Test Toyota Aygo - designerska puszka

17.05.2016, 13:41 przez Dawid

Życie we współczesnym mieście ciągle wymaga od nas coraz więcej obowiązków w coraz krótszym czasie. By przynajmniej klika spraw załatwić bez bolesnego i czasochłonnego parkowania przyda się małe auto. Czy warto w takim razie zainwestować w takie cudo jak Toyota Aygo?

To zależy kim jesteś? Jeśli singlem lub singielką ceniącą nowoczesny design to taki mieszczuch może trafić w Twoje gusta. Inny przypadek to drugie auto w rodzinie, które będzie nieźle się na ulicy wyróżniać. Gdy nie mieścisz się w żadnej z powyższych grup, to Aygo może Cię do siebie nie przekonać.

Mimo to mała Toyota jest samochodem wizualnie naprawdę ciekawym. W jasno niebieskim lakierze z czarnymi felgami (oczywiście aluminiowymi) przyciąga wzrok, zwłaszcza żeńskiej części społeczeństwa. Ok, może nie w taki sposób jak samochód prasowy Porsche w podobnym kolorze, którego zdjęcia opanowały niedawno polski internet, ale też nie jest źle! Poza tym takich jaskrawych kolorów jest kilka, więc każdy znajdzie jakiś ekstrawagancki dla siebie.

To 3,5-metrowe autko z przodu cechuje grill w kontrastowym kształcie „X” w innym kolorze niż reszta samochodu, a także pionowe paski świateł do jazdy dziennej w technologii LED. Mimo, że auto jest bardzo krótkie to w teście mieliśmy wersję pięciodrzwiową. Tylne miały jedynie uchylne szyby, a ich blacha mówiąc przysłowiowo była grubości papieru. Podobnie wąska była również klapa bagażnika, która jednocześnie była tylną szybą, więc lepiej nią mocno nie trzaskać.

Odnośnie samego bagażnika to ma on jedynie 168 litrów. Nie są to imponujące rozmiary więc z zakupami przed imieninami lub dalszym wyjazdem radzę uważać, bo może braknąć miejsca. Irytująca jest też półka bagażnika, która za każdym podniesieniem klapy po prostu z którejś strony odpada.

Inaczej jest jednak we wnętrzu auta. Tutaj przestrzeni o dziwo jest całkiem sporo. Oczywiście w granicach rozsądku jak na segment auta (nie tyle co w Skodzie Superb), ale na krótkich trasach nawet czwórka pasażerów przetransportuje się z punktu A do punktu B bez uszczerbków na zdrowiu. Z przodu natomiast miejsca jest jak w normalnym samochodzie, a nie microcarze, więc dwójka podróżujących nie będzie odczuwać większego dyskomfortu nawet podczas kilkuset kilometrowych tras.

By takową podróż uprzyjemnić ta miejska puszka jest w środku bardzo kolorowa (nawiązanie do lakieru) oraz w niestandardowych kształtach. Po pierwsze konsola środkowa, gdzie znajdziemy obsługę automatycznej klimatyzacji wygląda trochę jak szturmowiec z Gwiezdnych Wojen, a po drugie projekt zegarów, których centralne miejsce zajmuje prędkościomierz posiada z boku cyfrowy obrotomierz, niczym z gier komputerowych. Ciekawy bajer jak na azjatyckie auto.

Takimi właśnie smaczkami Aygo walczy ze stereotypem archaicznej wizji designu wnętrza samochodów z Dalekiego Wschodu. Oprócz tego jest nieźle wyposażone. Dowodem tego może być dotykowy wyświetlacz systemu multimedialnego z kolorowymi ikonami, dzięki któremu Aygo mogło nieźle grać z telefonu, CD lub USB.

Czy w takim razie Toyota Aygo ma jakieś wady? Otóż samo autko na pierwszy rzut oka wydaje się trochę pudełkowate i liche. Twarde zawieszenia, wąskie opony, cienkie drzwi i słabe wyciszenia sprawia, że przy pierwszym kontakcie samochód wydaję się zbyt zabawkowy.

Poza tym litrowy silnik Aygo nieźle napędza tego malucha, chociaż ma tylko 3 cylindry i 69 koni mechanicznych. Trochę zabawny jest jego dźwięk, ponieważ brzmi on jak rajdówka WRC i kręci się naprawdę wysoko. To zapewnia niezłe osiągi w mieście do 50-70 km/h. Poza nim i na autostradzie samochód po prostu nie daję rady. Wysokie obroty i dociskanie gazu powoduje przy okazji sporą nieekonomiczność auta. Z ciekawości dodam, że prędkość maksymalna to tylko 160 km/h, ale dzięki temu w Aygo da się zamknąć licznik, czego nie zrobicie w większości samochodów.

Spalanie na poziomie 8 litrów w mieście, a niedużo mniej niż 7 w trasie to trochę za dużo. Takie wartości otrzymujemy w testach dużo większy aut, więc Aygo jest naprawdę bardzo paliwożerne. Mało atrakcyjna jest też cena samochodu. Początkowe 37 tys. wygląda dosyć zachęcająco, ale za tak wyposażone auto jak testowe (klima, bezkluczykowy dostęp, system audio i parę innych gadżetów) trzeba wysupłać prawie 50 tys. złotych. Dużą cenę można tłumaczyć za oryginalność, inne tego typu wymysły jak choćby Opel Adam, również nie są tanie i długo trzymają cenę, to po prostu koszt wyróżniania się, aczkolwiek według mnie to jednak słabe wytłumaczenie.

Dlatego też jak pisałem na wstępie – Aygo raczej trudno kupić tylko z powodu rozsądku. Może nie trzeba być jego maniakalnym fanem, ale być osobą która zwraca sporą uwagę na styl i image. Z drugiej jednak strony jeżdżąc Toyotą Aygo w takiej konfiguracji naprawdę można zwrócić na siebie uwagę, a w nawet dużo droższych samochodach ciężko to osiągnąć.

Ps. Myślicie, że warto za to dopłacać?

Konrad Stopa

Po więcej zapraszamy na www.motopodprad.pl 

Dodaj komentarz

Komentarze

Tomek

Bardzo fajne autko do jazdy miejskiej. Mam okazję czasem pożyczać od żony jej dopieszczony i wypachniony samochodzik i powiem szczerze, że taki szkrab a jednak całkiem dobrze sobie radzi i mało pali. W mieście idealne rozwiązanie i co najważniejsze spokojnie wjeżdżam do centrum bo wiem, że zawsze się gdzieś wcisnę aby zaparkować. Oczywiście nie jest to samochód na jakieś niebotyczne trasy, ale w swoim segmencie chyba jest liderem.

17 maja 2016 21:04:55 | ocena: 0 | oceń: |Odpowiedz
domino.mazur

Właśnie Aygo jest samochodem dla osób, które w przeważającej mierze patrzą na to jak samochód wygląda, jakie ma dodatki ma. Nie powiem, do typowego miejskiego zastosowania jest ok, ale dalej z tym silnikiem to średnio. Przynajmniej tani w utrzymaniu jest.

17 maja 2016 14:42:42 | ocena: 0 | oceń: |Odpowiedz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Marka:
Model:
ogłoszeń

Facebook

Najciekawsze oferty

Premiery

Aktualności

Copyright © 2018 CR PLUS Sp. z o.o.