyprzedaże rocznika są na prawdę spore. Dzięki temu, maksymalnie wyposażone auto, kupujemy w cenie oscylującej wokół 220 000 zł. A to szokująca propozycja - najlepsza na rynku, biorąc pod uwagę jakość i wyposażenie.

Grzegorz Wawryszczuk

źródło: www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery


Aktualności

Copyright © 2017 CR PLUS Sp. z o.o.